Cud w Bergamo. Zalewski w samym centrum. Gol i czerwona kartka w 98. minucie
Atalanta Bergamo w pierwszym meczu barażowym Ligi Mistrzów przegrała na wyjeździe 0:2 z Borussią Dortmund. Wynik pozwalał włoskiemu zespołowi marzyć o odwróceniu losów dwumeczu. W spotkaniu rewanżowym od pierwszych minut zagrał Nicola Zalewski ustawiony na "dziesiątce". Polak spisał się bardzo dobrze, a jego zespół wygrał 4:1 i to Atalanta zagra w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Atalanta Bergamo w Serie A w 2026 roku radzi sobie naprawdę dobrze. Po nieudanym początku sezonu udało się poprawić wyniki i doprowadzić do zdecydowanie lepszych nastrojów u kibiców "La Dei". W tym momencie w tabeli włoskiej ligi ekipa z Bergamo plasuje się na siódmym miejscu.
Strata do czołowej czwórki to jednak ledwie pięć oczek, co daje realne szanse na walkę o udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. W tej edycji też jeszcze nie wszystko stracone, choć droga do kolejnej rundy usłana różami nie jest. W fazie barażowej "La Dea" trafiła bowiem na Borussię Dortmund.
Wspaniała połowa Zalewskiego. Atalanta odrobiła straty
Pierwsze spotkanie rozegrano w Niemczech i zakończyło się ono wynikiem 2:0 dla ówczesnych gospodarzy. Do Bergamo Borussia przyjechała więc z zaliczką, ale nie na tyle dużą, aby być spokojną o awans do kolejnej fazy. W pierwszym składzie Atalanty na rewanżowe spotkanie znalazł się Nicola Zalewski.
Polak został desygnowany do gry na pozycji "dziesiątki". Nasz reprezentant błyskawicznie dał znać gościom o swojej jakości. Atalanta w piątej minucie otworzył wynik meczu, a całą akcję zaprojektował właśnie Zalewski. Polak popisał się fenomenalnym podaniem do Bernasconiego. Ten dograł w pole karne.
Piłka prześlizgnęła się jeszcze po nodze obrońcy BVB i spadła pod nogi Scamacci. Włoch ze spokojem wpakował ją do siatki. Drugi raz bardzo groźnie pod bramką Kobela zrobiło się w 23. minucie i znów głównym aktorem był Zalewski. Polak dostał krótkie zagranie od Scamacci, nie zastanawiał się ani chwili i huknął na bramkę.
Między słupkami świetnie spisał się jednak Gregor Kobel, który sparował na rzut rożny ten strzał naszego reprezentanta. Kilka minut później w końcu odpowiedzieli goście. Dobrze w pole karne dośrodkował Beier, a tam głową uderzał Guirassy. Strzał napastnika BVB minął jednak nieznacznie bramkę.
Dosłownie w następnej akcji w końcu sprawdzony został bramkarz Atalanty. Ten ze strzałem Brandta z bliska poradził sobie wzorowo. Drugą połowę gospodarze podsumowali tym, na co czekał cały stadion - golem na 2:0. Tym razem źle zachował się Kobel, który wypiąstkował piłkę idealnie pod nogi Zappacosty.
Włoch nie zastanawiał się ani sekundy, ułożył stopę i kopnął w kierunku bramki. Tor lotu piłki zmienił nieco Bensebaini i to wystarczyło, aby gospodarze doprowadzili do remisu w dwumeczu. Kolejne 45 minut, a może nieco więcej zapowiadało się na naprawdę emocjonujące sportowe widowisko.
Decydujące 45 minut. Trzy gole, rzut karny i czerwona kartka
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia ze strony gości. Świetnie w polu karnym Atalanty zachował się Guirassy, który zdołał oddać strzał, ale jeszcze lepiej interweniował bramkarz włoskiego zespołu. W 53. minucie Borussia powinna zbliżyć się do awansu. Minimalnie chybił jednak Beier, który trafił w słupek w sytuacji 1 vs 1.
Gracze Borussii szybko przekonali się, że powiedzenie "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić" nie jest wyssane z palca. W 57. minucie wybornym dośrodkowaniem w pole karne BVB popisał się De Roon, a piłkę głową do siatki wpakował Pasalić. Od tego momentu to goście musieli rozpocząć pogoń za wynikiem.
Atalanta zaś w czystej teorii mogła wyczekiwać jedynie na jeden dobrze wyprowadzony kontratak. Borussia z każdą upływającą minutą angażowała coraz większą liczbę piłkarzy do ofensywy. W 73. minucie wyborną sytuację miał Guirassy, ale nie trafił w piłkę. Z tej sytuacji "zrodził się" jednak rzut rożny.
Ten z kolei zakończył się przepięknym golem wprowadzonego z ławki Adeyemiego. Niedługo później, bo w 84. minucie swój występ zakończył wyczerpany Zalewski, który chwilę wcześniej mógł jeszcze zapisać asystę na swoim koncie, gdyby napastnik Atalanty nie staranował Kobela przed polem karnym.
Gdy wydawało się, że sprawa jest zakończona i zobaczymy dodatkowe 30 minut. Fatalnie w polu karnym ponownie zachował się Bensebaini. Obrońca BVB trafił korkami w głowę Krstovicia. Sędzia po analizie VAR pokazał na rzut karny, a Bensebaini dodatkowo obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Do piłki ustawionej na 11. metrze od bramki Kobela podszedł Lazar Samardzić. Ofensywny pomocnik Atalanty kopnął futbolówkę w taki sposób, że żaden bramkarz nie byłby w stanie obronić tego strzału. Tym golem Atalanta zapewniła sobie wygraną 4:1, a w konekwencji awans do 1/8 finału.











