Reklama

Reklama

Cristiano Ronaldo. Co się kryje za czerwoną kartką i łzami po wyrzuceniu z boiska

Łzy, płacz i teatralne gesty – czy reakcja największej gwiazdy Juventusu Turyn w czasie meczu z Valencią ma również drugie dno? Czy Cristiano Ronaldo odegrał tę scenę, bo zdał sobie sprawę, że ucieka mu kolejne prestiżowe zwycięstwo w plebiscycie Złotej Piłki? A przynajmniej – niebezpiecznie się oddala?

To tylko hipotezy, ale zarówno odrobina historii, jak i wydarzenia z ostatnich tygodni pozwalają ułożyć różne elementy w pewną całość.

Reklama

Ronaldo zareagował niestandardowo, choć... po swojemu. Gdy po dwóch kwadransach złapał dość ekspresyjnie za włosy obrońcę Valencii i został wyrzucony z boiska (po tym, jak sędzia liniowy Fritz dał sygnał głównemu Brychowi, że doszło do starcia), nie mógł ukryć łez, wzbudzając skrajne komentarze kibiców. Nie po raz pierwszy, choć akurat w tym było też coś nowego, bo Portugalczyk nigdy wcześniej nie dostał czerwonej kartki w Lidze Mistrzów.

Skąd takie podenerwowanie i utrata kontroli nad emocjami - reżyserowana lub nie - nawet jeśli od razu pojawiło się wiele głosów, że przewinienie CR7 nie zasługiwało na tak wysoką karę? Czy napastnik Juventusu uświadomił sobie od razu, że absencja w ważnych jesiennych meczach osłabia jego szanse na zdobycie Złotej Piłki?

Nie wiadomo dokładnie, ile meczów opuści Ronaldo, ale jeśli zawieszenie będzie długie, to jest ryzyko, że - oprócz najbliższego starcia z Young Boys Berno - nie wystąpi co najmniej w jednym albo nawet w dwóch kolejnych spotkaniach przeciwko Manchesterowi United. A to już może być ważne. Po pierwsze dlatego, że Liga Mistrzów zawsze była głównym atutem Portugalczyka w walce o indywidualne trofea, po drugie, co by powiedzieć, ostatnie miesiące przed zamknięciem głosowania w listopadzie, a tym bardziej połączone z niesportowym zachowaniem zawodnika, miewały już znaczenie przy wyborze najlepszego zawodnika w najbardziej prestiżowym plebiscycie piłkarskim.

Tak było choćby z Zinedinem Zidanem. Mimo wygranego Euro’2000, w październiku tamtego roku Francuz stracił zimną krew, uderzając głową rywala w meczu Juventusu z Hamburgiem, co okazało się kluczowe w głosowaniu i pozbawiło go drugiego zwycięstwa na rzecz Luisa Figo.

CR7 z pewnością wie, że w tym roku walka może być zacięta, bo kandydatów jest wielu (przede wszystkim Modrić, ale też Griezmann albo nawet Mbappe...) i różne elementy będą się liczyć. Powolna adaptacja do Serie A nie będzie miała wielkiego znaczenia. Ale już absencja na europejskich boiskach w decydującym momencie, kiedy trzeba o sobie przypominać, na pewno nie jest najlepszym argumentem, aby ustanowić absolutny rekord sześciu Złotych Piłek i w wyprzedzić w tej klasyfikacji Leo Messiego. Na razie obydwaj mają po pięć trofeów.

A o tym, jak Portugalczyk reaguje na wyróżnienia dla innych, choćby dla niedawnych kolegów z Realu, pokazał już przy okazji sierpniowej gali w Monaco, gdy losowano nową Ligę Mistrzów i rozdawano nagrody za poprzedni sezon. Został wprawdzie wybrany najlepszym napastnikiem minionego sezonu, ale w głównej kategorii - najlepszego zawodnika całej edycji - zebrał mniej głosów od Luki Modricia, więc... na wręczenie wyróżnień nie przybył.

UEFA rozpoczęła już procedurę po czerwonej kartce dla Portugalczyka. Wyrok ma zapaść w przyszły czwartek.

Remigiusz Półtorak

Zobacz wyniki Ligi Mistrzów


Dowiedz się więcej na temat: Cristiano Ronaldo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje