Ciosy spadły na Barcelonę. Najpierw "swojak", potem czerwona kartka [WIDEO]
Nie tak z pewnością wyobrażali sobie kibice FC Barcelona pierwsze 45 minut wtorkowego spotkania na Stamford Bridge w ramach Ligi Mistrzów. Podopieczni Hansiego Flicka najpierw stracili bramkę samobójczą, a potem... z boiska wyleciał kapitan drużyny. To postawiło "Blaugranę" w arcytrudnej sytuacji.

Piłkarze FC Barcelona przybyli we wtorkowy wieczór na Stamford Bridge z wiarą, że po niedawnym niespodziewanym remisie z Club Brugge powrócą oni w Lidze Mistrzów na zwycięską ścieżkę.
Pierwsza połowa starcia z Chelsea ułożyła się jednak dla podopiecznych Hansiego Flicka fatalnie. Piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce Joana Garcii już w 24. minucie, ale wówczas sędzia dopatrzył się spalonego Enzo Fernandeza.
Potem jednak nie było już zmiłuj - w 27. minucie, po potwornym zamieszaniu w polu karnym "Barcy", do siatki trafił... Jules Kounde, notując w ten sposób "samobója". "The Blues" dopięli swego właśnie tak:
To jednak nie był koniec złych wieści dla "Dumy Katalonii", bowiem tuż przed przerwą, w 44. minucie, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał kapitan zespołu, Ronald Araujo, który w bezpardonowy sposób ściął z nóg Marca Cucurellę:
Trener Flick miał więc bez wątpienia sporo do przegadania ze swymi podopiecznymi w przerwie hitowego starcia między mistrzami Hiszpanii a obecnie urzędującymi klubowymi mistrzami świata.
Problem w tym, że po zmianie stron do wielkiej przemiany piłkarzy FCB nie doszło - stracili dwa kolejne gole i przegrali na Stamford Bridge.








