Reklama

Reklama

Chorwaci coraz bliżej niechlubnego rekordu Anderlechtu

Piłkarze Dinama Zagrzeb są coraz bliżej niechlubnego rekordu Ligi Mistrzów. Ich niedawna porażka z Dynamem Kijów 0:2 była drugą w tym sezonie i ósmą z rzędu w fazie grupowej. Tylko cztery niepowodzenia dzielą ich od zrównania się z Anderlechtem Bruksela.

Mistrzowie Chorwacji w poprzednich rozgrywkach dwukrotnie ulegli Realowi Madryt, Olympique Lyon i Ajaksowi Amsterdam, a nowe rozpoczęli od porażek z FC Porto i Dynamem Kijów.

Media zarzucają 59-letniemu trenerowi Ante Cacicowi nie tylko brak sukcesów na międzynarodowej arenie, ale i ciągłe zmienianie składu. Prowadził zespół w 38 meczach, za każdym razem wystawiając inną jedenastkę.

"Jeśli Dinamo przegra cztery pozostałe spotkania grupowe LM, wyrówna niechlubny rekord Anderlechtu z lat 2003-2005" - przypominają bałkańskie gazety.

Belgijski zespół (występował w nim wtedy Michał Żewłakow) awans do Champions League w sezonie 2003/04 wywalczył po zwycięstwie w decydującej rundzie kwalifikacji nad Wisłą Kraków. Ale później nie wiodło mu się już tak dobrze. Czarną serię Anderlecht rozpoczął 10 grudnia 2003 roku od przegranej z Bayernem Monachium 0:1. W kolejnych rozgrywkach nie sprostał Interowi Mediolan, Werderowi Brema i Valencii, a w sezonie 2005/06 przegrywał dwukrotnie z Liverpoolem i Chelsea Londyn oraz raz z Betisem Sewilla.

Reklama

Dopiero po dwóch latach, 6 grudnia 2005 roku wygrał na wyjeździe z Betisem 1:0 po golu 19-letniego wówczas Vincenta Kompany'ego.

W 20-letniej historii LM było 15 klubów, które kończyły rundę grupową bez żadnej zdobyczy punktowej.  Na liście przegranych prowadzi Anderlecht - 12 z rzędu (bilans bramek 4:26), przed Rapidem Bukareszt - 9, Dinamem Zagrzeb i Spartakiem Moskwa - po 8, a także Fenerbahce Stambuł i Bayerem Leverkusen - po 7.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL