Burza po meczu Barcelony, wstrząśnięci nawet eksperci. Głośny protest
Po heroicznym boju, znów kończonym w dziesiątkę FC Barcelona wygrała z Atletico Madryt 2:1, ale nie wystarczyło to do awansu. Za sprawą zaliczki z pierwszego spotkania to podopieczni Diego Simeone przeszli dalej. Tuż po spotkaniu wybuchła niemała burza związana, a jakże, decyzjami sędziowskimi. Tym razem burzyli się nie tylko kibice Barcy. Dołączyli do nich eksperci, a z ich słów jasno wynika, że żądają oni zmiany.

Z nieprawdopoboną werwą i animuszem FC Barcelona zaatakowała we wtorek Atletico Madryt od pierwszych minut. Efekt? Już w 24. minucie po golach Lamine'a Yamala i Ferrana Torresa prowadziła na Mtropolitano 2:0. A gdyby nie kapitalna parada Musso po strzale głową Fermina, mogło być 3:0.
Chwilę po efektywnej obronie bramkarza gospodarze wyprowadzili pierwszy cios, który od razu dał im bramkę kontaktową. Kontratak jak z podręcznika, Llorente do Lookmana i było już 1:2.
Liga Mistrzów. FC Barcelona odpadła z Atletico. Sędzia znów na pierwszym planie
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił i to "Duma Katalonii" wciąż nacierała. Z każdą kolejną minutą rósł jednak jej poziom frustracji związany z decyzjami arbitra, w tym wypadku Clementa Turpina. Ten zawiesił dość wysoko poprzeczkę dopuszczalnej agresji, w efekcie czego gracze Atletico, pomimo popełnienia aż 15 fauli nie obejrzeli ani jednego kartonika.
Barca natomiast, charakterystycznie dla siebie w Lidze Mistrzów, kończyła w osłabieniu. W 79. minucie na wolne pole wychodził Sorloth, jednak sfaulował go Eric Garcia. Po analizie VAR sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. System wideoweryfikacji potrzebny był sędziemu także do anulowania trafienia dla gości w 55. minucie.
O dziwo nie został użyty przez sędziego w 41. minucie, gdy w polu karnym po dobrze zapowiadającej się akcji padł Dani Olmo. Powtórki pokazały, że Hiszpan był popychany, ale arbiter kazał grać dalej. Właśnie ta sytuacja wywołała w Hiszpanii największą burzę.
FC Barcelona skrzywdzona przez sędziego? Nawet eksperci są zaskoczeni
Kibice pieklili się w komentarzach, iż podopiecznym Hansiego Flicka należał się rzut karny. Wiele wątpliwości dotyczących jakości sędziowania w obu ćwierćfinałach miał ekspert i były piłkarz Manchesteru City - Micah Richards.
Musimy być w tej kwestii realistami. Bądźmy szczerzy - każda ważna decyzja w obu meczach była na niekorzyść Barçy. Sędzia naprawdę musi się poprawić! Na tym poziomie nie można podejmować decyzji, które zmieniają przebieg meczu, i aż tak się mylić.
- Patrzę na zagranie ręką w polu karnym w pierwszym meczu, patrzę na rzut karny dziś… to niewiarygodne! W którym momencie przestaje to być przypadek? Nie jestem kimś, kto wierzy w teorie spiskowe, ale kiedy za każdym razem, gdy sędzia gwiżdże, historia się powtarza, zaczynasz się zastanawiać, co tak naprawdę się dzieje - dodał.
Oburzony decycjami Turpina był także Raphinha, który nie mógł zagrać z powodu urazu.
- Każdy może się pomylić, każdy jest człowiekiem, ale kiedy te błędy powtarzają się w ten sam sposób, to jest sygnał alarmowy, na który wszyscy powinniśmy zwrócić uwagę [...] Dla mnie to była kradzież. Uważam, że sędziowanie było bardzo słabe, nieprawdopodobne decyzje były podejmowane - stwierdził bez hamowania się brazylijski skrzydłowy.
Pierwszymi półfinalistami tej edycji Ligi Mistrzów zostali zatem Atletico Madryt i PSG. Podopieczni Luisa Enrique w rewanżu z Liverpoolem wygrali na Anfield 2:0.














