Burza po hicie LM, furia w Bayernie. Oberwało się sędziemu. "Zdumiewające"
Za nami ostatnie starcie półfinałowe tej edycji Ligi Mistrzów. Bayern Monachium na własnym stadionie odrobił strat z Parc des Princes. Na Allianz Arenie doszło do remisu 1:1, więc to Paris Saint-Germain poleci na finał do Budapesztu. Goli może było mniej niż 8 dni wcześniej w stolicy Francji, ale nie zabrakło kontrowersji. Z obozu mistrzów Niemiec słychać niezadowolenie z pracy sędziego Joao Pinheiro.

Bayern Monachium zremisował w środowy wieczór z Paris Saint-Germain 1:1, co oznacza, że przegrał dwumecz półfinału Ligi Mistrzów 5:6 i odpada z rozgrywek. To mistrzowie Francji 30 maja zmierzą się w wielkim finale w Budapeszcie z londyńskim Arsenalem. "Dumie Bawarii" został jeszcze jeden cel w tym sezonie - starcie z VfB Stuttgart o Puchar Niemiec (23 maja na Stadionie Olimpijskim w Berlinie).
Wiadomo jednak, że ewentualny dublet krajowy (tytuł ligowy drużyna zagwarantowała sobie jeszcze w kwietniu) nie będzie smakował tak dobrze jak tryplet z triumfem w Champions League. Tak było w 2013 i 2020 roku, ale czekanie potrwa dalej. Z obozu drużyny słychać sporo samokrytyki. Manuel Neuer mówi: "nie byliśmy zabójczy w ataku". Konrad Laimer dodaje, że zabrakło "precyzji", a gra była "niedbała".
Nie brakowało jednak kontrowersji sędziowskich, które również były tematem wypowiedzi ludzi Bayernu. Chodzi o dwie sytuacje z pierwszej połowy. Pierwsza dotyczy właśnie Laimera. Austriak przyjął piłkę klatką piersiową i zagrywając futbolówkę trafił w rękę Nuno Mendesa. Sędzia Joao Pinheiro dał jednak rzut rożny dla PSG, bo uznał, że to gracz gospodarzy zagrał ręką jako pierwszy. W Niemczech podkreśla się, że Mendes otrzymałby za swoje nieprzepisowe zagranie swoją drugą żółtą kartkę i wyleciałby z boiska. Twierdzi tak 78 proc. ankietowanych "Kickera".
- Dotykam piłkę ciałem, chcę ją podać, a on wyraźnie odbija ją ręką. To prawdopodobnie ewidentna żółta kartka. Decyzje nie były po naszej stronie. Pięć sekund później arbiter odgwizdał moje zagranie ręką, co wydało mi się dziwne - mówił Laimer.
Joao Pinheiro na ustach środowiska Bayernu. To był jego 4. mecz w fazie pucharowej LM
Druga z kontrowersji również odnosi się do tego typu zagrania. Vitinha wybijał piłkę we własnym polu karnym i trafił w wyraźnie wyciągniętą rękę Joao Nevesa. Oburzyła się ławka Monachijczyków, publiczność na trybunach i użytkownicy mediów społecznościowych. Domagali się rzutu karnego, ale według najnowszych wytycznych nie można go podyktować, jeśli futbolówkę kopnął kolega z zespołu, nawet jeśli ręka ułożona jest nienaturalnie.
To nonsens, bzdura
- Tu robi się dla mnie dziwnie. Jaka jest więc zasada? Nikt nie potrafi mi jej wyjaśnić. Z mojej perspektywy to zagranie ręką w polu karnym - zaznaczał dyrektor sportowy Max Eberl.
Kompany miał pretensje, że czas doliczony był za krótki. Sędzia techniczny pokazał na tablicy świetlnej 5 minut, końcowy gwizdek wybrzmiał po ponad sześciu. Pinheiro jeszcze trochę doliczył m.in. z powodu skurczu Marquinhosa. - Jeśli dwóch, trzech, czterech zawodników niepotrzebnie leży na ziemi, to nie rozegraliśmy tych pięciu minut - mówił Belg.
Na ostry komentarz zdecydował się prezes klubu Jan-Christian Dreesen:
To co najmniej zdumiewające, że sędzia, który ma na koncie zaledwie 15 występów w Lidze Mistrzów, może sędziować taki mecz. I to może tłumaczyć niektóre użycia gwizdka
Na małe doświadczenie 38-letniego Pinheiro wskazywał też jeszcze przed meczem były niemiecki arbiter Manuel Graefe. Portugalczyk faktycznie w Monachium miał swój 15. mecz w LM, w tym dopiero 4. w fazie pucharowej. W zeszłym sezonie prowadził starcie 1/8 finału Club Brugge - Aston Villa, a w tym dwie konfrontacje 1/16 finału: Olympiakos - Bayer Leverkusen i Juventus - Galatasaray.
"Skandal sędziowski! Marzenie Bayernu o potrójnej koronie legło w gruzach. Arbiter ściągnął na siebie gniew monachijskich kibiców trzema różnymi decyzjami" - komentuje "SportBild". Jako trzecią sytuację uznaje przedwczesne odgwizdanie spalonego Harry'ego Kane'a, gdy linię mógł łamać Mendes.













