Brazylijska samba w deszczu. Piękne gole ozdobą meczu
Arsenal poczynił spory krok do awansu, pokonując na wyjeździe Sevillę 2-1 w 3. kolejce grupowych rozgrywek Ligi Mistrzów. "Kanonierzy" prowadzili już 2-0 po golach brazylijskich Gabrieli - Martinelliego i Jesusa - zwłaszcza ten drugi gol był niezwykłej urody, chociaż pierwszy też niczego sobie. Piłkarze z Andaluzji odpowiedzieli kontaktową bramką, jej autorem był serbski stoper Nemanja Gudelj, ale to było wszystko na co było stać Sevillę. W doliczonym czasie gry na boisku pojawił się reprezentant Polski - Jakub Kiwior.

Nie było to wspaniałe widowisko, ale Arsenal wygrał 2-1 z Sevillą i zawiózł do domu bezcenne trzy punkty, po spotkaniu rozegranym w ulewnym deszczu - w słonecznej Andaluzji to rzadkość.
W tabeli grupy B panuje ścisk niczym na Marszałkowskiej stąd bardzo zachowawcza gra obu zespołów, dogodnych, ciekawych sytuacji było jak na lekarstwo, można było je policzyć na palcach jednej ręki. Szczególnie o pierwszej połowie można by napisać tylko tyle, że się odbyła, aż do doliczonego czasu gry.
W 8. minucie Gabriel Martinelli wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale Orjan Nyland obronił w tej idealnej sytuacji. Najlepszy w szeregach gospodarzy Lucas Ocampos pomylił się minimalnie, a tuż przed przerwą obok słupka uderzał jeden z bohaterów katarskiego mundialu - Marokańczyk Youssef En-Nesyri. Gdy wydawało się, że zespoły zejdą do szatni przy bezbramkowym remisie, Gabriel Jesus sprytnie rozegrał piłkę 30 metrów od własnej bramki. Jeszcze na swojej połowie wypuścił w bój Martinelliego, wystartował z bloków niczym sprinter, wyprzedzając weteranów Sergio Ramosa i Jesusa Navasa, minął Nylanda i skierował piłkę do opuszczonej bramki. 1-0 dla "Kanonierów" po 45 minutach spotkania.
Sevilla uległa Arsenalowi 1-2 w spotkaniu Ligi Mistrzów
Hiszpanie musieli nacisnąć w drugiej połowie, ale żadnego szturmu nie było. Przeciwnie - do siatki trafił rozgrywający dobry mecz Gabriel Jesus i była to bramka niezwykła. Brazylijczyk przejął piłkę w narożniku pola karnego, podprowadził piłkę i fantastycznie umieścił piłkę w tzw. "długim rogu" bramki Sevilli. Piękny gol i druga bramka Brazylijczyka o imieniu Gabriel w deszczowej Andaluzji. Jesus strzelił trzecią bramkę w trzecim grupowym meczu Ligi Mistrzów - ostatnio takim wyczynem popisał się w barwach Arsenalu, Marouane Chamakh w sezonie 2010/11.
Była brazylijska samba, więc czas na trochę tańców bałkańskich - po dośrodkowaniu Ivana Rakiticia, piłkę głową do siatki skierował Nemanja Gudelj i po kontaktowej bramce było już tylko 1-2. To był sygnał dla gospodarzy do ataku, którzy starali się trafić do bramki z przewrotki, czy to był jakiś zakład? Do końca spotkania trwał napór Sevilli, ale ostatecznie bez bramkowego efektu - Arsenal wygrał 2-1 i zawiózł bezcenne trzy punkty do Londynu. W końcówce spotkania na boisku pojawił się reprezentant Polski - Jakub Kiwior.
Maciej Słomiński, INTERIA












