Boniek nie przegapił okazji. Tak odpowiedział Stanowskiemu. Wystarczyły trzy słowa
FC Barcelona zakończyła udział w Lidze Mistrzów na etapie ćwierćfinału. W dwumeczu Katalończycy okazali się słabsi od Atletico Madryt. Rewanżowe spotkanie w stolicy Hiszpanii oglądał m.in. Krzysztof Stanowski, który na bieżąco w mediach społecznościowych komentował to, co dzieje się na murawie. Na jeden z jego wpisów odpowiedział Zbigniew Boniek.

W pierwszym spotkaniu na Camp Nou Barcelona przegrała z Atletico 0:2. Wówczas czerwoną kartkę obejrzał Pau Cubarsi. Na Estadio Metropolitano zespół Hansiego Flicka najpierw musiał odrobić straty, aby zachować marzenia o ewentualnym awansie do półfinału Ligi Mistrzów.
Z perspektywy Katalończyków zaczęło się wręcz idealnie. Po 25. minutach Barcelona wygrywała na wyjeździe 2:0 i była bardzo bliska zdobycia trzeciej bramki. Chwilę później ich marzenia zniszczył Ademola Lookman, który trafił na 2:1. Po tym ciosie, przez całą drugą połowę, goście nie zdołali się podnieść.
Stanowski grzmi po meczu Barcelony. Nagła reakcja Bońka, wszystko jasne
Ostatecznie w dwumeczu Barcelona poległa 2:3. Wtorkowe spotkanie na bieżąco w mediach społecznościowych komentował Krzysztof Stanowski. Na jego profilu X ukazało się kilka mocnych wpisów.
"Karny na Olmo? Opinie? Bardziej karny na Olmo niż w pierwszym meczu czerwona dla Cubarsiego", "Jeśli to jest faul Erica Garcii, to w pierwszej połowie jest 200-procentowy karny na Olmo. Jeśli ktoś w obu sytuacjach popiera sędziego, to do psychiatry" - pisał.
"A tak w ogóle jeśli być konsekwentnym to jeśli piłkarz po zagraniu piłki robi przeciwnikowi "stempel" i to jest faul, to bramkarz po interwencji kopiący rywala w twarz też fauluje. Karny" - czytamy w kolejnym z postów.
Na ostatni z nich w swoim stylu zareagował Zbigniew Boniek. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej udostępnił wpis Stanowskiego i skomentował:
Krzysiu daj spokój….
Można zgadywać, że Boniek nie zgadza się z opinią założyciela Kanału Zerwo w temacie potencjalnego rzutu karnego dla Barcelony za incydent z udziałemFermina Lopeza i Juana Musso.
Przypomnijmy, około 22. minuty młody Hiszpan został uderzony w głowę przez bramkarza Atletico. Cios był naprawdę silny. Chwilę później 22-latek runął na ziemię, a z jego nosa zaczęła lać się krew. Wszyscy piłkarze na boisku zamarli, łącznie z Hansim Flickiem. Po interwencji lekarzy Fermin kontynuował grę. Arbiter nawet nie rozpatrywał podyktowania jedenastki dla gości.














