Reklama

Reklama

Bayern wściekły na sędziego, remis niezadowalający

Piłkarze Bayernu Monachium zaledwie cztery godziny po ostatnim gwizdku sędziego w meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck we Lwowie wylądowali w Niemczech. Humory zawodnikom i działaczom nie dopisywały. Remis 0-0 jest niezadowalający, winą obarczono sędziego.

- To na pewno nie jest rezultat o jakim marzyliśmy. Mogliśmy postarać się o lepszy wynik przed rewanżem u nas - skomentował szef klubu Karl-Heinz Rummenigge.

Reklama

Także Mario Goetze przyznał, że we Lwowie liczyli na więcej. - Oczywiście, że nie jesteśmy zadowoleni. Chcieliśmy wypracować sobie znacznie lepszą pozycję wyjściową - zaznaczył.

Dyrektor sportowy Bayernu Matthias Sammer mówił o "niebezpiecznym remisie".

Za trzy tygodnie w rewanżu trener Pep Guardiola na pewno nie będzie mógł skorzystać z hiszpańskiego rozgrywającego Xabiego Alonso. W 65. minucie został on ukarany drugą żółtą kartką w spotkaniu i musiał opuścić murawę. Był to jego jubileuszowy, setny występ w Lidze Mistrzów.

- Nie prezentujemy jeszcze najwyższego poziomu. Na pewno jesteśmy na dobrej drodze, ale brakuje nam trochę do najwyższej dyspozycji. Musimy jednak sami się do tego przyznać i spojrzeć na to trzeźwym okiem - zaznaczył Sammer.

Oprócz słabszej formy, krytykowany był także sędzia Alberto Undiano Mallenco. - To była katastrofa - skwitował Rummenigge. Miał na myśli zwłaszcza sytuację, w której Alonso po raz drugi został ukarany żółtą kartką.

- Widocznie arbiter uznał, że skoro pochodzi z Hiszpanii, musi szczególnie przeciwko swoim gwizdać - dodał prezes Rummenigge.

Zobacz zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama