Reklama

Reklama

Bayern Monachium - Arsenal Londyn 5-1 w 4. kolejce Ligi Mistrzów!

Robert Lewandowski skreślił z listy kolejnego bramkarza, a inni zawodnicy dokonywali rzeczy niespotykanych. Po świetnym meczu Bayern Monachium rozbił Arsenal Londyn 5-1.

Liga Mistrzów. Sprawdź sytuację w grupie Bayernu - kliknij!

Reklama

Bayern - Arsenal. Zobacz zapis relacji na żywo NA ŻYWO!

Bayern - Arsenal. Zobacz zapis relacji na urządzenia na żywo kliknij!

Do przerwy trzy gole, po przerwie dwa, a wszystkich mogło być i dwa razy więcej. Bayern na swoim stadionie zagrał koncert i pokazał, że porażka w Londynie była tylko wypadkiem przy pracy.

Do przerwy można było odnieść wrażenie, że  zawodnikiem Arsenalu, który najczęściej dotyka piłkę jest  Petr Czech. Bramkarz Londyńczyków rzucał się pod nogi, wyprawiał akrobacje i spisywał się świetnie, ale mimo to musiał rozkładać bezradnie ręce.

Już po 11 minutach Robert Lewandowski wypełnił plan minimum. Polak jeszcze nie nigdy nie zdołał pokonać  Czecha. Doświadczony bramkarz był górą zarówno w meczach reprezentacji, jak i klubowych, a klątwa trwała także dwa tygodnie temu w Londynie. - Bardzo mi zależy, by w końcu go pokonać - mówił Lewandowski.

Wydawało się, że Polakowi łatwo nie będzie, bo już przy pierwszym kontakcie z piłką doskoczyło do niego aż trzech rywali. Lewandowski jednak wiedział jak rywali przechytrzyć, a pomógł mu Thiago Alcantara. Pomocnik Bayernu świetnie dorzucił piłkę w pole karne, a Lewandowski głową skierował ją do siatki i tym samym mógł wykreślić Czecha z listy bramkarzy do pokonania, która z miesiąca na miesiąc jest coraz krótsza.

Chwilę po tej bramce Arsenal zdobył się na jedyny zryw. Londyńczycy nawet trafili do siatki, ale Mesut Oezil dotknął piłkę ręką. Brudnych sztuczek nie musiał używać przy drugim golu dla Bayernu Tomas Mueller, ale o kontakty z mocami nieczystymi można już było podejrzewać kolejnych strzelców . David Alaba z ponad 20 metrów uderzył tak, jakby była w tym odrobina magii. Coś mogło też czuwać nad Arjenem Robbenem, skoro po wejściu na boisko, pierwszym dotknięciem piłki skierował ją do siatki.

Londyńczycy próbowali walczyć o honorową bramkę, choć od Bayernu dzieliły ich co najmniej dwie klasy. Olivier Giroud udowodnił jednak, że Anglicy potrafią zagrać nie dość, że skutecznie, to jeszcze atrakcyjnie. Napastnik Arsenalu przyjął piłkę na klatkę i pięknym uderzeniem nożycami pokonał Manuela Neuera. Wynik ustalił Mueller.

Bayern może być już niemal pewny awansu, a Arsenal może uratować tylko cud. Wszystko dlatego, że w drugim meczu grupy F Olympiakos Pireus rzutem na taśmę pokonał Dinamo Zagrzeb 2-1. Grecy uratowali się w doliczonym czasie gry, gdy do siatki trafił Felipe Pardo, a goście od ponad 10 minut grali w osłabieniu. Olympiakos już wcześniej mógł prowadzić, ale rzut karny zmarnował Konstantinos Fortounis. 

Po czterech meczach Bayern i Olympiakos mają po 9 punktów, Dinamo i Arsenal po trzy. 

Autor: Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Bayern Monachium | Arsenal Londyn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje