Reklama

Reklama

Bayern - Liverpool 1-3. Lewandowski odcięty od podań, UEFA opublikowała raport

Liverpool FC znalazł metodę na wyeliminowanie Bayernu Monachium - było nią odcięcie od podań Roberta Lewandowskiego. Liczby podane przez pomeczowy raport UEFA wydają się szokujące. Polski napastnik otrzymał tyle samo podań, co Renato Sanches, który na boisku spędził... kwadrans.

18 - zaledwie tyle razy udało się piłkarzom Bayernu zagrać piłkę do Roberta Lewandowskiego. Żaden z zawodników z pola, którzy rozegrali pełne spotkanie nie otrzymał mniejszej liczby podań. Dla porównania napastnicy "The Reds" Roberto Firmino i Mohamed Salah, otrzymywali podania niemal dwa razy częściej (odpowiednio 31 oraz 34 razy).

Reklama

Pod tym względem "Lewego" można porównywać jedynie z... bramkarzami obu ekip. Broniący dostępu do bramki LFC Alisson otrzymał tylko dwa podania mniej od Polaka, ale już Manuel Neuer - aż osiem więcej. A trzeba przecież pamiętać, że podanie piłki do napastnika jest celem drużyny rozgrywającej piłkę, a do bramkarza - ostatecznością.

Na uwagę zasługuje w jaki sposób drużyna Liverpoolu wyłączyła Lewandowskiego z gry. Najczęściej piłkę w jego kierunku udawało się grać obrońcom - David Alaba podał do "Lewego" czterokrotnie (najwięcej w drużynie), a Rafinha i Mats Hummels trzykrotnie. Współpraca napastnika Bayernu z ofensywnymi zawodnikami Bayernu nie istniała kompletnie.

Pełniący role rozgrywających Thiago Alcantara i James Rodriguez łącznie otrzymali 122 podania, a wykonali ich 124. W kierunku Lewandowskiego były skierowane - łącznie - dwa z nich. Skrzydłowi także nie potrafili dostarczyć piłki do napastnika. Franck Ribery podał "Lewemu" dwa razy, Serge Gnabry - raz. Razem daje to zaledwie pięć podań od pozostałych zawodników ofensywy w ciągu całego spotkania - oto miażdżący dowód, że spotkanie w Monachium toczyło się dokładnie tak, jak chcieli tego goście z Liverpoolu.

W błędzie byłby też ten, kto sądziłby, że losy meczu mogli odmienić zmiennicy. Wprowadzeni z ławki rezerwowych piłkarze (Kingsley Coman, Leon Goretzka i Renato Sanches) ani razu nie podali piłki do Lewandowskiego. A przecież sam Sanches, który na boisku przebywał najkrócej, bo ledwie kwadrans, otrzymał od kolegów 18 podań. Tyle samo, co Robert Lewandowski przez cały mecz.

UEFA zwraca też uwagę, że gdy Lewandowski był przy piłce, co działo się rzadko, także miał problemy z celnym dograniem do partnerów. Tylko dziewięć z 14 prób podania piłki przez Polaka zakończyło się sukcesem. "Lewy" trzykrotnie dograł piłkę do Ribery'ego, a tylko po razie do Hummelsa, Rafinhii, Alaby, Javiego Martineza, Thiago i Gnabry'ego.

WG

Liga Mistrzów: wyniki, drabinka, terminarz, strzelcy



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje