Reklama

Reklama

Barcelona w Moskwie nie ma żadnego alibi

​Kiedy dwa tygodnie temu Barcelona przegrywała w Glasgow, jej kibice tłumaczyli to sobie plagą kontuzji w defensywie. Dziś w Moskwie alibi nie ma. Hitem Champions League będzie jednak starcie wagi ciężkiej w Turynie.



Albo Chelsea, albo Juventus. Rewelacyjna gra Szachtara Donieck sprawiła, że w grupie E sytuacja jest bardzo skomplikowana. Jeśli mistrz Ukrainy potrafi dziś wygrać w Danii, praktycznie zapewni sobie awans. A to znaczy, że z Ligą Mistrzów już w fazie grupowej pożegna się jeden z europejskich kolosów.

Trafienie na wagę złota


Byłoby to wydarzenie bez precedensu, gdyby nieszczęście spadło na obrońcę trofeum. Zwycięska bramka rezerwowego Victora Mosesa w doliczonym czasie gry pojedynku z Szachtarem na Stamford Bridge była na wagę złota, ale nie załatwiła sprawy. Londyńczycy wygrali 3-2, w dwumeczu jednak mają gorszy bilans od mistrza Ukrainy (w Doniecku przegrali 1-2), co w ostatecznym rozrachunku może mieć znaczenie. Dziś w Turynie Chelsea nie może przegrać, Juventus wygrać musi. Nie istnieje wynik, który zadowoliłby obie wielkie firmy.

Odnowiona Chelsea przeżywa kryzys. W czterech ostatnich spotkaniach Premier League zdobyła zaledwie dwa punkty spadając w tabeli na trzecią pozycję. Zwycięstwo nad zespołem z Doniecka zawdzięcza także kuriozalnym interwencjom bramkarza Andrija Piatowa. Juventus prowadzi w Serie A, choć on też nie umiał wygrać ostatniego meczu (0-0 z Lazio). Dwa tygodnie temu przełamał serię remisów w Champions League bijąc 4-0 duński Nordsjaelland. Dziś musi pokonać Chelsea, by wyjazd do Doniecka w ostatniej kolejce miał jeszcze sens.

Italia potrzebuje sukcesu Juve

Powodzenie turyńczyków w Champions League potrzebne jest całej włoskiej piłce. Serie A straciła trzecią pozycję w rankingu UEFA na rzecz Bundesligi. W tym sezonie niemieckie kluby radzą sobie dobrze, natomiast Włosi, poza Juventusem, mają w Lidze Mistrzów tylko Milan będący w totalnej rozsypce. Mniejsze kłopoty przeżywają Anglicy, choć im Hiszpanie odebrali pozycję na szczycie. Manchester City jest w grupie D w sytuacji niemal beznadziejnej, gdyby Chelsea dziś przegrała, też przestałaby zależeć od siebie.

W Moskwie awans do 1/8 finału chce sobie zapewnić Barca.

Reklama

Mróz i sztuczna trawa na powitanie Messiego i spółki

Obawy Katalończyków budzi trener Spartaka Unai Emery znający Barcelonę na wylot. I choć prowadząc Valencię nigdy jej nie pokonał, jest w stanie zrobić to z Rosjanami. Dowód dał w pierwszym meczu na Camp Nou, który Barca przegrywała do 71. minuty zanim sprawy w swoje ręce wziął Leo Messi. Dziś prasę hiszpańską zdobią zdjęcia Argentyńczyka bezradnie chuchającego w dłonie. Temperatura poniżej zera przeraża gości z Barcelony bardziej niż sztuczna trawa stadionu na Łużnikach.

Szukanie wymówek, czy alibi jest jednak niedopuszczalne. Gdyby po porażce w Glasgow, Barca doznała kolejnej w Moskwie, byłoby to świadectwem, że chodził o coś znacznie więcej niż wypadek przy pracy. W Szkocji Katalończycy skarżyli się na pecha. Miał on polegać również na tym, że ich firmowa para środkowych obrońców (Pique-Puyol) leczyła kontuzje. Teraz są zdrowi, mogą grać, Barca poleciała do Moskwy właściwie w optymalnym składzie, bo trudno uważać za osłabienie urazy Alexisa, Thiago, czy Bartry.

Czy rewelacyjny start ligowy: 11 zwycięstw i remis to tylko elegancki makijaż dla drużyny, która w tym sezonie traci gole łatwiej niż kiedykolwiek (średnio 1,25 na mecz)? Tak często Victor Valdes nie sięgał jeszcze do siatki, a stoi między słupkami Barcelony jedenasty sezon. Najłatwiejszym wytłumaczeniem były urazy Puyola, Pique i Alvesa. Dziś z wielkiej defensywnej czwórki, na trybunach siedzi tylko Eric Abidal. Teoretycznie nie ma więc powodu do zmartwień. Chyba, że postarają się o to Rosjanie. Emery stwierdził, iż chciałby pokonać Barcelonę grając odważnie, ale jednak obierze strategię Celtiku.

"Czy Barca ma plan B?" - zastanawiała się prasa hiszpańska po porażce w Glasgow. Jak grać przeciw zespołom ustawiającym potrójne zasieki przed własnym polem karnym? Ani Guardiola, ani Vilanova nie mieli na to recepty. To musi rodzić niepewność w zespole. Czy w Moskwie się ona pogłębi? Dwie kolejne porażki w Champions League nie przekreśliłyby szans na awans, ale potężnie sfrustrowały Katalończyków.

Autor: Dariusz Wołowski

Dyskutuj z autorem na jego blogu

Zapraszamy na internetowe relacje LIVE z meczów Spartak - Barca i Juventus - Chelsea!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL