Reklama

Reklama

Barcelona – Olympique Lyon 5-1 w Lidze Mistrzów. Hiszpanie wytykają błąd Marciniakowi

Z polskiego eksportowego arbitra Szymona Marciniaka śmieją się nawet Hiszpanie, po tym, jak podyktował dziwnego karnego dla Barcy w meczu z Olympique.

W 17. min rewanżu Luis Suarez wpadł w pole karne Francuzów i upadł na murawę, po starciu z Jasonem Denayerem. W pierwszym momencie wydawało się, że obrońca OL kopnął Urugwajczyka w golenia, bowiem za tę część nogi trzymał się Suarez.

Reklama

Powtórki rozwiały jednak wątpliwości: to Suarez nadepnął na nogę rywala i jeśli był faul, to właśnie asa "Dumy Katalonii".

Gdyby w Lidze Mistrzów nie działał system VAR, polskiego arbitra można by rozgrzeszyć, ale Marciniak skonsultował się z siedzącym w wozie VAR Pawłem Gilem i podtrzymał decyzję o "jedenastce".

W internecie aż huczy od żartów, że oto mamy w piłce nożnej pierwszy taki przypadek, by zawodnik (w tym wypadku Suarez) - przy pomocy faulu - wywalczył "jedenastkę". Zazwyczaj rzut karny należy się drużynie faulowanego, a nie faulującego.

- Dla mnie w tej sytuacji nie ma mowy  o karnym, wobec faktu, że to Suarez inicjuje kontakt, następując na nogę obrońcy - podkreśla były hiszpański sędzia międzynarodowy Eduardo Iturralde González, cytowany przez "Asa".

Said Ennjimi - ekspert w sprawach sędziowskich "L'Equipe" miał identyczne zdanie jak Iturralde.

Sędzia Marciniak z pomocy VAR-u korzystał jeszcze w II połowie, gdy sprawdzał prawidłowość bramki Lucasa Lucas Tousarta na 1-2. Polscy sędziowie zastanawiali się, czy zagrywający głową Marcelo nie był na spalonym, ale większą zagadką było, czy Brazylijczyk nie faulował Clementa Lengleta. W tym wypadku, całkiem słusznie, bramka została uznana.

MiKi


Dowiedz się więcej na temat: Szymon Marciniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje