Barcelona ograbiona z karnego w Lidze Mistrzów? Sędzia przemówił. Oto werdykt
2:3 - takim wynikiem zakończył się dwumecz Barcelony z Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Drużyna Hansiego Flicka na Estadio Metropolitano wygrała 2:1, ale to nie wystarczyło, aby wywalczyć upragniony awans. Losy spotkania mógłby odmienić rzut karny dla katalońskiego zespołu, którego doszukują się niektórzy kibice i eksperci. Mowa o sytuacji z końcówki pierwszej połowy, kiedy to w szesnastce Atletico padł Dani Olmo. Sytuację tę skomentował Adam Lyczmański.

Ostatni raz Barcelona zgarnęła puchar Ligi Mistrzów w 2015 roku. Wiemy już, że po jedenastu latach w klubowej gablocie nie pojawi się szóste trofeum. Drużyna Hansiego Flicka co prawda wygrała 2:1 z Atletico w Madrycie, jednak w dwumeczu poległa 2:3.
Nie pomogły dwa szybko strzelone gole przez Lamine'a Yamala i Ferrana Torresa. W 31. minucie Joana Garcię pokonał Ademola Lookman. Po trafieniu Nigeryjczyka goście wyraźnie osłabli. Dziesięć minut później wydarzyło się coś, co mogło mieć olbrzymi wpływ na końcowy rezultat.
Co z karnym dla Barcelony? Jest głos arbitra. Powiedział to publicznie
W pole karne z piłką przy nodze wpadł rozpędzony Dani Olmo. Hiszpan został "wzięty w kleszcze" przez swoich rodaków - Koke i Marcosa Llorente. Drugi z nich wyraźnie popchnął pomocnika Barcelony. Chwilę później Olmo upadł na murawę, domagając się podyktowania rzutu karnego.
Ale sędzia Clement Turpin ani myślał o wskazaniu na jedenasty metr. Czy była to dobra decyzja? W tym temacie głos zabrał polski arbiter - Adam Lyczmański. - To szukanie rzutu karnego przez gracza Barcelony. Jak się dobrze przyjrzymy i z bliska zobaczymy tę sytuację, to widzimy, że zawodnik Barcelony kopie w murawę - powiedział w rozmowie z Canal+Sport.
- Następnie upada, szukając tego przewinienia. Bardzo dobra reakcja sędziego, że nie dał się na to nabrać. Nie podyktował jedenastki. VAR też tak stwierdził. Jest to - podkreślam - bardzo ważna i bardzo dobra decyzja zespołu sędziowskiego - podsumował Lyczmański.
Tak klarownej opinii ws. potencjalnego rzutu karnego dla katalońskiego klubu nie mają hiszpańscy eksperci i kibice, w gronie których panuje wyraźny podział. Na kilka gorzkich słów po ostatnim gwizdku zdobył się także Raphinha.
- Każdy może się pomylić, każdy jest człowiekiem, ale kiedy te błędy powtarzają się w ten sam sposób, to jest sygnał alarmowy, na który wszyscy powinniśmy zwrócić uwagę [...] Dla mnie to była kradzież. Uważam, że sędziowanie było bardzo słabe, nieprawdopodobne decyzje były podejmowane - mówił Brazylijczyk.














