Barcelona ograbiona z karnego w Lidze Mistrzów? Jest reakcja. "Widać jasno"
W 54. minucie meczu Barcelony z Atletico w ćwierćfinale Ligi Mistrzów stało się coś, do czego natychmiastowo wrócił realizator transmisji. Po podaniu od swojego bramkarza Marc Pubill - w polu karnym - chwycił piłkę w ręce i ponownie wprowadził ją do gry. - Myślę, że sędzia dobrze to zinterpretował - komentuje Juan Musso, golkiper madryckiego zespołu.

FC Barcelona przegrała 0:2 na Camp Nou z Atletico Madryt w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów. Z perspektywy gospodarzy wszystko posypało się pod koniec pierwszej połowy. Wtedy to z boiska po czerwonej kartce wyleciałPau Cubarsi, a chwilę później goście objęli prowadzenie dzięki cudownemu uderzeniu Juliana Alvareza z rzutu wolnego.
Niecałe dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej części gry wydarzyło się coś, o czym do tej pory dyskutują dziennikarze, kibice, eksperci czy byli sędziowie. Bramkarz Atletico - Juan Musso - we własnym polu karnym podał piłkę do Marca Pubilla. 22-letni Hiszpan nie zinterpretował tego zagrania jako wznowienie gry, dlatego chwycił futbolówkę w ręce, ustawił na piątym metrze i dopiero rozpoczął akcję.
Barcelonie należał się karny? Głos prosto z boiska. Sędzia w roli głównej
Pytanie brzmi: czy Barcelonie w tej sytuacji nie należał się rzut karny? Choć opinie w tym temacie są podzielone, to sędzia Istvan Kovacs zignorował ten incydent, nie zareagował również VAR.
- Dużo się o tym rozmawia. To też futbol, rozumiem show, rozumiem dyskusje. Myślę, że sędzia dobrze to zinterpretował. Piłka nie była w grze, Marc [Pubill] bierze piłkę, żeby mi ją dać. Wszystkie wybicia z "piątki" były dla mnie, więc... Gdyby było tak, że chce jakiejś przewagi dzięki temu albo że broni się przed pressingiem przez takie dotknięcie ręką... Ale widać jasno, że uważa, że piłka nie jest w grze i dokładnie to samo pomyślał sędzia - ocenia sam Juan Musso, którego wypowiedź z mixed zone cytuje portal fcbarca.com.
Zdaniem argentyńskiego bramkarza piłka nie była w grze po tym, jak zagrał ją do kolegi z drużyny. - Sędzia widział to w taki sposób. Według mnie, Marc nie ma żadnej korzyści z tej sytuacji. Sytuacji, o której tyle się mówi... Równocześnie przy wielkim wysiłku, jaki włożyliśmy w ten mecz, ta akcja nic nie znaczy - tłumaczy.
- Zatrzymuje ją ręką, bo piłka nie jest w grze. Nie było na nim żadnego pressingu, w tej akcji nic się nie działo. Nie wiem, po co nadawać temu tak wielki szum, ja zgadzam się z sędzią - dodaje.
Rewanżowe spotkanie pomiędzy Barceloną a Atletico, którego stawką jest awans do półfinału Ligi Mistrzów, odbędzie się w najbliższy wtorek na Estadio Metropolitano.














