Barcelona na deskach. Zabójczy cios w ostatniej minucie. Szczęsny bezradny
Barcelona przegrała 1:2 z PSG w drugiej kolejce Champions League. Mistrzowie Hiszpanii objęli prowadzenie, ale potem do siatki trafiali już tylko goście. Decydująca bramka padła w ostatniej minucie podstawowego czasu gry. Dwukrotnie kapitulował w tym spotkaniu Wojciech Szczęsny. Robert Lewandowski wszedł do gry w 72. minucie, ale tym razem nie odmienił losów rywalizacji. To pierwsza porażka "Dumy Katalonii" w sezonie 2025/26.

Na wzgórzu Montjuic rozegrano absolutny szlagier tej serii Champions League. Próba wskazywania faworyta była z góry skazana na niepowodzenie. Naprzeciw siebie stawali dwaj godni siebie rywale.
Kiedy piłkarze PSG pojawili się w stolicy Katalonii po raz ostatni, w kwietniu ubiegłego roku, dla "Blaugrany" oznaczało to pożegnanie z LM na etapie ćwierćfinału. Paryżanie wygrali wówczas 4:1.Gospodarze mieli zatem rachunki do wyrównania.
Tym razem od pierwszej minuty w grze zobaczyliśmy tylko jednego Polaka. W bramce po raz drugi w tym sezonie stanął Wojciech Szczęsny, zastępujący kontuzjowanego Joana Garcię. Robert Lewandowski początek spotkania obserwował z ławki.
Do przerwy cios za cios. Potem koszmar Barcelony tuż przed końcem
W pierwszym kwadransie każda ze stron stworzyła sobie po jednej klarownej okazji do zdobycia bramki. W obu sytuacjach w roli głównej wystąpił... Ilja Zabarnyi. Ukraiński stoper PSG najpierw uderzył głową minimalnie nad poprzeczką, a potem wślizgiem zatrzymał piłkę zmierzającą do pustej bramki. W tej akcji bliski otwarcia wyniku był Ferran Torres.
I właśnie reprezentant Hiszpanii trafił do siatki jako pierwszy już kilka minut później. Strzałem bez przyjęcia zamienił na gola idealne podanie Marcusa Rashforda. Lucas Chevalier nie miał szans na skuteczną interwencję.
Potem aż do końca pierwszej odsłony w opałach znajdował się już tylko jeden golkiper. I był nim Szczęsny. Musiał wznieść się na wyżyny bramkarskiego kunsztu po półgodzinie gry, gdy kąśliwie z rzutu wolnego przymierzył Achraf Hakimi. Tym razem Polak wyszedł z tego bez szwanku, ale nie na długo.
W 38. minucie było już 1:1. Po przytomnym zagraniu Nuno Mndesa oko w oko ze Szczęsnym stanął Senny Mayulu i mierzonym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Winę za straconego gola ponosi przede wszystkim Pau Cubarsi, który spóźnił się w tej akcji z interwencją.
Kilka chwil później mistrzowie Francji powinni objąć prowadzenie. Sam przed Szczęsnym znalazł się Bradley Barcola. Wydawało się, że musi paść bramka, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką.
Po zmianie stron nie minęło 10 minut, a Barcola przymierzył ponownie. Tym razem jego mocne uderzenie z siedmiu metrów trafiło prosto w Szczęsnego. To był ostatni moment, by defensywa Barcelony skonsolidowała szyki obronne.
W tej fazie gry oba zespoły kładły akcent na destrukcję. Optyczną przewagę posiadali paryżanie, tyle że niewiele z niej wynikało. Bliżsi drugiej bramki byli Katalończycy, ale mocny strzał Daniego Olmo ofiarnie zablokował Hakimi.
W 72. minucie na murawie pojawił się Lewandowski. Polak nie odmienił jednak losów spotkania. Defensorzy PSG nie dali mu czasu ani przestrzeni, by mógł zapracować na miano bohatera wieczoru.
W ostatnich minutach tylko centymetry dzieliły gości od zdobycia drugiego gola. Chytrze z kilkunastu metrów uderzał Lee Kang-in. Piłka zatrzymała się na słupku, Szczęsny odprowadził ją tylko wzrokiem.
Ale ekipa z Ligue 1 i tak dopięła swego. W końcowych fragmentach sam na sam ze Szczęsnym znalazł się Goncalo Ramos. I okazał się bezwzględny. W takich okolicznościach Barcelona przegrywa pierwszy mecz w sezonie 2025/26.








![Polscy siatkarze postraszyli rywali. "To jest nasza silna broń" [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWP1WKTI0JPYP-C401.webp)




![3:0 i mocne otwarcie. Polscy siatkarze rozpoczęli Ligę Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWOGP8FGYIMNF-C401.webp)