Reklama

Reklama

Barca lepsza od Chelsea, wygrana Milanu

Grająca od 56. minuty w dziesiątkę Chelsea Londyn nie sprostała na Camp Nou FC Barcelona w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Katalończycy wygrali 2:1.

W innym środowym klasyku AC Milan pokonał na Old Trafford Manchester United 1:0 i jest bardzo bliski awansu do ćwierćfinału. Grę w 1/4 zapewnił już sobie praktycznie Olympique Lyon, który wygrał 3:0 w Bremie z Werderem. FC Porto zremisowało z Interem Mediolan 1:1.

- Nie przegraliśmy dwóch meczów z rzędu - mówił przed środowym spotkaniem Jose Mourinho, szkoleniowiec Chelsea, którego podopieczni w sobotę doznali goryczy porażki z Newcastle United w piątej rundzie Pucharu Anglii. Jego słowa nie potwierdziły się w praktyce. Chelsea, w barwach której zabrakło kilku kontuzjowanych zawodników: Roberta Hutha, Scotta Parkera, Wayne'a Bridge'a, a przede wszystkim Arjena Robbena nie poradziła sobie na Camp Nou z Barceloną. Katalończycy także grali bez paru graczy narzekających na urazy, ale Tiago Motta, Gabri i Edmilson leczą się praktycznie od początku sezonu, a Henrik Larsson niewiele krócej.

Reklama

Barcelona ruszyła do ataku od pierwszych minut środowego spotkania. Na początku czarował Ronaldinho, który był wszędzie. Strzelał, podawał, ale Brazylijczykowi brakowało precyzji. Jego uderzenia z trzeciej i czwartej minuty były niecelne, a podania z piątej nie wykorzystał Samuel Eto'o.

Im jednak dłużej trwał mecz, tym lepiej grała Chelsea, a animusz gospodarzy jakby się wyczerpywał. Wreszcie nadeszła 33. minuta. Frank Lampard znalazł dokładnym podaniem na prawej stronie Damiena Duffa. Ten popędził skrzydłem i dośrodkował do wbiegającego Joe Cole'a. Pomocnika Chelsea uprzedził Juliano Belletti, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że skierował piłkę do własnej siatki.

Dwie minuty później mogło być 0:2. Tym razem prostopadłym podaniem popisał się Claude Makelele. Piłkę przejął Didier Drogba i pobiegł na bramkę Barcelony. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej będąc w sytuacji sam na sam z Victorem Valdesem chybił jednak celu, posyłając futbolówkę o kilkanaście centymetrów obok prawego słupka.

Od 56. minuty "The Blues" grali w dziesiątkę. Wtedy to czerwoną kartkę, w konsekwencji drugiej żółtej, ujrzał Drogba. Od tego momentu zarysowała się wyraźna przewaga Barcelony, którą udało jej się wykorzystać dziesięć minut później. Wprowadzony chwilę wcześniej Maximiliano Lopez wykończył akcję Ronaldinho i Eto'o pokonując Petra Cecha uderzeniem z kilku metrów. Argentyńczyk miał także bardzo duży udział przy drugiej bramce dla Barcelony. Lopez strzelił z 17 metrów, a do piłki, która uderzona niezbyt precyzyjnie leciała wzdłuż bramki, najszybciej wystartował Eto'o. Kameruńczyk wyprzedził obu stoperów Chelsea i skierował futbolówkę do siatki.

Barcelona do końca nie zwolniła tempa, ale mimo kilku świetnych okazji jej piłkarze nie zdołali już pokonać bramkarza gości. Czy wygrana jednym golem wystarczy Katalończykom do awansu przekonamy się już 8 marca, kiedy odbędzie się rewanż.

W spotkaniu dwóch mistrzów swoich krajów lepsi Francuzi. Drużynie prowadzonej przez Thomasa Schaafa nie pomógł powrót do składu Miroslava Klose, który ostatnio był przeziębiony. Goście z Lyonu pierwszą bramkę zdobyli już w dziewiątej minucie. Akcję rozpoczął Florent Malouda, który podał do Pierre-Alaina Frau, a ten natychmiast zagrał do Sidneya Govou. Napastnik OL nie trafił co prawda w piłkę, ale na szczęście dla Francuzów dostał ją Sylvain Wiltord, który posłał futbolówkę do siatki.

Werder starał się zmienić niekorzystny wynik spotkania, ale czynił to bez rezultatu. Gregory'ego Coupeta nie byli w stanie pokonać ani Klose, ani Tim Borowski, ani Johan Micaud. Co nie udało się bremeńczykom udało się gościom.

W 77. minucie akcję w trójkącie Juninho Pernambucano-Jeremy Clement-Mahamadou Diarra wykończył ten ostatni, a chwilę później Werder dobił wspomniany wyżej Brazylijczyk, precyzyjnie wykonanym rzutem wolnym.

Na O'Dragao w Porto obrońcy trofeum zremisowali z Interem 1:1 i staną 15 marca (dopiero wówczas zostanie rozegrany rewanż) na San Siro przed trudnym zadaniem. Inter natomiast podtrzymał wspaniałą serię spotkań bez porażki w tym sezonie (już 38 meczów!), ale w Mediolanie będzie musiał obejść się bez dwóch czołowych obrońców - Ivana Cordoby i Giuseppe Favallego, którzy otrzymali kolejne żółte kartki.

W pierwszym składzie "nerazzurri" zamiast anonsowanego przez włoską prasę Christiana Vieriego partnerem Adriano w ataku był Obafemi Martins. To posunięcie Roberto Maciniego, który wcześniej dwa razy odwiedzał Porto (w roli piłkarza Sampdorii wygrał, w roli trenera Lazio przegrał), opłaciło się już w 24. minucie. Esteban Cambiasso ładnie obsłużył Dejana Stankovicia, który ograł Georgiosa Giourkasa i podał do Martinsa, a Nigeryjczyk z bliska dopełnił formalności.

- Inter gra zawsze o zwycięstwo - powiedział przed meczem Mancini, który jednak musiał się zadowolić kolejnym remisem. W 61. minucie Ricardo Costa - po centrze Nuno Valente - z bliska pokonał Francesco Toldo i sprawił, że w swoim debiucie w Lidze Mistrzów szkoleniowiec FC Porto Jose Couceiro nie zaznał goryczy porażki.

W dobrej sytuacji przed rewanżem na Stadio Giuseppe Meazza jest AC Milan, który wygrał na wyjeździe z Manchesterem United 1:0. Na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji doznał Jaap Stam, więc w wyjściowej jedenastce gości musiał zastąpić go Cafu. - Będziemy się starać narzucić swój styl gry - mówił przed meczem Carlo Ancelotti, który dwa lata temu świętował na Old Trafford zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Rzeczywiście mediolańczycy przystąpili do tego meczu bardzo zmobilizowani i już w 8. minucie strzał z wolnego Clarence'a Seedorfa trafił w poprzeczkę, a gospodarze wydawali się zaskoczeni "niewłoskim" stylem gry "rossoneri", którzy mieli przewagę w posiadaniu piłki. Paradoksalnie jednak, grając na wyjeździe, gracze Milanu narażali się na groźne kontry i po jednej z nich - w 37. minucie - Quinton Fortune znalazł się w sytuacji sam na sam z Didą. Piłkarz ManU miał jednak problemy z utrzymaniem równowagi i wybiegający brazylijski bramkarz zdołał zmusić go do oddania niecelnego strzału.

W 68. minucie po długiej nieobecności spowodowanej kontuzją na murawę Old Trafford wszedł Ruud van Nisterlooy, który zastąpił Ronaldo, ale to nie on przesądził o wyniku meczu. Zrobił to natomiast Hernan Crespo, zastępujący kontuzjowanego Andrija Szewczenkę. Argentyńczyk, który był jedynym nominalnym napastnikiem Milanu w tym pojedynku, wykorzystał 12 minut przed końcem błąd Roya Carrolla (wypuścił piłkę przed siebie po uderzeniu Seedorfa), pakując piłkę do siatki.

Alex Ferguson próbował zareagować, wypuszczając na murawę kolejnego napastnikiem, ale nawet Louis Saha nie był w stanie zmienić losów meczu, który może przesądzić o pożegnaniu się "Czerwonych Diabłów" z tegoroczną edycją Champions League.

Galeria zdjęć z 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Zobacz WYNIKI oraz OPISY pierwszych meczów 1/8 finału

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL