Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 1. kolejki Ligi Mistrzów

53 gole padły w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. Najwięcej, bo aż siedem, w Stambule, gdzie Galatasaray przegrał z Realem Madryt 1-6. We wtorek i środę wystąpiło pięciu Polaków, ale żaden z nich nie został bohaterem swojego zespołu.

Zadowolony może być tylko Wojciech Szczęsny, ponieważ jego Arsenal Londyn pokonał na wyjeździe Olympique Marsylia 2-1. Przegrały Borussia Dortmund (Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski), Bayer Leverkusen (Sebastian Boenisch) i Steaua Bukareszt (Łukasz Szukała).

Reklama

Najwięcej znowu mówiło się o Lionelu Messim i Cristianie Ronaldzie. Oba zdobyli po trzy bramki, tylko że Argentyńczyk dwie strzelił po indywidualnych akcjach, a jedną po rzucie wolnym, który został podyktowany za faul na nim. Z kolei Portugalczyk ostatniego gola strzelił po swojej akcji. Dwa poprzednie to wykończenie akcji kolegów i dobitka "główki" Sergia Ramosa.

ASY

Wayne Rooney (Manchester United)

Strzelając dwa gole Bayerowi Leverkusen wydatnie przyczynił się do zwycięstwa "Czerwonych Diabłów" 4-2 na inaugurację Ligi Mistrzów w sezonie 2013/14. Na koncie ma już 200. trafień dla Manchesteru United. Przed nim w tej klasyfikacji znajdują się tylko: Bobby Charlton, Denis Law i Jack Rowley.

Alex Teixeira (Szachtar Donieck)

Andrij Pjatow bardzo dobrze spisywał się w bramce "Górnika", ale wyżej jednak oceniamy Brazylijczyka. Alex Teixeira zdobył obie bramki w meczu i zapewnił ukraińskiemu zespołowi wygraną na trudnym terenie w San Sebastian.

Cristiano Ronaldo (Real Madryt)

Tu mieliśmy problem, bo Portugalczyk przez większość spotkania z Galatasarayem Stambuł spisywał się przeciętnie. W końcówce strzelił jednak trzy gole i trudno go nie wyróżnić.

Johan Wiland (FC Kopenhaga)

Remis z mistrzem Włoch 1-1 to głównie jego zasługa. Bronił świetnie i tylko raz dał się pokonać którejś z gwiazd przeciwnika. Juventus na stadionie Parken zremisował też w ubiegłej edycji Ligi Mistrzów, tylko że z FC Nordsjaelland.

Luisao (Benfica Lizbona)

Klub ze stolicy Portugalii w pół godziny załatwił sprawę zwycięstwa z Anderlechtem Bruksela. Wyróżniamy stopera z Brazylii, który przy bramce na 2-0 zachował się niczym rasowy napastnik - przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową i oddał strzał obok bramkarza.

Thiago Motta (PSG)

Wbrew wynikowi, 4-1 dla mistrza Francji, mecz z Olympiakosem Pireus nie był dla paryżan łatwy. Gdyby nie dwie "główki" Motty po dokładnych dograniach Ezequiela Lavezziego z rzutów rożnych, mogło być różnie.

David Alaba (Bayern Monachium)

Podopieczni Josepa Guardioli wykonali zadanie. Pokonali CSKA Moskwa 3-0, a strzelanie rozpoczął David Alaba. Reprezentant Austrii już w czwartej minucie fantastycznie wykonał rzut wolny.

Yaya Toure (Manchester City)

Chyba jeszcze piękniejszą bramkę zdobył pomocnik "The Citizens". Zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej specjalizuje się w takich trafieniach. Toure tak przymierzył z dystansu, że nie było, co zbierać.

Mohamed Salah (FC Basel)

Zwycięstwo zespołu ze Szwajcarii nad Chelsea Londyn to największa sensacja pierwszej kolejki Ligi Mistrzów. FC Basel wygrał jednak zasłużenie, a najwięcej zamieszania w obronie "The Blues" robił Salah, który też strzelił pierwszego gola dla swojej drużyny.

Aaron Ramsey (Arsenal Londyn)

"Kanonierzy" wygrali na trudnym terenie w Marsylii 2-1. Bramki zdobyli Theo Walcott i Aaron Ramsey. Ten pierwszy potężnym uderzeniem pod poprzeczkę, natomiast drugi po ładnej akcji i precyzyjnym strzale. Żartuje się, że jeśli jakiś Walijczyk jest wart 100 milionów euro to Ramsey a nie Gareth Bale.

Koke (Atletico Madryt)

Jego dwa dogrania z rzutów wolnych przyczyniły się do strzelenia goli przez klub ze stolicy Hiszpanii. Najpierw zanotował bezpośrednią asystę prze trafieniu Mirandy, a następnie po wrzutce Koke i zamieszaniu piłkę w siatce umieścił Arda Turan.

Lorenzo Insigne (Napoli)

Klub z Neapolu pokonał finalistę ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów Borussię Dortmund 2-1. Jedną z bramek zdobył Insigne fantastycznym strzałem z rzutu wolnego. Wywołał tym ogromną radość na trybunach, ponieważ 22-latek jest wychowankiem Napoli.

Lucho Gonzalez (FC Porto)

Argentyński pomocnik zapewnił zwycięstwo Portugalczykom nad Austrią Wiedeń. Po dośrodkowaniu Danila Gonzalez przymierzył z pola karnego. Lucho w każdym sezonie Ligi Mistrzów, od 2005/06, zdobył przynajmniej jedną bramkę.

Lionel Messi (FC Barcelona)

Argentyńczyk zanotował hat-tricka w meczu z Ajaksem. I każdy ze strzelonych goli był bardzo ładny. Pierwszy z rzutu wolnego - piłka odbiła się jeszcze od słupka, zanim wpadła do siatki. Drugi - po ładnym ścięciu do środka, a trzeci - po precyzyjnym uderzeniu między nogami Christiana Poulsena. Messi zdobył już 62 bramki w Lidze Mistrzów.

CIENIASY

Damir Skomina (sędzia meczu Manchester United - Bayer Leverkusen)

Nie popisał się już przy pierwszym golu dla "Czerwonych Diabłów". Pozycji spalonej Patrice'a Evry mógł nie zauważyć, ale przy strzale Rooneya powinien widzieć, że bramkarz Bayeru jest atakowany przez Valencię, który też był na spalonym.

Antoine Griezmann (Real Sociedad San Sebastian)

Baskowie z łatwością poradzili sobie w czwartej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu fazy grupowej nie sprostali jednak Szachtarowi. Griezmann we wtorek był aktywny, ale również nieskuteczny.

Silvio Proto (Anderlecht Bruksela)

Bramkarz "Fiołków" już w czwartej minucie "wypluł" przed siebie strzał Enza Pereza, co wykorzystał Filip Djuriczić, zdobywając prowadzenie dla Benfiki. Potem lizbończycy mieli już z górki.

Carlos Tevez (Juventus Turyn)

Argentyńczyk nie spisał się w spotkaniu w Kopenhadze. Nie wykorzystał kilku dobrych okazji, a "Stara Dama" tylko zremisowała 1-1.

Obrona Olympiakosu przy rzutach wolnych

Grecy wcale nie musieli przegrać z PSG. Vladimir Weiss fantastyczną indywidualną akcją dał im wyrównanie, ale potem w rolach głównych byli obrońcy. Trzy razy fatalnie zachowali się przy rzutach rożnych, po których bramki zdobyli - dwie Motta i jedną Marquinhos

Emmanuel Eboue (Galatasaray Stambuł)

Jeszcze gorzej w grze obronnej wypadł Galatasaray. Gospodarze w Stambule stracili aż sześć goli, a zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej zupełnie nie mógł poradzić sobie z rywalami. W pierwszej połowie ograł go Isco, w drugiej lekcję dał mu Cristiano Ronaldo.

Roman Weidenfeller (Borussia Dortmund)

Bramkarz wicemistrzów Niemiec wyszedł do piłki poza polem karnym i zagrał ją ręką. Sytuacja była trudna, atakował go Gonzalo Higuain, ale Weidenfeller mógł chyba zachować się inaczej, szczególnie, że przy Argentyńczyku był jeszcze Sven Bender, a tak Borussia całą drugą połowę musiała grać w dziesiątkę.

Jose Mourinho (Chelsea Londyn)

Po przegranym 1-2 meczu z FC Basel nie owijał w bawełnę. "Kiedy przegrywamy, to ja jestem odpowiedzialny" - powiedział Portugalczyk. I ma rację. Chelsea w ubiegłym sezonie dwa razy poradziła sobie ze szwajcarskim zespołem w półfinale Ligi Europejskiej, a w środę nie zasłużyła nawet na punkt.

Obrona Ajaksu

Ciężko jest pastwić się na obrońcach, jeśli przeciwko sobie mają takiego piłkarza jak Messi. Wszyscy znają zachowania Argentyńczyka, ale i tak nie umieją im przeciwdziałać. Obrońcy Ajaksu nie byli wyjątkami.

Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje