Reklama

Reklama

Arsenal Londyn - Bayern Monachium 1-5 w 1/8 finału LM. Gol Lewandowskiego

Bayern Monachium rozbił Arsenal w Londynie 5-1, a gola strzelił Robert Lewandowski. Antybohaterem spotkania był sędzia Tasos Sidiropoulos, który w pierwszej połowie nie podyktował rzutu karnego dla gospodarzy, a w drugiej zbyt pochopnie wyrzucił z boiska Laurenta Koscielnego. Bayern po wygranej w dwumeczu aż 10-2 awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów!

Zobacz zapis relacji na żywo z tego meczu

Reklama

Tutaj znajdziesz zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Po wygranej 5-1 w pierwszym meczu piłkarze Bayernu jechali do Londynu z wielką pewnością siebie. Bo jakim cudem mogliby przegrać z Arsenalem aż 0-4 i nie awansować do ćwierćfinału? Pewny swego nie był Carlo Ancelotti, który w Londynie wystawił najmocniejszy skład, jakby obawiał się, że zapowiada się piekielnie trudny rewanż.

Od początku spotkania aktywniejsi byli gospodarze, którzy w 20. minucie objęli prowadzenie. Wyśmienitą indywidualną akcją popisał się Theo Walcott, który wszedł w obronę gości jak w masło i potężnym strzałem przełamał ręce Manuela Neuera, a piłka wpadła pod poprzeczkę.

W 32. minucie Arsenal powinien mieć rzut karny po faulu Xabiego Alonso na Walcotcie, ale arbiter nie użył gwizdka. W polu karnym Bayernu zrobiło się gorąco, ale sędzia zdania nie zmienił.

Kilka minut przed końcem pierwszej połowy znakomite podanie z głębi pola dostał Robert Lewandowski. Polak nie był na spalonym, strzelił z powietrza, ale piłka poleciała kilka metrów obok słupka. To była stuprocentowa sytuacja mistrzów Niemiec.

Po zmianie stron do ataku ruszyli gospodarze, a świetną okazję na podwyższenie miał Oliver Giroud. Francuz strzelił jednak głową nad poprzeczką.

W 55. minucie faulowany w polu karnym Arsenalu był Lewandowski. Polaka powstrzymał Laurent Koscielny, za co najpierw został ukarany żółtą kartką, a po konsultacji z sędzią bramkowym, arbiter zmienił decyzję i pokazał Francuzowi czerwony kartonik. Wydaje się, że Grek Tasos Sidiropoulos postąpił zbyt pochopnie, bo podwójnie ukarał gospodarzy - rzutem karnym i stratą zawodnika. Inna sprawa, że faul nie był brutalny.

Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Lewandowski i uderzył w swoim stylu - na dwa tempa. Bayern wyrównał, a szanse Arsenalu na awans zmalały niemal do zera.

20 minut przed końcem na 2-1 trafił Arjen Robben i było po wszystkim. Tuż przed własnym polem karnym piłkę stracił Alexis Sanchez, a na błąd rywala czyhał Robben, który skrzętnie wykorzystał obecność napastnika w defensywie Arsenalu. Odebrał mu piłkę i strzelił obok Ospiny.

Wenger próbował ratować sytuację, przeprowadził potrójną zmianę, ale tylko zaszkodził. Defensywa Arsenalu była w rozsypce, a kwestią czasu były kolejne gole.

Dwie znakomite okazje zmarnował Lewandowski, który raz trafił w słupek, a innym razem zmusił Ospinę do interwencji.

Na 3-1 podwyższył Douglas Costa, który trafił ze skraju pola karnego. Minęło kilka minut i było 4-1. Piłkę na środku boiska przejął Xabi Alonso, dograł do Arturo Vidala, a ten "podcinką" pokonał Ospinę.

Pięć minut przed końcem Vidal strzelił drugiego gola w tym meczu. Egzekucja Bayernu zatrzymała się na wyniku 5-1, czyli takim, jakim zakończyło się spotkanie w Monachium.

Arsenal Londyn - Bayern Monachium 1-5 (1-0)

Bramki: dla Arsenalu - Theo Walcott (20.); dla Bayernu - Robert Lewandowski (55.-karny), Arjen Robben (68.), Douglas Costa (78.), Arturo Vidal (80., 85.).

Czerwona kartka: Laurent Koscielny (Arsenal, 53.).

Sędzia: Tasos Sidiropoulos (Grecja).

Pierwszy mecz - 1-5; awans - Bayern Monachium

Zobacz zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów

łs

Dowiedz się więcej na temat: Arsenal Londyn | Bayern Monachium | Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama