Reklama

Reklama

Andrij Pjatow i największy odlot dnia w Lidze Mistrzów

Stare porzekadło głosi, że bramkarz i lewy obrońca to na ogół najbardziej specyficzne postaci w każdej drużynie. Najlepszy przykład na to dał Andrij Pjatow, we wczorajszym meczu Ligi Mistrzów jego Szachtara z Dinamem Zagrzeb, jaki zakończył się remisem 2-2.

Na początku II połowy Dinamo lekko dominowało, ale niewiele wskazywało na to, że wyjdzie na prowadzenie. W sukurs mistrzom Chorwacji przyszedł doświadczony bramkarz Szachtara. 35-letni Pjatow, w niegroźnej sytuacji sprowadził do parteru Maria Gavranovicia.

Reklama

Interwencja golkipera była o tyle dziwna, że piłka była poza polem karnym, a Gavranović w niczym mu nie zagrażał. Tymczasem przez lekkomyślne zachowanie Andrija goście dostali w prezencie rzut karny, który na bramkę zamienił Mislav Orszić.

Pjatow najwyraźniej nie przywykł do VAR-u, w dobie którego, jeśli coś umknie uwadze sędziów pracujących na murawie, z pewnością zostanie wychwycone przez tych, którzy pracują w wozie VAR i mają do dyspozycji powtórki z wielu kamer. Tym razem sędzia Antonio Mateu Lahoz nie potrzebował pomocy VAR-u, od razu wskazał na "wapno".

Pjatow jest ikoną Szachtara od 12 lat. Tym razem jego system nerwowy nie wytrzymał.

Szachtar - Dinamo Zagrzeb 2-2 - sprawdź szczegóły

Mecz o awans z drugiego miejsca w Grupie C rozegra się właśnie między tymi zespołami, 6 listopada w Zagrzebiu. Na razie lepszą pozycję wyjściową mają podopieczni Nenada Bjelicy, którzy zajmują drugie miejsce.
MiKi

Dowiedz się więcej na temat: Andrij Pjatow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje