Alarm przed hitem Barcelony. Druzgocące fakty. Jasny sygnał dla Lewandowskiego
W 1/8 finału Ligi Mistrzów FC Barcelona zmierzy się z Newcastle United. Angielski gigant teoretycznie powinien być dla "Dumy Katalonii" bardzo wymagającym rywalem. W tym momencie "Sroki" przeżywają jednak nieprawdopodobny kryzys, który pozwala myśleć, że ewentualne zwycięstwo tej drużyny z Robertem Lewandowskim i spółką byłoby wielką sensacją.

Fakt, że Newcastle United jest klubem zasilanym przez saudyjski fundusz inwestycyjny sprawia, że klub ten posiada niemal nieograniczone możliwości finansowe.
W wykorzystywaniem tych możliwości NUFC od początku nie chciał jednak przesadzać. Celem klubu było zbudowanie drużyny w sposób racjonalny, a nie zrobienie ze swojej kadry katalogu wielkich gwiazd o jeszcze większym ego.
Początkowo pod wodzą Eddiego Howe'a działało to znakomicie. Teraz jednak Newcastle United znajduje się na biegunie przeciwnym do wymarzonego i możemy mówić o wielkim kryzysie tego klubu.
Newcastle United zdołało zająć 12. miejsce w Lidze Mistrzów i awansować do fazy play-off po wygranym barażu z Karabachem. Trudno jednak oczekiwać, że w tej formie "Sroki" będą liczyć się w walce o wielki finał tych rozgrywek.
Kontuzje Bruno Guimaraesa, Fabiana Schara czy Tino Livramento stanowią bardzo duży problem tego zespołu. Nie mogą być jednak definitywnym usprawiedliwieniem aż tak złych wyników w Premier League.
Newcastle United z ostatnich pięciu meczów w lidze wygrało tylko jeden. Z jeszcze gorszym od siebie Tottenhamem. W 28. kolejce Premier League podopieczni Howe'a przegrali 2:3 z Evertonem u siebie. Ta porażka oznacza, że sytuacja "Srok" na tym etapie sezonu jest alarmująca.
Fatalna sytuacja Newcastle United. Robert Lewandowski i spółka muszą wykorzystać kryzys rywali
Newcastle w tym momencie nie grozi spadek. 13. miejsce w tabeli i 11 punków przewagi nad 18. West Ham United. Biorąc jednak pod uwagę formę z ostatnich 5 meczów to właśnie "Sroki" plasują się na 18. miejscu w Premier League.
W tym sezonie kluczowi piłkarze tacy jak Anthony Gordon, Anthony Elanga, Kieran Trippier czy bramkarz Nick Pope są bez formy. Joelinton również gra "w kratkę", a Sandro Tonali nie potrafi sam dźwigać całej pomocy na swoich barkach pod nieobecność Bruno Guimaraesa.
Yoane Wissa i Nick Woltemade, czyli napastnicy sprowadzeni do klubu latem, również nie dają drużynie takiej jakości, jaką oferował Alexander Isak. Pierwszy z wymienionych jest notorycznie kontuzjowany a drugi przez swój styl gry nie jest w stanie zagwarantować zespołowi regularnego strzelania goli.
W tak trudnych okolicznościach Newcastle United musi przystąpić do dwumeczu Ligi Mistrzów z Barceloną. W tym sezonie podopieczni Hansiego Flicka pokonali już raz "Sroki" na St. James' Park. Stało się to w trakcie trwania fazy ligowej.
Choć angielskie drużyny jako rywale Barcelonie "nie leżą", trudno w tym momencie oczekiwać, że akurat Newcastle na przestrzeni dwóch meczów (rewanż na Camp Nou jeszcze bardziej komplikuje sprawę) będzie w stanie poważnie zagrozić Barcelonie.
Robert Lewandowski na mecz z Newcastle będzie już gotowy do gry. Polak zagra w specjalnej masce, która zapewni mu ochronę przed pogłębieniem urazu po złamaniu kości lewego oczodołu.
Dla Polaka i jego kolegów dwumecz z Newcastle United powinien być bezpiecznym przystankiem przed ćwierćfinałem Ligi Mistrzów. W tym momencie klub znad rzeki Tyne ma zbyt wiele problemów, aby rywalizować na wielu frontach. Powinien potraktować ten sezon jako przejściowy i skupić się na bezpiecznym "dojechaniu" do końca sezonu Premier League na pozycji gwarantującej utrzymanie. Brak zwycięstwa z Barcą nie będzie tam postrzegany jako rozczarowanie.













