Reklama

Reklama

AEK Ateny - Bayern Monachium 0-2 w 3. kolejce Ligi Mistrzów

Bayern Monachium po raz kolejny nie zachwycił, ale pokonał w Atenach AEK 2-0 (0-0) w meczu 3. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów i został liderem grupy E. By wygrać, mistrzowie Niemiec potrzebowali raptem dwóch minut i trafień Javiego Martineza oraz Roberta Lewandowskiego. Polak znów poprawił swój rekord strzelecki w LM i to chyba najlepsza dla niego wiadomość po wtorkowym meczu.

Przeczytaj relację na żywo z meczu AEK Ateny - Bayern Monachium

Reklama

Przeczytaj relację na żywo na urządzenia mobilne z meczu AEK Ateny - Bayern Monachium


AEK Ateny gościł Bayern Monachium w 3. kolejce Ligi Mistrzów w dość niedobrym dla siebie momencie, bo w chwili, gdy ekipa mistrzów Niemiec przełamała kryzys i w Bundeslidze rozbiła VfL Wolfsburg (3-1). Powrót do formy zasygnalizował też Robert Lewandowski, który w Atenach chciał poprawić swoje dziesiąte miejsce w strzeleckiej klasyfikacji wszech czasów LM. Polski snajper wyszedł na murawę od pierwszych minut, by zapewnić Bawarczykom wygraną, pozycję lidera grupy E i przybliżyć zespół do awansu.

Grecy od początku spotkania grali defensywnie, liczyli na kontry i błysk Ezequiela Ponce w ofensywie. A Bayern rozgrywał piłkę, budował ataku i zawodził. Bo grał wolno, przewidywalnie i schematycznie. W 19. minucie Serge Gnabry, najlepszy na boisku w pierwszej połowie, wpadł w pole karne i dopiero Dmytro Czygryński zatrzymał zmierzającą do pustej bramki piłkę.

Kolejną okazję miał Thiago Alcantara, który w 27. minucie przejął piłkę pod polem karnym AEK-u, podał do Lewandowskiego, ale ten nie zdołał domknąć akcji, bo piłka zagrana była zbyt mocno. Nasz snajper uderzał zza pola karnego w 32. minucie, jednak mocno strzał poszybował wysoko nad bramką AEK. Jeszcze na lewej flance Gnabry zatańczył z rywalami w polu karnym, ale uderzył tylko w boczną siatkę i sędzia zaprosił drużyny do szatni. Bayern znów zawiódł i Niko Kovac miał nad czym myśleć w szatni.  

Po zmianie stron gra nie uległa zmianie, za to greccy fani zadymili murawę, bo mecz Ligi Mistrzów okazał się być dla nich świetną okazją, by urządzić sobie racowisko. AEK miał swoją okazję, po stracie Rafinhi nieźle rozegrali kontrę miejscowi, ale Tasos Bakasetas fatalnie wykończył ją strzałem. W odpowiedzi długo dryblował Arjen Robben, ale jego anemiczny strzał nie mógł zaskoczyć we wtorkowy wieczór nikogo.

AEK grał odważnie widząc niemoc rywali, ale obie ekipy im bliżej były bramek rywali, tym gorzej operowały piłką. Po godzinie gry nie zanosiło się na żadne emocje, ale wreszcie Bayern dopiął swego. Przycisnęli goście, rozegrali świetnie stały fragment gry, a gdy zablokowany został strzał Robbena, Javi Martinez dobił bez namysłu i otworzył wynik spotkania. Była 61. minuta meczu, Bayern dopiero się rozkręcał, aż w 63. minucie na listę strzelców wpisał się "Lewy". Na skrzydle świetnie Gnabry podał do Rafinhi, a ten znalazł podaniem Lewandowskiego, który tylko musiał dołożyć nogę i trafił na 2-0.

Bayern atakował coraz śmielej, po chwili Lewandowski z bliska uderzał piętą i gdyby nie kupa szczęścia, bramkarz AEK musiałby sięgać po piłkę do bramki. Tym razem futbolówka zatrzymała się na linii bramkowej. Nasz snajper szukał szczęścia do końca 84. minuty, gdy zszedł z murawy, a w jego miejsce pojawił się Sandro Wagner, który dostał niespełna dziesięć minut do pokazania swoich możliwości. Do końca meczu Bayern dominował, przeważał, ale nie potrafił podwyższyć na 3-0. Swoje zadanie, choć znów bez fajerwerków, mistrz Niemiec w Atenach wykonał.

AEK Ateny - Bayern Monachium 0-2 (0-0)
Bramki: Javi Martinez (61), Robert Lewandowski (63)

Sędziował: Aleksiej Kulbakow (Białoruś).


Faza grupowa Ligi Mistrzów - zobacz tabele i wyniki



Dowiedz się więcej na temat: AEK Ateny | Bayern Monachium | Liga Mistrzów | Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje