Jagiellonia Białystok w poprzednim sezonie była jedną z największych rewelacji Ligi Konferencji. Ówczesny mistrz Polski po niepowodzeniach w eliminacjach Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy doskonale odnalazł się na trzecim szczeblu rozgrywek organizowanych przez UEFA.
Dziewiąta pozycja w fazie ligowej oraz zwycięstwa nad TSC Backa Topola i Cercle Brugge doprowadziły "Jagę" do 1/4 finału. Etap ćwierćfinału to były już za wysokie progi dla polskiego klubu. Chociaż w dwumeczu z Realem Betis podopieczni Adriana Siemieńca ambitnie walczyli, to różnica klas była wyraźna. Pomimo porażki Jagiellonia z Europą pożegnała się w dobrym stylu, remisując w rewanżu 1:1 z późniejszym finalistą rozgrywek.
Odmieniona kadrowo Jagiellonia fatalnie weszła w nowy sezon Ekstraklasy. Na inaugurację sezonu jeden z faworytów do wywalczenia mistrzostwa kraju został rozbity 0:4 przez wracający do najwyższej klasy rozgrywkowej Bruk-Bet Termalica Nieciecza.
To już jednak historia. Jagiellonia kolejny sezon występów w Lidze Konferencji rozpoczyna od wyjazdowego meczu z FK Novi Pazar. Serbska drużyna tym spotkaniem debiutowała w europejskich pucharach. Trzecie miejsce wywalczone na zakończenie poprzedniego sezonu jest, póki co największym sukcesem w historii tego klubu. Było to sporym osiągnięciem, gdy weźmiemy pod uwagę, że rywal "Jagi" po zakończeniu sezonu zasadniczego zajmował ostatnią, ósmą lokatę w grupie mistrzowskiej.
Niespodzianka na pozycji napastnika. Rallis w najlepszy możliwy sposób spłacił kredyt zaufania
Pierwsza niespodzianka miała miejsce jeszcze przed meczem. W wyjściowym składzie Jagiellonii zabrakło Afimico Pululu - króla strzelców poprzedniej edycji Ligi Konferencji. Wzbudziło to spore kontrowersje, zwłaszcza w obliczu narastających pogłosek o ewentualnym odejściu napastnika. Do sprawy odniósł się trener Siemieniec, który zdradził, że była to decyzja czysto taktyczna.- "Pulu" stać na więcej. On o tym wie, i my wszyscy o tym wiemy. To nie chodzi tylko o ostatni mecz, ale ostatni okres. Jest też rywalizacja w ataku, Dimi (Dimitris Rallis - przyp.red.) ciężko pracował w okresie przygotowawczym, ma w sobie dużo energii, dużo pasji. Dał dobrą zmianę z Termaliką, dlatego chce dać mu dzisiaj szansę. Niech walczy, niech pokaże, że na tą szansę zasłużył - opisał trener Jagiellonii w rozmowie z Polsatem Sport.
Adrian Siemieniec nie po raz pierwszy potwierdził, że ma "nosa". Sprowadzony latem do klubu napastnik błyskawicznie spłacił dany mu kredyt zaufania. W 9. minucie świetnym prostopadłym podaniem popisał się Jesus Imaz. 20-letni Grek nie kalkulował, nie przyjmował piłki, lecz huknął potężnie na bramkę Novego Pazaru, by po chwili móc celebrować debiutanckiego gola w Jagiellonii. Polski zespół szybko wyszedł na prowadzenie 1:0.
Po bramce Jagiellonii spotkanie przerwano na kilka minut. W okolice sektora kibiców gości zjawiły się dodatkowe siły policji. Nie doszło do żadnej eskalacji, przez co sędzia mógł wznowić zmagania.
Po stracie gola zaczęły się problemy. Jagiellonia nie potrafiła przypieczętować prowadzenia
"Jaga" chwilę po wznowieniu gry powinna strzelić drugiego gola. Dośrodkowania Norberta Wojtuszka nie wykorzystał jednak Rallis. Grek znajdował się kompletnie niekryty tuż przed bramką gospodarzy, lecz strzelił głową wprost w bramkarza. Ta nieskuteczność została ukarana błyskawicznie. W 19. minucie prostopadłe zagranie Boba Murphy'ego Omoregbe mocnym strzałem wykończył Ejike Opara. Tak więc powinno być 2:0, a było 1:1.
Stracona bramka mocno ostudziła zapędy ofensywne Jagiellonii. Miejscowi natomiast rozochocili się, choć ograniczali się tylko do niecelnych uderzeń z dystansu. Najgroźniejszym z nich było to oddane w 37. minucie przez Omoregbe. Niewiele zabrakło, by to Jagiellonia na przerwę schodziła z jednobramkowym prowadzeniem. W 42. minucie świetne dośrodkowanie z lewej strony boiska posłał Cezary Polak. Futbolówka poszybowała w kierunku Jesusa Imaza. Hiszpan pokusił się o trudny technicznie strzał z powietrza, który finalnie okazał się niecelny.
Po przerwie obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Już pięć minut po wznowieniu gry Novi Pazar miał świetną okazję, by wyjść na prowadzenie. Po raz kolejny na skrzydle szalał Omoregbe. Dogrania asystującego przy wyrównującym golu piłkarza nie zdołało sięgnąć dwóch zawodników serbskiego zespołu, co uratowało "Jagę" od utraty drugiej bramki.
Jagiellonii nie szło w ofensywie. Brakowało pomysłu, a czasami szybkości i zdecydowania. Tak było m.in po jednej z kontr polskiego zespołu, gdy Jesus Imaz z łatwością przegrał pojedynek biegowy z przeciwnikiem. Mnożyły się dośrodkowania, z których kompletnie nic nie wynikało. Na nic zdały się kolejne zmiany przeprowadzane przez trenera Siemieńca.
W 74. minucie wprowadzony w przerwie Alejandro Cantero podszedł do rzutu wolnego. Odległość sugerowała, że z tej próby może paść gol. Hiszpan uderzył jednak niecelnie. Dwie minuty później z dystansu huknął Semir Alić. Gdyby pomocnik Novego Pazaru uderzył nieco precyzyjniej, Sławomir Abramowicz nie miałby najmniejszych szans na interwencję.
Pululu lekiem na całe zło Jagiellonii. Kapitalne wejście z ławki króla strzelców
Na losy spotkania znacząco wpłynęła czerwona kartka, którą w 88. minucie zobaczył zawodnik FK Novi Pazar. Ivan Davidović faulując Dawida Drachala w środku pola, zapracował na drugą żółtą kartkę, przez co był zmuszony udać się do szatni nieco wcześniej, niż reszta jego drużyny. Już w doliczonym czasie gry strzał Imaza przytomnie zablokował jeden z defensorów. Swoją "piłkę meczową" mieli również gospodarze. Po groźnej wrzutce w pole karne Jagiellonii dwóch piłkarzy serbskiego zespołu minęło się z lecącą futbolówką.
Nie po raz pierwszy sprawdziło się znane porzekadło o zemście niewykorzystanych okazji. W ostatniej akcji tego spotkania Jagiellonię uratował Afimico Pululu. Wprowadzony z ławki snajper gości świetnie odnalazł się w polu karnym i pewnym uderzeniem uratował Jagiellonii zwycięstwo 2:1.
Jagiellonia rzutem na taśmę zapewniła sobie zaliczkę przed rewanżowym starciem na własnym terenie. Drugi mecz odbędzie się w czwartek 31 lipca o godz. 20:15. Relację z tego spotkania będzie można obserwować w serwisie Interia Sport.
Zobacz również:












