Wielka szansa przed Rakowem. Włosi potwierdzają. "To dla Fiorentiny problem"
Pięć razy polskie kluby mierzyły się w europejskich pucharach z Fiorentiną i ani razu nie awansowały. Są jednak coraz bliżej, by w końcu pokonać Violę - Jagiellonia mimo porażki u siebie 0:3, pokazała w rewanżu, że można włoskiemu rywalowi strzelić nawet cztery gole. Dała przykład Rakowowi Częstochowa, który w walce o ćwierćfinał Ligi Konferencji zmierzy się właśnie z Fiorentiną (godz. 21, transmisja Polsat Sport, relacja na żywo Interia.pl).

Można powiedzieć, że z każdą kolejną rywalizacją Polska jest bliżej pokonania Włochów. Dawno temu - w 1970 roku - Ruch przegrał i zremisował. W 1999 roku Widzew dwa razy przegrał. W XXI wieku dwukrotnie z Fiorentiną mierzył się Lech. W grupie Ligi Europy zanotował porażkę i zwycięstwo, ale nie awansował do fazy pucharowej. Trzy lata temu w ćwierćfinale Ligi Konferencji przegrał u siebie 1:4, w rewanżu prowadził już 3:0, by w ostatnim kwadransie dać sobie wbić dwa gole.
Najbliżej wyeliminowania Fiorentiny była jednak Jagiellonia. W Białymstoku przegrała 0:3 i wydawało się, że jest na straconej pozycji. Tymczasem dzięki trzem golom Bartosza Mazurka odrobiła straty i doszło do dogrywki. W niej gospodarze szybko zdobyli dwie bramki, Jagiellonia jedną i na pocieszenie została im tylko wygrana 4:2 we Florencji.
Teraz przed szansą staje Raków i jako pierwszy z polskich drużyn najpierw zagra na wyjeździe z Fiorentiną. Rywal wciąż nie za dobrze radzi sobie w Serie A i balansuje na granicy strefy spadkowej.
Włoski dziennikarz: Dla Fiorentiny Liga Konferencji to problem
- Raków uważany jest za podstępnego przeciwnika, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę formę Fiorentiny i jej problemy. Większe obawy budzi postawa w Serie A niż Liga Konferencji, która czasami jest postrzegana jako "problem", bo może odbierać energię w rozgrywkach krajowych - przyznaje Lorenzo Lepore, dziennikarz Sportitalia i spaceviola.com, stronie poświęconej Fiorentinie.
Docenia Raków. - To dobra drużyna. Może nie ma wielkich umiejętności technicznych, ale jest bardzo zorganizowana i silna fizycznie, więc Fiorentina nie będzie miała łatwego zadania. Wiele będzie zależało od jej podejścia do meczu. W każdym razie Raków może mieć duże szanse - dodaje.
Maciej Makuszewski: Niech Raków pomści Jagiellonię
Andrzej Klemba, Interia:pl: Komentował pan mecz Fiorentina - Jagiellonia. Być może Włosi zlekceważyli polski zespół, ale niewiele zabrakło, by słono za to zapłacili.
Maciej Makuszewski, były reprezentant Polski i Jagiellonii: Absolutnie, nie ma co tutaj Jagiellonii ujmować. Piłkarsko to nasza drużyna w obu meczach była lepsza. Trochę to brzmi dziwnie, bo mówimy tutaj o Fiorentinie, duża marce, ze znanymi nazwiskami w składzie i wyżej wycenianymi, ale Jagiellonia pokazała świetna piłkę i dobre przygotowanie. I jest duży niedosyt po tym rewanżu, bo wygrywali 3:0, mieli kolejne okazje i doprowadzili do dogrywki. Niestety Fiorentina z niczego zdobyła gole, bo po rzucie rożnym i jeden strzał, na 3:1, po piąstkowaniu Abramowicza. Zresztą to było ładne uderzenie Fagiolego, ale przez cały mecz to gospodarze niczego konkretnego nie stworzyli. Jagiellonia od początku narzuciła swój styl i Włosi naprawdę mieli bardzo trudną przeprawę. Niemal widać było, jak po golu na 3:1 w dogrywce, kiedy drużyna ze sztabem szkoleniowym ruszyła na boisko w kierunku Fagiolego, jak wielki kamień z serca im spadł.
Po tym golu wielki kamień z serca spadł Fiorentinie
Co w takim razie doradzić Rakowowi?
- Trzeba obejrzeć oba mecze Jagiellonii i te najlepsze momenty wyciągnąć, w jaki sposób sprawiała Włochom kłopoty. Raków ma dobre stałe fragmenty, z którymi Fiorentina miała problemy. Na pewno też faza przejściowa w kontrataku, bo Jagiellonia pokazała przy bramce Mazurka na 3:0, że to może być silna broń. Raków ma wielką szansę, bo w Fiorentinie cały czas jest ogromne ciśnienie związane z walką o utrzymanie. Od początku sezonu grają źle, mają problemy z wygrywaniem, a jeżeli się to uda, to często jedną bramką, a obrona nie jest zbyt szczelna. Trener Rakowa na pewno ma plan. Ważne, żeby pierwsi nie stracili bramki, a jak sami zdobędą, to jest duża szansa, że Fiorentina się z tego nie podniosą, przede wszystkim mentalnie.
Raków rewanż zagra u siebie. To będzie miało znaczenie?
- Ta sfera mentalna jest bardzo ważna, bo indywidualne umiejętności może piłkarze włoscy mają trochę wyższe, ale jako zespół wyglądają słabo. Kwestia tego pierwszego meczu na wyjeździe będzie ważna, bo jak tam Raków uzyska korzystny wynik, to u siebie będzie dużo łatwiej przechytrzyć zespół z Florencji.
Raków nie ma Bartosza Mazurka, który we Florencji zdobył hat tricka, ale ma za to Jonatana Brunesa.
- Mazurek zagrał fenomenalny mecz. To był jego dzień we Florencji i co w polu karnym mu spadało, strzelał i kończyło się w siatce. Życzę też, żeby Brunes miał swój dzień i żeby Raków pomścił Jagiellonię. I awansował, bo myślę, że jest na to szansa.
















