W cieniu meczów Legii i Jagiellonii wydarzyła się kolejna sensacja. Kopciuszek pobił kolejnego rywala
W czwartek polscy kibice żyli starciami polskich klubów w europejskich pucharach. Równolegle do spotkań Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok rozgrywano również inne starcie, którego rozstrzygnięcie szokuje. Andorski FC Santa Coloma po rozgromieniu bośniackiego Boraca Banja Luka sprawił kolejną sensację. Tym razem ich ofiarą była ukraińska Polissia Żytomierz. Zespół z Andory wygrał na wyjeździe 2:1 i przed rewanżem jest w bardzo komfortowej sytuacji.

Zarówno reprezentacja Andory, jak i kluby pochodzące z tego kraju przez dekady delikatnie mówiąc, nie miały zbyt wiele do powiedzenia na arenie międzynarodowej. Każda z drużyn, która na nich trafiła, mogła z góry zakładać pewne zwycięstwo i awans osiągnięty względnie niskim kosztem. Reprezentacja Polski w 2021 roku miała okazję dwukrotnie mierzyć się z kadrą Andory - podopieczni Paulo Sousy nie zachwycili, lecz wygrane 3:0 i 4:1 są najważniejsze.
Ostatnie lata w wykonaniu andorskich klubów jasno wskazują na pewien progres. Co prawda o awansie do zasadniczych faz europejskich rozgrywek nie było co marzyć, lecz krok po kroku sytuacja zaczęła zmierzać w dobrą stronę.
W tym sezonie nastąpił pewien przełom - andorskie kluby pokonują znacznie mocniejsze zespoły (przynajmniej na papierze), przez co znajdują się na ustach całego świata. W zeszłym tygodniu mistrz Andory Inter Club d'Escaldes co prawda nie zdołał wyeliminować rumuńskiego FCSB Bukareszt, lecz w rewanżu na swoim terenie odniósł sensacyjne zwycięstwo 2:1.
Pierwszą rundę eliminacji Ligi Konferencji zdołał przejść również Atlètic Club d'Escaldes, który w dwumeczu zwyciężył 5:2 Dudelange. Klub z Luksemburga jest w Polsce doskonale znany z wyeliminowania Legii Warszawa oraz gry w fazie grupowej Ligi Europy. W czwartek kolejnym rywalem Atleticu był albański Dinamo City Tirana. Andorczycy do przerwy prowadzili 1:0, by finalnie przegrać 1:2. Wszystko to jednak sprawia, że w rewanżu będzie sporo emocji.
Santa Coloma sprawcą kolejnej sensacji. Gdzie jest ich limit?
Największą rewelacją jest jednak FC Santa Coloma. Już na starcie przygody z europejskimi pucharami dokonali niebywałej sensacji pokonując bośniacki Borac Banja Luka. Samo zwycięstwo mogło się oczywiście zdarzyć, lecz jego rozmiary są niewyobrażalne. Santa Coloma na wyjeździe zwyciężyła aż 4:1, tracąc jedynego gola dopiero w 71. minucie. Przegrany 0:2 rewanż nie zabrał im prawa gry w kolejnej rundzie.
Druga runda przyniosła podniesienie poprzeczki. Kolejnym rywalem Santa Coloma była ukraińska Polissia Żytomierz, zespół, który w przeszłości swoje mecze w Europie rozgrywał w Polsce. Pierwsze starcie tych drużyn odbyło się w słowackim Preszowie. Ukraińcy zaczęli zgodnie z planem, w 21. minucie prowadzenie dał im Ołeksij Huculak. Andorczycy jednak nie tylko wyrównali już sześć minut później za sprawą trafienia Ota Remolinsa, ale jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca.
Trafienie Davida Crespo z 44. minuty dało Andorczykom kolejny sensacyjny sukces. Wygrana 2:1 przed rewanżem na swoim terenie stawia ich w kapitalnym położeniu. Awans do trzeciej rundy byłby dla FC Santa Coloma jednym z największych sukcesów w historii. Gdyby do tego doszło, to na kolejnym etapie rozgrywek ich rywalem będzie lepszy z pary Paksi FC (Węgry) - NK Maribor (Słowenia). Po pierwszym meczu bliżsi tego wydają się Węgrzy, którzy u siebie wygrali 1:0.













