Tego rywale Legii bali się przed przyjazdem do Polski. Prawda wyszła na jaw
Już 2 października warszawska Legia zainauguruje tegoroczne rozgrywki Ligi Konferencji. Na start zmierzą się oni z Samsunsporem, który w tym celu zawita w stolicy naszego kraju. Na godziny przed meczem trener tureckiej ekipy Thomas Reis zdradził plan na spotkanie z "Wojskowymi" oraz obawy, które towarzyszyły jego ekipie przed przylotem do Polski.

W tym sezonie polskie ekipy w komplecie okupują Ligę Konferencji. Na tym szczeblu rozgrywkowym swoje zmagania toczyć będą: Raków Częstochowa, Jagiellonia Białystok, Lech Poznań i Legia Warszawa.
Podopieczni trenera Edwarda Iordanescu zainaugurują tegoroczne rozgrywki pucharowe 2 października. To właśnie tego dnia, o godzinie 21:00, zmierzą się oni z tureckim Samsunsporem, prowadzonym przez Thomasa Reisa. Zdecydowanym sprzymierzeńcem Legii będą okoliczności rozgrywania tego spotkania, a konkretnie mecz przed własną publicznością, która w niemalże całej Europie znana jest z żywiołowego dopingowania swoich ulubieńców.
W ramach przedmeczowej konferencji prasowej niemiecki szkoleniowiec zdradził nieco szczegółów, na temat planów swojej ekipy na to spotkanie, a także pewnych obaw, które towarzyszyły tureckiej drużynie przed przylotem do kraju nad Wisłą.
Atmosfera sprzymierzeńcem "Wojskowych". Trener rywali widział to na własne oczy
W pierwszej kolejności Thomas Reis przyznał, że zbliżające się spotkanie z Legią jest dla jego drużyny bardzo ważne. W końcu bowiem tureccy piłkarze nie będą musieli "oglądać europejskich rozgrywek w telewizji". Z racji na wywalczenie awansu do LK są oni mocno zmotywowani, aby jak najlepiej zaprezentować się na arenie międzynarodowej.
"Oczywiście, jutrzejszy mecz nie będzie łatwy, ale przyjechaliśmy tu, żeby zdobyć punkt lub punkty. Chcemy zagrać dobrze jako drużyna. Jeśli będziemy grać cierpliwie i odważnie, na pewno możemy stąd wyjechać z punktem lub punktami" - mówił szkoleniowiec tureckiej ekipy cytowany przez portal "Fanatik". Z jego słów możemy wywnioskować, że planem minimum na mecz z Legią jest więc wywalczenie remisu.
Później Reis przyznał, że jest pewien czynnik, który wzbudził u niego i członków jego sztabu niemałe obawy. Chodzi o atmosferę panującą na trybunach podczas meczów na Łazienkowskiej. Ta miała być obserwowana między innymi przez dyrektora sportowego klubu, a także jednego z asystentów trenera. Z wypowiedzi Reisa można wywnioskować, że zrobiła ona na gościach z Turcji niemałe wrażenie.
Sam trener przyznał zresztą, że przed laty miał okazję obserwować "wyczyny" warszawskich kibiców, co tylko świadczy o wieloletniej tradycji panującej na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Niemniej szkoleniowiec Samsunsporu przejawia głębokie przekonanie, że ów czynnik nie wystraszy jego zawodników, a ich motywacja i przygotowanie pomogą w przezwyciężeniu Legii, która na papierze jest faworytem czwartkowego starcia.













