Tak Niemcy piszą o meczu w Poznaniu. Zwracają uwagę na jedną sytuację
Lech Poznań zremisował z FSV Mainz 1:1 w ramach piątej kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji. Faworytami spotkania byli goście. Tuż po ostatnim gwizdku w niemieckich mediach zrobiło się głośno o jednej sytuacji w trakcie czwartkowego spotkania. Trener Urs Fischer o wszystkim opowiedział tuż po ostatnim gwizdku.

W czwartkowy wieczór na Enea Stadionie w Poznaniu Lech podejmował FSV Mainz. Klub z Bundesligi zamyka ligową tabelę, ale w rozgrywkach Ligi Konferencji nie zawodził. Goście zaskoczyli poznaniaków w 28. minucie. Benedict Hollerbach dośrodkował piłkę w pole karne, a tam najlepiej odnalazł się Sota Kawasaki, który pokonał Bartosza Mrozka. Chwilę później było już 2:0 za sprawą Hollerbacha, ale system VAR wychwycił, że strzelec był na pozycji spalonej.
Kontrowersyjny rzut karny. Niemcy nie mają wątpliwości
Lech w końcu dopiął swego pod koniec pierwszej połowy. W 41. minucie rzut karny na gola zamienił Mikael Ishak. Kapitan Kolejorza popisał się efektowną podcinką.
I właśnie ten rzut karny wywołał duże kontrowersje w Niemczech. Luis Palma został trafiony z bliska w rękę, a chwilę później upadł na boisko. Sędziowie VAR długo analizowali tę sytuację, ale ostatecznie uznali, że Honduranin był faulowany, a ręka była zupełnie przypadkowa.
Nie byłem zadowolony z rzutu karnego, który dostał Lech. Widzieliśmy to kilka razy i nie był to taki jasny rzut karny, ale VAR to sprawdzał i sędziowie doszli do wniosku, że karny się należał
Aż huczy w Niemczech po meczu w Poznaniu
Niemieckie media zwróciły uwagę na słowa trenera, ale także porównały rzut karny dla Lecha z potencjalną jedenastką dla Mainz. - "Był to gorzki cios dla Mainz, któremu w rezultacie odmówiono przyznania rzutu karnego za faul na Kohr po rzucie rożnym" - pisze "Bild".
Z kolei "Kicker" wprost napisał, że "rzut karny był w kluczowym momentem meczu". - "Debiut Ursa Fischera na ławce rezerwowych Mainz nie poszedł zgodnie z planem. Pomimo prowadzenia w pewnym momencie, udało im się jedynie zremisować 1:1 z Lechem Poznań w Polsce. Ostatecznie Fischer był sfrustrowany decyzją sędziego" - podkreślono.
Fischer w czwartek debiutował na ławce Mainz, co nie umknęło także niemieckiemu Sky Sports. - "Fischer przeżył emocjonujący wieczór trzy dni po swojej prezentacji. Decyzje sędziów i VAR szczególnie dotknęły wieloletniego trenera Unionu Berlin, który ma za zadanie uchronić Moguncję przed spadkiem z Bundesligi" - czytamy.
- "Najpierw zespół sędziowski pod przewodnictwem Rumuna Andreia Chivulete nie uznał drugiego gola Mainz, zdobytego przez Benedicta Hollerbacha, z powodu spalonego. Chwilę później, asystent wideo (VAR) spędził kilka minut na analizie interwencji w polu karnym i ostatecznie podyktował rzut karny" - kontynuowali dziennikarze "Sky Sports".
"Kicker" podkreślił, że Mainz od 67. minuty grało w dziesiątkę po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce dla Nikolasa Veratschniga. Portal cytuje m.in. bramkarza Daniela Batza, który podkreślił, że Mainz "przeciwstawiło się wszelkim przeciwnościom i od tamtej pory wszystko kręciło się wokół obrony". - Wytrwanie 25 minut w dziesiątkę w naszej sytuacji jest czymś niezwykłym. To prawdziwy dowód charakteru - dodał 34-latek.











