Szybki gol i czerwona kartka, potem takie sceny. Lech z solidną zaliczką
W świetny sposób fazę pucharową Ligi Konferencji zainaugurowali zawodnicy Lecha Poznań. Mistrz Polski na trudnym terenie w Finlandii przez praktycznie cały mecz grał w przewadze jednego zawodnika, co przy dużym mrozie wykorzystał bezwzględnie. "Kolejorz" w pierwszym meczu 1/16 finału LK pokonał 2:0 KuPS Kuopio i jest już bliski awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Patrząc na statystyki spotkania, polska drużyna zdominowała swojego przeciwnika.

Ubiegła runda Lecha Poznań w europejskich pucharach nie była łatwa i przyjemna. Solidnie wzmocniony pod kątem walki o Ligę Mistrzów "Kolejorz" został brutalnie sprowadzony na ziemię przez Crvenę zvezdę Belgrad. Na drugim szczeblu rozgrywkowym równie bezwzględny okazał się belgijski Genk, przez co mistrz Polski znalazł się w fazie ligowej Ligi Konferencji. W niej przydarzyły się taka kompromitacja jak porażka z gibraltarskim Lincoln Red Imps, a także stracone w ostatniej chwili punkty z Rayo Vallecano.
Mistrz Polski w tej samie fazie ligowej był również w stanie rozgromić Rapid Wiedeń oraz urwać punkty mocnemu Mainz. Triumf w ostatniej kolejce nad Sigmą Ołomuniec dał "Kolejorzowi" awans do fazy barażowej Ligi Konferencji. Polski zespół mógł cieszyć się z rozstawienia w losowaniu, dzięki czemu fazę pucharową rozpoczyna od starcia z fińskim KuPS Kuopio.
Finowie jesienią byli jedną z rewelacji Ligi Konferencji. Drużyna z odległego Kuopio była w stanie m.in. zremisować 2:2 z Crystal Palace oraz pokonać Slovana Bratysława. W pojedynku z Jagiellonią Białystok mistrz Finlandii okazał się nieznacznie słabszy. Jesienią jednym z kluczowych zawodników tego zespołu był Piotr Parzyszek. Polaka w Finlandii jednak już nie ma - w momencie rywalizacji z Lechem Poznań w Lidze Konferencji Parzyszek przygotowuje się do debiutu w uzbeckim Pachtatorze Taszkient.
Lech kapitalnie wykorzystał daną okazję. Osłabiony przeciwnik był bezradny
Zawodnicy obu drużyn prócz swoich rywali musieli mierzyć się również z szalenie wymagającymi warunkami pogodowymi. W momencie rozpoczęcia spotkania termometry wskazywały na temperaturę -14 stopni Celsjusza. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sztuczna murawa, która dla zawodników Lecha nie jest standardowa.
Pomimo tych trudności Lech wszedł w ten mecz kapitalnie. Sygnał ostrzegawczy już w 2. minucie dał Mikael Ishak. Uderzenie z woleja Szweda obronił jednak Johannes Kreidl. Golkiper gospodarzy nie ustrzegł się błędu siedem minut później. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i próbie strzału Ishaka bramkarz popełnił błąd, z czego wywiązało się spore zamieszanie. Najlepiej w całej sytuacji odnalazł się Antoni Kozubal - pomocnik Lecha z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do bramki.
Stracony gol był zaledwie początkiem problemów zawodników KuPS. W walce o piłkę w środku pola Kozubal padł na murawę zaatakowany przez jednego z przeciwników. Sędzia był bezwzględny i Joslyn Luyeye-Lutumba błyskawicznie został ukarany czerwoną kartką. Powtórki telewizyjne jasno pokazały, że zawodnik z Demokratycznej Republiki Konga uderzył Polaka łokciem w twarz.
Finowie grając w osłabieniu mieli spore problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Liczebna przewaga Poznaniaków nie oznaczała kompletnej dominacji, lecz mistrz Polski stopniowo coraz mocniej zagrażał bramce przeciwnika. Kreidl w pierwszej połowie udanie interweniował po kolejnych strzałach głową Filipa Jagiełły oraz Ishaka.
Pięć minut przed przerwą Lech podwyższył prowadzenie. Sprytne zgranie piłki Ishaka kapitalnie wykorzystał Taofeek Ismaheel. Skrzydłowy mocnym uderzeniem przy dalszym słupku nie dał szansy bramkarzowi na interwencję. Lech na przerwę schodził tym samym z dwubramkowym prowadzeniem, co stanowiło znakomitą zaliczkę przed dalszą częścią rywalizacji.
Pełna kontrola po przerwie. Lech o krok od kolejnej fazy Ligi Konferencji
Lech po przerwie specjalnie nie forsował tempa - sytuacja ich do tego absolutnie nie zmuszała. Nie oznacza to jednak, że grający w osłabieniu zawodnicy KuPS byli chociaż bliscy tego, by zagrozić bramce Bartosza Mrozka i strzelić kontaktowe trafienie.
Wraz z kolejnymi minutami coraz więcej pracy miał golkiper KupS, który zanotował kilka udanych interwencji. Lech w drugiej połowie pokazał, że jest w stanie w umiejętny sposób zarządzać wynikiem, mając przed sobą rywala w znacznych kłopotach. Okazję do podwyższenia zwycięstwa były, lecz Kreidl kilkukrotnie nie zawodził, chroniąc swój zespół przed bardziej dotkliwą porażką. Głównie dzięki temu Lech wygrał "tylko" 2:0 w Finlandii.
Z jak wielką dominacją mieliśmy do czynienia, niech pokaże statystyka udostępniona na stronie UEFA. Lech w tym meczu oddał 26 strzałów na bramkę KuPS. Fiński zespół odpowiedział zaledwie jedną próbą.
Zwycięzca tego dwumeczu w 1/8 finału będzie musiał zmierzyć się z bardzo dużym wyzwaniem. W kolejnej rundzie bowiem czekają już Szachtar Donieck lub Rayo Vallecano. "Kolejorz" tym samym miałby szansę na rewanż za porażkę z fazy ligowej.
Zanim jednak do tego dojdzie, mistrz Polski za tydzień na swoim terenie będzie musiał obronić zaliczkę wywalczoną w dalekiej Finlandii. Spotkanie to zostanie rozegrane w kolejny czwartek 26 lutego o godzinie 21:00.
Zobacz również:













