Stan wrzenia w Krakowie. Polsko-ukraiński klincz po meczu Lecha. Posypały się kary
W czwartek polscy kibice piłki nożnej byli świadkami pełnego dramaturgii spotkania. Lech Poznań, spisany przez wielu na straty po pierwszym meczu z Szachtarem, przystąpił do heroicznej próby odwrócenia wyniku. Po pierwszej połowie można było mieć nadzieję, że ta sztuka im się uda. Niestety, w drugiej odsłonie defensywa popełniła błąd, który kosztował "Kolejorz" odpadnięcie z LK. Ogrom emocji znalazł ujście po zakończeniu meczu. Wówczas doszło do szarpaniny między zawodnikami obydwu drużyn.

Po awansie do fazy play-off oraz pokonaniu ekipy KuPS, Lech Poznań trafił na naprawdę ciężkiego rywala - Szachtar Donieck. Ukraińska ekipa podkreśliła swoją wartość w pierwszym starciu 1/8 finału, pokonując "Kolejorz" wynikiem 3:1. Dla wielu obserwatorów dominacja Szachtara w meczu wyjazdowym była niemalże przypieczętowaniem awansu do dalszej fazy rozgrywek, a mecz rewanżowy w Krakowie stanowił jedynie formalność.
Piłkarze Lecha pokazali jednak charakter, odrabiając dwubramkową stratę już w pierwszej połowie starcia na stadionie przy ulicy Henryka Reymana. W drugiej odsłonie również nie zwalniali tempa, chcąc całkowicie odwrócić losy rywalizacji podczas regulaminowego czasu gry. Niestety, w pewnym momencie defensorzy polskiej ekipy popełnili karygodny błąd, który ostatecznie zaważył na wyniku dwumeczu. Dzięki "swojakowi" to Szachtar wywalczył sobie awans do kolejnej fazy finałów Ligi Konferencji.
Szarpanina po meczu Lecha. Sędzia momentalnie sięgnął po kartki
Z racji na przeróżne okoliczności, już pierwsze starcie Lecha z Szachtarem budziło ogromne napięcie. Nie inaczej było także podczas spotkania w Krakowie. Tuż po końcowym gwizdku arbitra mogliśmy obserwować upust emocji, nagromadzonych po obu stronach barykady.
Między zawodnikami polskiej i ukraińskiej ekipy doszło do sporej szamotaniny. Jej zalążkiem były prowokacyjne gesty piłkarzy ukraińskiej ekipy, skierowane w stronę trybuny gości. Reakcją na ten obrazek była interwencja jednego z zawodników poznańskiej ekipy. Późniejsze wydarzenia to natomiast klasyczny przykład "efektu domina".
Głównymi aktorami tego niepożądanego spektaklu byli Alaa Ghram oraz Mikael Ishak. Obydwaj zostali "obdarowani" przez arbitra żółtym kartonikiem. W przypadku zawodnika Szachtara było to drugie napomnienie tego dnia, co naturalnie poskutkowało przyznaniem mu czerwonej kartki.
Niestety, Lech Poznań był ostatnią polską ekipą, która wciąż miała szanse na awans do dalszej fazy Ligi Konferencji. Kilka godzin wcześniej z tym europejskim trofeum pożegnali się bowiem zawodnicy Rakowa Częstochowa.











