Burza po nagraniu Lecha Poznań. Prezes nie wytrzymał, zaczął mówić o Messim i Ronaldo
Wokół meczu Rayo Vallecano - Lech Poznań było sporo emocji i to nie tylko sportowych. Głównie za sprawą nagrania przygotowanego przez biuro prasowe Kolejorza. W Hiszpanii zawrzało, a oliwy do ognia dolał także prezes hiszpańskiego klubu, Martin Presa, który nie przebierał w słowach.

Mecz Rayo Vallecano - Lech Poznań zakończył się zwyciśtwem gospodarzy 3:2, którzy w doliczonym czasie gry wyszarpali zwycięstwo. Poznaniacy po tym spotkaniu byli przybici, bo do przerwy prowadzili 2:0, a dali się zepchnąć do defensywy i popełniali coraz więcej błędów po przerwie. Po spotkaniu eksperci nie pozostawili złudzeń i wskazali winnych porażki. Oberwało się m.in. trenerowi Nielsowi Frederiksenowi oraz Joelowi Perreirze i Mateuszowi Skrzypczakowi.
Lech pokazał szatnię rywala i się zaczęło
Przed meczem Rayo - Lech było gorąco nie tylko ze względu na starcia kibiców, do których doszło w Madrycie. Prawdziwą burzę wywołało nagranie opublikowane przez poznański klub w mediach społecznościowych. Kolejorz pokazał w nim szatnię gości na Estadio de Vallecas. Widać na nim, że ma ona lata świetności za sobą, a kuriozalny jest chociażby brak światła w pomieszczeniu przeznaczonym dla trenerów.
Po tym nagraniu zawrzało. Wielu kibiców wyśmiało warunki panujące na obiekcie. Pojawiły się też opozycyjne komentarze. "Obraz przyciąga wzrok, ale służy do tego, aby wyśmiewać się z pokory Rayo" - powiedział dziennikarz Manu Carreno. Część fanów Rayo była wściekła, ale część sugerowała, że dobrze się stało, bo - ich zdaniem - prezes klubu Martin Presa nie dba o obiekt.
Sam zainteresowany odniósł się do nagrania w rozmowie z Movistar Plus+. - To podłe i nie do zaakceptowania. W tych szatniach przebierali się Cristiano Ronaldo i Lionel Messi i żaden z nich nie miał zastrzeżeń. Żaden zawodnik Lecha Poznań nie dorównuje im pod względem sportowym - powiedział i podkreślił, że stadion Rayo spełnia wymogi UEFA. -To nie jest luksusowa szatnia, ale jest godna - dodał.
Prezes Rayo na koniec przyznał, że "śmianie się z cudzych rzeczy jest godne potępienia". - To podgrzewa atmosferę, a futbol powinien jednoczyć, nie dzielić - mówił.
Rayo zajmuje piąte miejsce w tabeli Ligi Konferencji. Hiszpański zespół ma na koncie siedem punktów. Lech z dorobkiem trzech "oczek" plasuje się na 23. miejscu.











