Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Dawno już do Warszawy nie zawitał tak silny europejski potentat, jak Chelsea. Po wyeliminowaniu norweskiego Molde podopieczni Goncalo Feio trafili na potężnych "The Blues", a angielskie media zapowiadali dwumecz jako pojedynek Dawida z Goliatem. Trudno się dziwić. Szacunkowa wartość kadry londyńskiej ekipy to kosmiczne 922 miliony euro. Wartość Legii na poziomie 36 milionów wygląda przy tym wyjątkowo skromnie.
Zobacz transmisje w Polsat Box Go
Problemy Legii przed meczem z Chelsea. Dwie gwiazdy niedostępne
Na konferencji prasowej przed meczem szkoleniowiec stołecznej ekipy przekazał, że z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać Bartosz Kapustka i Marc Gual. Z wypowiedzi trenera bił aż respekt wobec Chelsea.
- To jedyny zespół, który wygrał wszystkie mecze w europejskich rozgrywkach w tym sezonie. Mamy duży szacunek do rywala, ale znamy swoją jakość. Wielu naszych graczy pamięta mecze z Aston Villą, Realem Betis. Chcemy rywalizować z Chelsea w jak najlepszy sposób. Duch rywalizacji daje nam nadzieję na zwycięstwo. Skala trudności jest spora, ale zrobimy wszystko, aby kontynuować serię z angielskimi drużynami na własnym boisku - podkreślił.
Nie taki Anglik straszny dla Legii. "Najgorzej, jak będą chcieli się tylko bronić"
Kibice Legii nie zawiedli. Wyjątkowa oprawa na spotkanie z Chelsea
Poza sytuacją kadrową Legii jednym z głównych tematów poruszanych w mediach społecznościowych były szczegóły oprawy, jaką na rywalizację przygotują kibice. Zdążyli oni na przestrzeni ostatnich lat zasłynąć wręcz na skalę europejską z odważnych, kreatywnych i bardzo często kontrowersyjnych "sektorówek". Nie raz z resztą UEFA nakładała za to na stołeczny klub kary.
W czwartkowy wieczór "Żyletę" spowiła wielka "sektorówka", na której widniał rycerz z mieczem, przebijający lwa. Nawiązywało to bezpośrednio do herbu ćwierćfinałowego rywala. Po chwili niemal cały sektor zaroił się od rac. Robiło to niebywałe wrażenie. Wystarczyło kilka minut, a murawa niemal całkowicie zniknęła w oparach dymu. Na szczęście nie opóźniło to rozpoczęcia, a pierwszy gwizdek arbitra wybrzmiał o czasie.



Materiał zawierał linki partnerów reklamowych











