Rollercoaster w hicie LK. Szaleńcza pogoń Lecha, zaważył katastrofalny błąd. Koniec marzeń
W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji między Lechem Poznań a Szachtarem Donieck padł wynik 3:1 dla ukraińskiej drużyny. 19 marca odbył się mecz rewanżowy na "domowym" obiekcie Szachtara, którego rolę pełnił stadion Wisły Kraków. Po pierwszej połowie kibice poznańskiej drużyny mogli czuć ogromne zadowolenie. Ich ulubieńcy odrobili bowiem straty z pierwszego spotkania. Niestety, w drugiej odsłonie katastrofalny błąd defensywy poskutkował golem samobójczym zawodnika "Kolejorza". Ta sytuacja sprawiła, że mimo wygranej 2:1 Lech zakończył swoją przygodę z tegoroczną edycją LK.

Dla drużyn z kraju nad Wisłą tegoroczna edycja europejskich pucharów była niezwykle istotna. Niejako wspólnie walczyły one bowiem o punkty w rankingu krajowym UEFA. Wysoka lokata w tym zestawieniu mogła zapewnić mistrzowi PKO BP Ekstraklasy uzyskanie bezpośredniej kwalifikacji do przyszłorocznej fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. Oczywiście, nadrzędnym celem była również możliwość walki o upragnione trofeum.
Lech Poznań zakończył tegoroczne ligowe zmagania Ligi Konferencji na 11. pozycji. W fazie play-off "Kolejorz" wpierw odprawił z kwitkiem ekipę KuPS. W ramach 1/8 finału polska ekipa trafiła natomiast na Szachtar Donieck. Pierwsze starcie tych drużyn rozegrane zostało na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu. Tam dość przekonująco zwyciężyła ukraińska ekipa.
Rewanżowe spotkanie tych drużyn odbyło się natomiast 19 marca. To właśnie przy tej okazji Szachtar Donieck "przyjął" Poznaniaków na stadionie przy ulicy Henryka Reymana w Krakowie.
Upragniony gol w 13. minucie. Później rzut karny na wagę remisu w dwumeczu
W pierwszych minutach rewanżowego starcia piłka zdecydowanie częściej znajdowała się w posiadaniu graczy Szachtara, którzy próbowali wyczuć swoich rywali. Wynik dość nieoczekiwanie otworzyli natomiast zdominowani w początkowej fazie meczu piłkarze Lecha. W 13. minucie piłka trafiła na skrzydło do Taofeeka Ismaheela. Ten chwilę później dostrzegł świetnie wybiegającego za plecy defensorów Mikaela Ishaka. Nigeryjczyk posłał idealnie wykalkulowane dośrodkowanie, które kapitan Lecha wykorzystał, strzelając bramkę głową. Golkiper Szachtara nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Dramaturgii całej akcji dodało sprawdzanie gola przez zespół obsługujących VAR. Ten, ku radości Poznaniaków, orzekł jednak, że bramka została zdobyta jak najbardziej prawidłowo.
Gol znacznie ożywił podopiecznych trenera Nielsa Frederiksena. Gracze z Doniecka nie zamierzali jednak zwieszać głów. Wynik dwumeczu wciąż premiował ich bowiem awansem do ćwierćfinału fazy pucharowej Ligi Konferencji, choć ich pewność siebie, szczególnie widoczna na początku meczu, wyraźnie zmalała. Bardzo groźnie zrobiło się w okolicy 30. minuty, kiedy gracze ukraińskiej ekipy mieli aż trzy rzuty rożne z rzędu. Każdy z nich został jednak zneutralizowany przez zawodników Lecha, choć w polu karnym mogliśmy obserwować bardzo duży chaos.
Przez następne minuty obydwa zespoły starały się wprowadzić korzystne dla siebie zmiany na tablicy wyników. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy doszło do zbawiennej dla Lecha sytuacji, której głównym aktorem był jeden z defensorów ekipy z Doniecka. Przy próbie zablokowania dośrodkowania dotknął on piłkę ręką we własnym polu karnym. Arbiter został zaproszony do monitora, aby ocenić tę sytuację. Po chwili namysłu zdecydował się przyznać rzut karny Poznaniakom. Do wykonania "jedenastki" podszedł naturalnie Mikael Ishak. Szwed z dużą pewnością siebie umieścił piłkę w siatce, wyrównując tym samym stan dwumeczu. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę.
Koszmar Lecha w drugiej połowie. Samobój kończy ich przygodę w LK
Już w początkowej fazie drugiej odsłony meczu Poznaniacy mogli zdobyć kolejną bramkę. Tym razem Dmytro Riznyk dwukrotnie zdołał jednak uratować swoją drużynę przed trzecim ciosem rywali. W 58. minucie piłka ostatecznie wpadła do siatki po dobitce Gisliego Thordarsona. Arbiter liniowy podniósł jednak chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną innego zawodnika Lecha. Doszło do sprawdzania prawidłowości bramki, lecz po interwencji VAR-u decyzja została podtrzymana.
Lech dzielnie dążył do zdobycia kolejnego gola, dającego awans do dalszej fazy rozgrywek. W tym czasie zawodnicy Szachtara również nie próżnowali. Przeprowadzali swoje ataki, z których jeden zakończył się prawdziwym dramatem "Kolejorza". Przy próbie dośrodkowania piłka odbiła się od Wojciecha Mońki. Próbujący interweniować Bartosz Mrozek również delikatnie podbił futbolówkę, którą ostatecznie do własnej bramki skierował Joao Moutinho. Niefortunna sekwencja zdarzeń spowodowała, że Szachtar ponownie uzyskał jednobramkowe prowadzenie w dwumeczu.
Od tego momentu piłkarze Lecha atakowali z jeszcze większą zawziętością. Wiedzieli bowiem, że od zakończenia przygody w Lidze Konferencji dzieli ich zaledwie kilkadziesiąt minut. W ich grze było widać jednak sporo niedokładności, wywołanej ogromną nerwowością zagrań. W ostatnich sekundach meczu piłkarze "Kolejorza" dwoili się i troili, aby rzutem na taśmę odmienić los dwumeczu. Niestety, ta sztuka nie udała im się. Tym sposobem, mimo wygranej 2:1, Lech zakończył swoją przygodę z tegoroczną edycją Ligi Konferencji na etapie 1/8 finału.












