Raków wraca do Europy bez potknięcia. Dwa ciosy przesądziły. Papszun odetchnął
Raków Częstochowa udanie rozpoczął przygodę z Ligą Konferencji. W inauguracyjnej kolejce fazy zasadniczej ekipa Marka Papszuna pokonała 2:0 Universitateę Craiova. Obie bramki padły po przerwie, a na listę strzelców wpisali się Tomasz Pieńko i Oskar Repka. Goście przez niemal całą drugą połowę grali w dziesiątkę.

Konfrontacja z Universitateą Craiova była dla Rakowa kolejną okazją do udowodnienia, że kłopoty z ostatnich tygodni to jeszcze nie kryzys. Drużyna nie przegrała wprawdzie trzech ostatnich spotkań, ale - jak podkreślali wnikliwi obserwatorzy - w roli gospodarza nie zgarnęła pełnej puli w czterech kolejnych potyczkach.
Rywal z Rumunii jawił się jako przeciwnik nieobliczalny. Bukmacherzy wskazywali wprawdzie na polski zespół, ale w tym starciu żaden wynik nie mógł zasługiwać na miano sensacji. Raków dawno już przestał budzić respekt przed pierwszym gwizdkiem.
Liga Konferencji. Udana inauguracja Rakowa. Dwa ciosy na wagę triumfu
Zespół Marka Papszuna postawił na ofensywny styl gry. Mogło to przynieść efekt już w 9. minucie, gdy w polu karnym gości upadł Jonatan Braut Brunes. Analiza VAR wykazała jednak, że w tej sytuacji nie doszło do przekroczenia przepisów.
Niespełna kwadrans później szyki gospodarzy pokrzyżowała kontuzja Iviego Lopeza. Hiszpan nie był w stanie kontynuować rywalizacji. W jego miejsce do gry desygnowany został Lamine Diaby-Fadiga.
Raków uzyskał wyraźną przewagę optyczną. Regularnie wykonywał rzuty wolne i rożne, ale dominacja nijak nie przekładała się na rezultat. Mogło to ulec zmianie dopiero w ostatnich fragmentach pierwszej połowy.
Była 43. minuta, gdy groźnie na bramkę gości uderzał Michael Ameyaw. Udaną interwencją popisał się jednak stojący między słupkami Pavlo Isenko. A po chwili zatrzymał jeszcze dobitkę, gdy głową przymierzył Diaby-Fadiga.
Zaraz po zmianie stron częstochowianie przeprowadzili szarżę, która przyniosła im prowadzenie. Defensorzy rywala nie potrafili zneutralizować miękkiej centry z bocznego sektora, piłka spadła po nogi Tomasza Pieńki, a ten uderzył bez zastanowienia i było 1:0. Po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców, utrudniając Isence właściwą reakcję.
Niedługo potem Universitatea musiała gonić wynik w osłabieniu. Za faul przed polem karnym na Brunesie z boiska wyrzucony został Vladimir Screciu. Analiza VAR potwierdziła słuszność takiej decyzji arbitra.
W tym momencie położenie rumuńskiej drużyny stało się więcej niż trudne. Gospodarze nie przestawali frontalnie atakować i za konsekwencję zostali wynagrodzeni. Mocnym uderzeniem pod poprzeczkę w 80. minucie na listę strzelców wpisał się Oskar Repka, ustalając końcowy rezultat spotkania.













