Raków już raz pomścił polskie drużyny. Teraz znów może zdjąć fatum. "Byli katem"
Cztery polskie kluby nie potrafiły sobie poradzić z Karbachem Agdam i dopiero trzy lata temu Raków wyeliminował z europejskich pucharów azerski zespół. Teraz może zdjąć kolejne fatum, bo Fiorentina też była lepsza od czterech polskich drużyn. W czwartek (godz. 18:45, transmisja Polsat Sport 1) częstochowianie zagrają rewanż, którego stawką jest awans do 1/4 finału Ligi Konferencji. - Raków już dużo w tym sezonie osiągnął, ale stać go na kolekny sukces - przekonuje Fabian Piasecki, były zawodnik tej drużyny.

Andrzej Klemba, Interia: Karabach Agdam to był kat polskich drużyn - przegrały z nim Wisła, Lech, Legia czy Piast i dopiero Raków odczarował, a pan strzelił jedną z bramek. Podobnie jest z Fiorentiną - była lepsza od Ruchu, Widzewa, Lecha czy Jagiellonii. Teraz Raków w rewanżu z Włochami u siebie ma spore szanse, by zdjąć kolejne fatum.
Fabian Piasecki, napastnik ŁKS: Rzeczywiście od lat mówiło się o tym, że Karabach jest katem i żadna polska drużyna nie może sobie z nimi poradzić. W tamtym momencie w Rakowie wiedzieliśmy jednak na co nas stać i że jest to możliwe. Pierwszy mecz mieliśmy u siebie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli dobrze zagramy i wygramy, to będzie łatwiej na wyjeździe. Nasz styl, na boiskach rywali był trochę defensywny, ale sprawiał, że to, co wywalczyliśmy u siebie, potrafiliśmy dowieźć.
Jednak o ten awans z Karabachem trzeba było walczyć właściwie do ostatnich sekund.
- To prawda, u siebie prowadziliśmy w pewnym momencie nawet 2:0 i może wtedy u nas trochę spadła koncentracja, bo dwa razy nas skarcili i był remis. Mecz był pełen emocji, a zwycięska bramka padła w doliczonym czasie. W rewanżu pięknego gola strzelił Fran Tudor, takie uderzenie w samo okienko, ale Karabach też wyrównał. W tych europejskich pucharach z Rakowem zawsze w pewnym momencie ktoś dał coś więcej od siebie i jako zespół funkcjonowaliśmy bardzo dobrze.
Raków już w pierwszym meczu z Fiorentiną był blisko dobrego wyniku.
- No tak, prowadził 1:0 i szkoda, że nawet remisu nie udało im się utrzymać. Podobnie było jak wtedy z nami, strzelili pierwsi bramkę, stracili na chwilę koncentrację, a takie zespoły to od razu wykorzystują.
Wracając do Fiorentiny - zarówno Jagiellonia, jak i Raków pokazały, że to nie jest drużyna poza zasięgiem.
- Każda seria kiedyś się kończy. Raków jest w stanie przełamać tę niekorzystną passę polskich zespołów z Fiorentiną. Jest na tyle zorganizowaną i przede wszystkim dobrą drużyną, że są w stanie wygrać także z ekipą z Serie A.
Pan pewnie ma sentyment do Rakowa, bo zdobył mistrzostwo Polski i zagrał w europejskich pucharach.
- To są najlepsze wspomnienia w mojej karierze i ten klub ma ważne miejsce w moim życiu. O następne takie przeżycia i sukcesy może być już ciężko, chociaż wiadomo, że w piłce czasem w pół roku może wiele się wydarzyć. To były piękne mecze, niezapomniane chwile i świetne wspomnienia. Każdemu piłkarzowi życzę takiej przygody w pucharach. Wystąpić w fazie grupowej Ligi Europy, grać co trzy dni i czuć bliskość europejskiej piłki.
Raków z panem zagrał w fazie grupowej Ligi Europy, a teraz zrobił jeszcze krok dalej, bo walczy o ćwierćfinał Ligi Konferencji.
- Z jednej strony odnieśliśmy sukces, ale był też niedosyt, bo byliśmy o włos od Ligi Mistrzów. Teraz Raków też wiele osiągnął. Tylko cieszyć się, że polskie zespoły w Lidze Konferencji są w stanie zrobić taki wynik, bo kilka lat temu tego nie było i to jest budujące. Zresztą widać to też w rankingu UEFA, Polska poszła w górę i oby Raków jeszcze zapunktował w tej edycji.
Kilka lat temu niektórzy trenerzy narzekali, że puchary są przekleństwem, bo drużyny miały problemy w Ekstraklasie.
- Teraz po Legii chyba to trochę widać. Zaczynali sezon w pucharach, a teraz biją się o utrzymanie. Z drugiej strony rzeczywiście przykład Rakowa czy Jagiellonii pokazuje, że jest to jakieś utrudnienie grać na trzech frontach, ale potrafią to robić. Myślę, że nie chodzi tu o zmęczenie fizyczne, a bardziej mentalne To jest najtrudniejsze. Z mojego doświadczenia pamiętam, że psychicznie trzeba wszystko poukładać. Jednego dnia grasz w Lidze Europy, potem musisz zregenerować się, dojść do siebie i zagrać w Ekstraklasie. Ciężko było przestawić się mentalnie, żeby to wszystko zgrać i być w stu procentach przygotowanym. Raków i Jagiellonia pokazują, że da się to połączyć.


















