Ograli Lecha Poznań, a ich trener nagle opuścił stadion. Wielka kłótnia w Madrycie
Rayo Vallecano dokonało efektownej "remontady" w czwartkowym meczu z Lechem Poznań. Gospodarze przegrywali na Estadio de Vallecas już 0:2, a jednak wygrali 3:2. W Hiszpanii kult przechylania szali zwycięstwa od niekorzystnego wyniku panuje tak mocno, jak nigdzie indziej, a jednak w obozie madryckiego zespołu atmosfera jest daleka do szampańskiej. "Marca" pisze o "wojnie domowej".

W czwartkowy wieczór Rayo Vallecano polepszyło swój dorobek w fazie ligowej Conference League z czterech punktów na siedem. Wszystko dzięki zwycięstwu nad Lechem Poznań, które urodziło się w bólach. Jeszcze do 57. minuty "Kolejorz" prowadził 2:0, ale pozwolił rywalowi z przedmieść Madrytu na "remontadę", czyli odrobienie wyniku, a następnie decydujący cios Alvaro Garcii w 94. minucie.
W 55. minucie, a więc jeszcze przed pierwszym trafieniem "Błyskawic", ich trener Inigo Perez zdecydował się na aż poczwórną zmianę. W jednej z nich Andrei Ratiu zastąpił na boisku Ivana Balliu. Schodzący był wyraźnie zły na decyzję szkoleniowca, nie przybił "piątki" żadnemu z wchodzących kolegów. Kilka sekund później Perez odwrócił się w kierunku ławki rezerwowych, zaczął ostro dyskutować ze wspomnianym obrońcą. Przez aż 20-30 sekund go jego asystent Adrian Lopez oraz Oscar Trejo.
Kłótnia w Rayo Vallecano. Trener opuścił stadion jako pierwszy
Co prawda kilka chwil później zarówno trener, jak i Balliu świętowali gola na 1:2 Isiego Palazona, ale wydaje się, że było to chwilowe "zawieszenie broni". Trener wyjechał wcześniej ze stadionu i nie pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej, w jego miejsce przyszedł dyrektor sportowy. Prezes Martin Presa wytłumaczył nieobecność Pereza rzekomym złym samopoczuciem, taki argument przedstawił też UEFIE, która wymaga obecności szkoleniowców na spotkaniach z mediami.
Co ciekawe, Pereza nie było także już podczas świętowania zespołu w szatni.
Takie rzeczy zdarzają się w szatni. Inigo jest bardzo emocjonalną osobą. Czasami wychodzi ostatni, a innym razem pierwszy
"Słowa zawodników sugerowały, że reakcja menedżera mogła wynikać z kłótni z Ivanem Balliu po zmianie" - interpretuje dziennik "As". Z kolei "Marca" całą tę sytuację określa "wojną domową". Rayo szybko musi się przegrupować, bo w niedzielę o godzinie 16:15 zmierzy się z Realem Madryt.










