Odważna deklaracja Papszuna na pożegnanie. Pierwszy polski klub z takim trofeum
To będzie 355. mecz Marka Papszuna w roli trenera Rakowa Częstochowa. Drużynę objął w 2015 roku w drugiej lidze, doprowadził do mistrzostwa Polski (a także dwóch Pucharów Polski) i zostawił. Po roku wrócił, a teraz jeszcze przed przejściem do Legii, stoi przed szansą na kolejny historyczny sukces klubu spod Jasnej Góry - awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Ostatnim rywalem szkoleniowca w roli trenera Rakowa będzie Omonia Nikozja (godz. 21, transmisja na kanałach Polsatu). - Chciałbym tę pracę zakończyć pozytywnie i może nawet na pierwszym miejscu, bo jest na to szansa - podkreśla Papszun.

Nie ma wielu szkoleniowców w polskiej piłce, których kariera byłaby tak mocno związana z jednym klubem, jak Papszuna. Poza Tomaszem Tułaczem, który w Puszczy Niepołomice pracuje jeszcze dłużej i też przeszedł drogę z drugiej ligi do ekstraklasy, a nie mógł liczyć na takie pieniądze, jak są w Rakowie.
To jednak pod wodzą Papszuna i dzięki pieniądzom Michała Świerczewskiego właściwie już zapomniany klub z Częstochowy stał się obecnie jednym z potentatów polskiej piłki. Drogę z drugiej ligi do ekstraklasy Raków przeszedł w cztery lata. I szybko sięgnął po trofea - w 2021 roku Puchar Polski i wicemistrzostwom rok później to samo aż wreszcie mistrzostwo Polski w 2023 roku. Kiedy szkoleniowiec postanowił rok odpocząć, Raków sezon 2023/24 zakończył się bez sukcesu - siodme miejsce w lidze. Wrócił i klub z Częstochowy sięgnął po trzecie wicemistrzostwo a w europejskich pucharach gra jak z nut.
To właśnie sukcesy na międzynarodowej arenie są wciąż marzeniem Papszuna. Za pierwszym razem pod jego wodzą Raków nieźle się w nich spisywał, ale dwa razy odbił się od fazy grupowej Ligi Europy. Teraz szkoleniowiec realizuje marzenia. Awansował do fazy ligowej Ligi Konferencji, zapewnił już historyczny występ w fazie pucharowej, a w ostatniej kolejce może postawić jeszcze jeden stempel.
Raków może zakończyć fazę ligową Ligi Konferencji na pierwszym miejscu
Raków jest trzeci w tabeli i stoi przed szansą, by bezpośrednio awansować do 1/8 finału Ligi Konferencji. Jest jedną z trzech niepokonanych drużyn fazy ligowej. Tabela jednak płaska i ułożyła się tak, że może wypaść poza czołową ósemkę. Częstochowian musiałoby wyprzedzić aż sześć drużyn, ale jest to możliwe, bo nawet czwartkowy rywal 15. Omonia traci tylko trzy punkty. Na dodatek Raków zagra z nią na wyjeździe i nawet o remis nie będzie łatwo.
- Jestem szczęśliwy, że ostatni mój mecz w Rakowie zagramy w europejskich pucharach, bo po to wróciłem do tego klubu, by znów rywalizować na arenie międzynarodowej. Przełamaliśmy też barierę, bo pierwszy raz wystąpi w nich też wiosną. Mam poczucie spełnionej misji, ale przed nami bardzo ważne spotkanie. To zdecyduje, czy będzie grał w 1/8, czy w 1/16. Chciałbym ten rok zakończyć zwycięsko. Mamy osiem zwycięstw i tylko jedną porażkę to też ważne dla polskiej piłki, by zdobywać punkty do rankingu - mówi trener Papszun.
Pewne jest więc to, że Papszun pożegna się z Rakowem największym sukcesem w historii klubu w europejskich pucharach. Zostawi też zespół z zaledwie punktem straty do lidera w Ekstraklasie i w ćwierćfinale Pucharu Polski. Jego następca stanie przed szansą, by w krótkim czasie też przejść do historii klubu. Może bowiem w tym samym sezonie zdobyć mistrzostwo kraju, Puchar Polski i dojść dalej w Lidze Konferencji.
- Są szanse na to, by nawet wygrać Ligę Konferencji, choć trzeba też mieć trochę szczęścia w losowaniu. Nasza liga jest coraz mocniejsza i się rozwija. Wróciłem do niej po roku i od razu zauważyłem, że jest więcej intensywności i trafiają do niej coraz lepsi piłkarze - uważa szkoleniowiec.
Sam Papszun rzuca się na nieznane wody - obejmie chyba najtrudniejszą pracę w polskiej lidze - zostanie trenerem Legii Warszawa. W oczach części opinii publicznej nie zachował się dobrze, kiedy wprost potwierdził, że chce zostać szkoleniowcem stołecznej drużyny. Zastanawiano się, czy taka deklaracja nie wpłynie negatywnie na postawę Rakowa. Nic takiego się nie stało, bo częstochowski zespół od tej pory gra co najmniej dobrze. A szkoleniowiec pokazuje, że na wskroś jest profesjonalistą.
Tylko czy w Częstochowie powinni mu postawić pomnik? Raków osiągnął z nim największe sukcesy w historii klubu. Z 354 spotkań pod jego wodzą wygrał 205, przegrał tylko 73. Średnio zdobywał 1,95 punktu na mecz. - Trudno zaplanować emocje, ale na pewno będzie to dla mnie moment wzruszający i mam nadzieję, że zakończony happy endem - dodał trener Rakowa.

















