Niespodziewana szpilka. Gwiazdor Rakowa wypalił po meczu, hamulce puściły
Piłkarze Rakowa Częstochowa do samego końca dwumeczu z Fiorentiną walczyli o to, aby doprowadzić do dogrywki i byli naprawdę blisko osiągnięcia celu. Ostatecznie Włosi wygrali w Sosnowcu 2:1 (4:2 w dwumeczu), po golu w ostatniej akcji. Żalu, ale również dumy po meczu nie krył Oskar Repka, jeden z najjaśniejszym punktów "Medalików". W pewnym momencie poruszył niewygodny temat stadionu Rakowa, wbijając niemałą szpilę w osoby decyzyjne w tej sprawie.

Piłkarze Rakowa Częstochowa tuż po przerwie rewanżowego spotkania 1/8 finału Ligi Konferencji wyszli na prowadzenie w Sosnowcu, doprowadzając do remisu 2:2 w dwumeczu. Niestety, Włosi szybko odrobili straty, a na koniec ustalili wynik spotkania, trafiając z połowy boiska na pustą już bramkę "Medalików".
Podopieczni trenera Łukasza Tomczyka nie kryli jednak, że są dumni z tego, co pokazali na boisku, bowiem postawili się zdecydowanie wyżej klasyfikowanej drużynie z Półwyspu Apenińskiego. W rozmowie z Polsatem Sport, swoimi przemyśleniami podzielił się m.in. Oskar Repka.
- Na pewno szkoda, że w pierwszej połowie nie strzeliliśmy tej bramki i nie pokazaliśmy tej dominacji, bo jednak przeważaliśmy. Ta kropka nad i by się przydała już w pierwszej połowie (...) Przeciwnik miał dużo jakości i trzeba się było tego spodziewać. Boli to bardzo, ale walczyliśmy i jesteśmy z siebie zadowoleni. To boli, to oczywiście zawsze chce się wygrywać - stwierdził jeden z najważniejszych piłkarzy Rakowa.
Oskar Repka wymownie po meczu Rakowa. Jaśniej się nie dało, niespodziewana szpilka
Pomocnik "Medalików" doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że przed jego drużyną jeszcze wiele pracy w tym sezonie, aby wywalczyć sobie miejsce w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. I nie ukrywa, że chętnie gościłby wielkie, europejskie firmy pod Jasną Górą, zamiast odgrywać rolę gospodarzy na obcym stadionie.
Końcówkę sezonu mamy w Ekstraklasie, w Pucharze Polski, więc mamy wszystko przed sobą, gramy na dwóch frontach. Skupimy się na tym, żeby na jeszcze lepsze drużyny trafić w przyszłym roku i żeby do nas, do Częstochowy może przyjeżdżały takie drużyny
O ile w pierwszych rundach eliminacji do europejskich pucharów Raków jest w stanie rywalizować przy Limanowskiego w Częstochowie, tak w najważniejszych meczach musi korzystać z uprzejmości zarządców stadionu ArcelorMittal Park w Sosnowcu. Obiekt pod Jasną Górą pozostawia bowiem wiele do życzenia. A to strata dla Częstochowy, bo na meczu z Fiorentiną w Sosnowcu pojawił się komplet widzów.
Kwestia budowy nowego stadionu dla Rakowa od lat budzi emocje w Częstochowie. Jeszcze niedawno Krzysztof Matyjaszczyk, prezedent miasta zapowiadał chęć wybudowania obiektu na terenach po przędzalni "Elanex". Działania te jednak nie nabierają takiego rozmachu, jakiego życzyliby sobie w Rakowie.












