Mocny cios na początku, potem kosmiczny gol. Koniec passy, Jagiellonia dała się zaskoczyć
Przed czwartkowym starciem z Rayo Vallecano Jagiellonia Białystok pozostawała niepokonana w rozgrywkach Ligi Konferencji w tym sezonie. Hiszpanie ponownie okazali się bezlitośni dla polskich klubów. Rayo wygrało w Białymstoku 2:1, kończąc tym samym imponującą serię spotkań "Jagi" w Europie. Podopieczni Adriana Siemieńca wciąż jednak mają szansę na grę w Lidze Konferencji na wiosnę.

Jagiellonia Białystok w rozgrywkach Ligi Konferencji pozostaje jedynym polskim zespołem, który nie zaznał jeszcze goryczy porażki - jeżeli weźmiemy pod uwagę eliminację i fazę ligową. Tuż przed ostatecznymi rozstrzygnięciami sytuacja "Jagi" w Lidze Konferencji jest całkiem dobra. Drużyna prowadzona przez Adriana Siemieńca zanotowała dwie wygrane oraz dwa remisy, dzięki czemu przed piątą kolejką spotkań zajmowała dziewiątą lokatę w tabeli.
Ostatnie tygodnie nie napawały jednak kibiców z Białegostoku do przesadnego optymizmu. Drużyna odpadła z Pucharu Polski, przegrywając 1:3 z GKS-em Katowice. W Ekstraklasie przydarzyły się natomiast dwie wpadki - bezbramkowy remis z Zagłębiem Lubin oraz porażka 1:2 z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza.
W czwartkowy wieczór do Białegostoku przyjechało hiszpańskie Rayo Vallecano - zespół już doskonale znany polskim kibicom. Drużyna z La Liga nie tak dawno napsuła krwi Lechowi Poznań. Mistrz Polski na wyjeździe prowadził już 2:0, lecz w drugiej połowie faworyt wziął się do roboty, by finalnie wygrać 3:2. Rayo w tabeli Ligi Konferencji ma punkt mniej od "Jagi" i również pozostaje w grze o bezpośredni awans do 1/8 finału.
Fatalny początek Jagiellonii Białystok. W końcówce nagły zwrot. Gwiazdor ponownie nie zawiódł
Mecz zaczął się dla Jagiellonii najgorzej jak tylko mógł. W szóstej minucie dośrodkowanie z lewej strony boiska posłał Josep Chavarria. Defensywa gospodarzy kompletnie zaspała, co z łatwością wykorzystał Sergio Camello. Napastnik zostawił w tyle spóźnionych defensorów i strzałem z bliska nie dał Sławomirowi Abramowiczowi najmniejszych szans na interwencję.
W kolejnych minutach sytuacja Jagiellonii prezentowała się jeszcze gorzej. Przy odrobinie szczęścia Hiszpanie już po pierwszym kwadransie mogli prowadzić co najmniej 3:0. Po dwóch próbach gości futbolówka odbijała się od obramowania bramki "Jagi", a w kolejnej sytuacji Abramowicz interweniował po strzale Camello.
Przez zdecydowaną większość pierwszej polowy Jagiellonia była kompletnie bezradna. W defensywie zauważalna była pasywność, którą już na początku Rayo wykorzystało bezlitośnie. W ofensywie z kolei gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu, by choćby zagrozić bramce przeciwnika. Przełom nastąpił tuż przed przerwą. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do bezpańskiej piłki dopadł Jesus Imaz. Gwiazdor Jagiellonii uderzył kapitalnie, tuż nad rozpaczliwie interweniującym bramkarzem gości.
Naprawdę niewiele zabrakło, by "Jaga" do przerwy schodziła prowadząc z Hiszpanami. Kolejny raz po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bartłomieja Wdowika w polu karnym gości wybuchł popłoch. Piłka tym razem trafiła pod nogi Bernardo Vitala. Defensor nie wziął jednak przykładu z Imaza, po jego strzale futbolówka poszybowała nad bramką.
Zapowiadało się świetnie, zakończyło się ogromnym niedosytem. O wszystkim zadecydował nieprawdopodobny gol
Po przerwie oglądaliśmy już odmienioną "Jagę". Drużyna Adriana Siemieńca nie powtórzyła błędów z pierwszej połowy i naprawdę niewiele brakło, by już po kilku minutach to gospodarze objęli prowadzenie. Niecelne próby zanotowali Imaz i Afimico Pululu, a świetnym strzałem zza pola karnego golkipera próbował zaskoczyć wprowadzony z ławki Bartosz Mazurek.
Rayo Vallecano od początku drugiej połowy było w zdecydowanym odwrocie. Tym bardziej zaskakujące było to, co wydarzyło się w 61. minucie spotkania. Tuż po wejściu na boisko Alfonso Espino zagrywał z lewej strony boiska. Urugwajczyk nadał futbolówce taką rotację, że piłka poszybowała tuż przy bliższym słupku bramki Jagiellonii, totalnie zaskakując Abramowicza.
Jagiellonia nie wykorzystała swoich sytuacji i chwilę później przegrywała już 1:2. Miejscowych nagła utrata gola lekko wytrąciła z rytmu, w kolejnych minutach brakowało dogodnych okazji do ponownego wyrównania. Zawodnicy "Jagi" irytowali się coraz bardziej, sugerując grę na czas ze strony rywali.
Wyrachowanie gości było tak duże, że Ciss schodząc z boiska tak długo zwlekał z opuszczeniem murawy, że otrzymał żółtą kartkę. Wzbudziło to zachwyt, gdyż zawodnik Rayo "wyczyścił" się tym samym przed spotkaniami fazy pucharowej.
Jagiellonia starała się o wyrównanie do samego końca, ostatecznie jednak musiała uznać wyższość przeciwnika. Przegrywając z Rayo Vallecano Białostoczanie kończą wspaniałą serię w tym sezonie Ligi Konferencji. Biorąc pod uwagę eliminacje i fazę ligową "Jaga" w dziesięciu meczach sześciokrotnie wygrała, a cztery razy zdołała zremisować. W ostatniej serii spotkań klub z Białegostoku zagra na wyjeździe z holenderskim AZ Alkmaar. Jagiellonia wciąż znajduje się w dobrej sytuacji i ma szansę na awans do fazy pucharowej rozgrywek.
Zobacz również:












