Mistrzowie Polski poskromieni w Andaluzji. Już na przerwę schodzili zamroczeni
Jagiellonia Białystok przegrała na wyjeździe 0:2 z Betisem Sewilla w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Konferencji. Wynik spotkania został ustalony już do przerwy po bramkach Cedrica Bakambu i Jesusa Rodrigueza. Wizja pogromu mistrza Polski na andaluzyjskiej ziemi okazała się zatem cokolwiek przerysowana. Wrota do fazy półfinałowej pozostają lekko uchylone, ale w rewanżu trzeba będzie rozegrać mecz sezonu.

Bukmacherzy nie dawali Jagiellonii Białystok realnych szans na remis. O zwycięstwie mistrza Polski nikt nie śmiał nawet dywagować. Na przedmeczowej konferencji prasowej dominowały dyplomatyczne frazesy.
Ekipa Adriana Siemieńca rozpoczęła spotkanie bez nadmiernego respektu dla wyżej notowanego rywala. Szybko jednak uwidoczniła się różnica klas między obiema drużynami. Betis miał w pierwszym kwadransie przynajmniej trzy okazje do objęcia prowadzenia. Po strzałach Jesusa Rodrigueza i Natana piłka za każdym razem szybowała jednak nad poprzeczką.
Betis punktuje mistrza Polski. Sensacji na hiszpańskiej ziemi nie było
Ale nadeszła 24. minuta i zrobiło się 1:0. Tym razem natarcie próbowała skonstruować "Jaga". Czyniła to jednak na tyle nieporadnie, że nadziała się na kontrę. W jej finalnej fazie w sytuacji sam na sam ze Sławomirem Abramowiczem znalazł się Cedric Bakambu i mierzonym strzałem umieścił futbolówkę w siatce.
Białostoczanie szybką stratę gola mieli wkalkulowaną w "koszty" gry. Otrzymany cios w żaden sposób ich nie zdeprymował. Dowodem była efektowna próba Darko Czurlinova, który kapitalnie złożył się do przewrotki. Trafił w światło bramki, ale uderzył zbyt słabo, by zaskoczyć golkipera gospodarzy.
Drużyna z Primera Division swobodnie prowadziła atak pozycyjny i stwarzała sobie kolejne okazje bramkowe. W decydujących momentach brakowało tylko precyzji. Za głowy łapali się z tego powodu Youssouf Sabaly i ponownie Jesus Rodriguez.
Ten drugi zdążył jednak podwyższyć prowadzenie Betisu jeszcze przed przerwą. Piłka trafiła do niego po nieporozumieniu w szeregach obronnych Jagiellonii. Przymierzył przytomnie z pięciu metrów i mieliśmy 2:0.
Co ciekawe, to trener Manuel Pellegrini dokonał po 45 minutach dwóch zmian. Jagiellonia wyszła na drugą odsłonę w takim samym składzie, a pierwszych roszad doczekaliśmy się dopiero po godzinie gry. W żaden sposób nie wpłynęły one jednak na przebieg boiskowych wydarzeń.
W tej części spotkania tempo rywalizacji wyraźnie spadło. Groźnie robiło się tylko pod bramką gości. Po strzale Jesusa Rodrigueza piłka trafiła w słupek, a pozostałe zagrożenia instynktownie neutralizował Abramowicz.
Kiedy w polu karnym padł Giovani Lo Celso, arbiter łaskawie uznał, że nie doszło do przekroczenia przepisów.
W końcówce meczu "Jaga" skupiła się już głównie na szczelnej defensywie. Dwubramkowa porażka jest rezultatem niekorzystnym, ale wciąż nie zamyka bram do półfinału. Rewanż za tydzień w Białymstoku.













