Koszmar Legii, los w Lidze Konferencji ostatecznie przesądzony. Definitywny koniec
Legia Warszawa wciąż tkwi w ogromnym kryzysie. "Wojskowi" aktualnie znajdują się w strefie spadkowej tabeli Ekstraklasy, a w europejskich pucharach nie jest wcale lepsza. Legia w czwartek przegrała na wyjeździe 1:2 z armeńskim FC Noah i straciła ostatecznie szansę na to, by wiosną zagrać w europejskich pucharach. Stołeczny klub nie jest już w stanie odrobić czteropunktowej straty do pierwszej z lokat pozwalającej walczyć w fazie play off.

Legia Warszawa przed 5. kolejką fazy ligowej Ligi Konferencji znajdowała się w najgorszej sytuacji ze wszystkich polskich klubów. Pogrążeni w głębokim kryzysie "Wojskowi" koniecznie potrzebowali wywieźć z Armenii choćby punkt, by wciąż zachować szansę na grę wiosną w Lidze Konferencji.
Do Erewana Legia jechała jednak po zwycięstwo, jak również po przełamanie koszmarnej passy. Perspektywa kolejnego blamażu w europejskich pucharach byłaby bardzo niekorzystna również dla klubowych finansów. Wszak UEFA chętnie płaci klubom za kolejne zwycięstwa. Działacze stołecznego klubu przekonali się o tym dobitnie w poprzednim sezonie, gdy Legia dotarła aż do 1/4 finału.
Potyczka z FC Noah rozpoczęła się dla Legii w wymarzony sposób. Krytykowany od dawna Mileta Rajović wykorzystał fatalną pomyłkę defensywy rywali i już w 3. minucie wyprowadził Legię na prowadzenie. W kolejnych minutach sytuacja stawała się dla polskiego klubu jeszcze bardziej atrakcyjna.
W 38. minucie Steve Kapuadi strzelił drugiego gola, pokonując uderzeniem z kilku metrów golkipera FC Noah. Prowadzący ten mecz Bułat Sarijew z Kazachstanu nie uznał jednak bramki, odgwizdując faul Rajovicia na bramkarzu gospodarzy. Wywołało to duże kontrowersje wśród piłkarzy "Wojskowych".
W drugiej połowie wszystko się załamało. Gospodarze zrobili wszystko, by odmienić losy spotkania i ostatecznie im się to udało. W 57. minucie do wyrównania doprowadził Matheus Aias. Nokautujący cios Legia otrzymała w 84. minucie. Katastrofalny w skutkach błąd obrony Legii z zimną krwią wykorzystał Nardin Mulahusejnović.
Klęska w Armenii gwoździem do trumny Legii Warszawa. Przyszedł czas pożegnania z Ligą Konferencji
Legia Warszawa oczywiście nie miała już szans na to, by znaleźć się w najlepszej ósemce fazy ligowej Ligi Konferencji i automatycznie przeskoczyć do 1/8 finału. Porażka 1:2 w Armenii ostatecznie pozbawiła "Wojskowych" nadziei na to, by znaleźć się w gronie drużyn z miejsc 9-24, które w przyszłym roku zmierzą się w fazie play off.
Po rozegraniu wszystkich spotkań 5. kolejki stało się to jasne. Legia zajmuje obecnie dopiero 30. miejsce w tabeli i na kolejkę przed końcem traci cztery punkty do ostatniej z lokat, które uprawniają do dalszego udziału w Lidze Konferencji.
Co ciekawe, na 24. lokacie w tym momencie znajduje się Lincoln Red Imps. Drużyna z Gibraltaru wcześniej zdołała pokonać Lecha Poznań i to właśnie z nimi Legia rozegra pożegnalny mecz w europejskich pucharach w sezonie 2024/25.
A jak wygląda sytuacja pozostałych polskich klubów? W zdecydowaniu najlepszym położeniu jest trzeci w tabeli Raków Częstochowa. Wicemistrz Polski jest już pewny co najmniej gry w fazie play off, lecz całkiem realna jest perspektywa gry w 1/8 finału. "Medaliki" za tydzień zagrają na wyjeździe z Omonią Nikozja.
Matematyczne szansę na TOP8 wciąż mają 18. Jagiellonia Białystok oraz 20. Lech Poznań. W przypadku tych drużyn znacznie realniejszą perspektywą jest zajęcie miejsc w przedziale 9-24. Gdy jednak "Jaga" i "Kolejorz" przegrają za tydzień kolejno z AZ Alkmaar oraz Sigmą Ołomuniec to mogą nawet podzielić los warszawskiej Legii.
Zobacz również:













