Koncert Jagiellonii w Białymstoku. Liga Konferencji jest już tylko o krok
Jagiellonia Białystok po zmaganiach z serbskim FK Novi Pazar oraz duńskim Silkeborg IF przedarła się do ostatniej fazy eliminacji Ligi Konferencji, w której los postawił przed nią albańskie Dinamo Tirana. Pierwsze starcie obu zespołów miało miejsce w czwartkowy wieczór i "Jaga" nie dała tu przesadnych szans przeciwnikom, triumfując nad nimi 3:0. LK jest dla "Dumy Podlasia" już naprawdę na wyciągnięcie ręki.

Jagiellonia Białystok rozpoczęła swoją walkę o udział w europejskich pucharach - a konkretnie o grę w Lidze Konferencji - w drugiej połowie lipca, kiedy to podeszła do pierwszego starcia z FK Novi Pazar.
Serbski zespół udało się pokonać w dwumeczu 5:2, a następnie "Duma Podlasia" odprawiła też z kwitkiem duński Silkeborg, choć nie bez pewnych trudności - w pierwszym spotkaniu z klubem ze Skandynawii "Jaga" zwyciężyła 1:0, w drugiej odsłonie współzawodnictwa padł tymczasem remis 2:2.
W kluczowym etapie kwalifikacji LK, tzw. fazie play-off, podopieczni trenera Adriana Siemieńca trafili tymczasem na Dinamo Tirana (Dinamo City), które wcześniej sensacyjnie wyeliminowało Hajduka Split. Pierwszy gwizdek w tym przypadku wybrzmiał wieczorem 21 sierpnia.
Jagiellonia Białystok - Dinamo Tirana: Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu w el. Ligi Konferencji
Trzeba przyznać, że gospodarze zaczęli starcie naprawdę mocnym akcentem - już po nieco ponad 40 sekundach piłka wylądowała w siatce Dinama, a instynktem strzeleckim popisał się - a jakże - Afimico Pululu. Niestety prędko okazało się, że gwiazdor Jagiellonii znalazł się na pozycji spalonej i gola anulowano.
Obie strony nie zwalniały - najpierw Alejandro Pozo jednak nie zdołał skorzystać z zamieszania w szeregach obronnych rywali, a następnie klub z Białegostoku miał ogrom szczęścia. W sytuacji sam na sam ruszył bowiem w stronę bramki Dejvi Bregu, ale Sławomir Abramowicz zachował zimną krew i zablokował jego strzał.
W 7. minucie Bartłomiej Wdowik przytomnie dośrodkował z flanki na niepilnowanego Jesusa Imaza - ten uderzył z woleja i trafił tuż obok słupka - kibice zgromadzeni na trybunach znów więc na moment wstrzymali oddech.
Niedługo potem "do głosu" znów doszedł Pululu, obsłużony dobrym podaniem przez Leona Flacha - napastnik Jagiellonii uderzył mocno, ale bramkarz Aldo Teqja zdołał skutecznie interweniować.
W 12. minucie futbolówka znów znalazła się w siatce - Oskar Pietuszewski posłał "petardę" z dystansu i golkiper gości zdołał zatrzymać to uderzenie, ale... piłka trafiła do Imaza, który z bliska bezwzględnie wykorzystał swoją szansę. Tym razem o spalonym nie mogło być mowy - na tablicy wyników zjawił się rezultat 1:0.
Gdy powoli mijał kwadrans meczu swojej szansy z dystansu poszukał Norbert Wojtuszek - jego próba została jednak przyblokowana. Niemniej był to kolejny sygnał pokazujący, że inicjatywa była absolutnie po stronie miejscowej drużyny.
W następnych minutach Dinamo zaprezentowało nieco bardziej zwarte szyki obronne, wobec czego ataki Jagiellonii hamowały mniej więcej w okolicach 20 - 25 metra. W 22. minucie doszło do potencjalnie groźnej sytuacji dla "Żółto-Czerwonych" - po faulu na Bregu sędzia podyktował rzut wolny, który wykonał sam poszkodowany, decydując się tu na wrzutkę w głąb pola karnego. Ta została jednak skutecznie wybita.
Gdy zegar wybił 26. minutę starcia Wdowik znów popisał się bardzo dobrym dośrodkowaniem ze skrzydła - trafiło ono prosto do Imaza, który uderzył z pierwszej piłki, trafiając nad poprzeczkę. Było naprawdę blisko do tego, by gracze Adriana Siemieńca mogli cieszyć się tu z podwyższenia przewagi.
Wkrótce potem "Jaga" miała swoją szansę przy rzucie wolnym - futbolówka trafiła po stałym fragmencie gry do Imaza, którego kolejny strzał został jednak zablokowany. Po dłuższym zamieszaniu w "szesnastce" strzał oddał też Pululu, ale tym razem Teqja nie dał się pokonać.
Kolejne chwile na murawie upływały nieco spokojniej, ale następny przełom nadszedł w końcu w 34. minucie - Flach przedarł się lewą flanką w głąb pola karnego rywali, po czym dograł wprost do Pululu. Ten tym razem absolutnie nie spalił - uderzył mocno i precyzyjnie pod poprzeczkę i było 2:0.
W ramach próby riposty niedługo potem z dystansu zaskoczyć Abramowicza próbował znowu Bregu, ale futbolówka powędrowała obok słupka. Po pewnym czasie, w 40. minucie, kolejną ofensywę gospodarzy napędził Pietuszewski - ostatecznie futbolówka trafiła do Wojtuszka, który jednak pogubił się przy próbie dryblingu.
Ten sam zawodnik - już będąc w głębokiej obronie - został przepchnięty (ale w granicach przepisów) przez Bernarda Berishę, który mógłby zagrozić bramce "Dumy Podlasia", gdyby nie czujność Bernardo Vitala, który zgasił w momencie zagrożenie.
Ostatecznie do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Jagiellonia Białystok - Dinamo Tirana: Przebieg i wynik drugiej połowy meczu w el. Ligi Konferencji
Po zmianie stron Jagiellonia miała naprawdę doskonałą okazję w 49. minucie - wówczas to Pululu zagrał w stronę Imaza, natomiast piłka ostatecznie trafiła do Pozo, który trafił jednak dosłownie obok słupka bramki Dynama.
Gospodarze jednak nie odpuszczali - zaraz potem Pululu znów wykonał strzał, ale futbolówka odbiła się od jednego z oponentów i trafiła do Wojtuszka. Ten uderzył mocno i bez pudła - było 3:0. Sytuacja "Dumy Podlasia" zrobiła się już wówczas wręcz fantastyczna.
Zespół z Białegostoku nie ustawał w kolejnych atakach, chcąc wręcz zdominować "Błękitną Łódź Podwodną" - w 54. minucie Pozo zagrał na Pietuszewskiego, a ten uderzył głową, jednak mocno niecelnie. Piłka wpadła w kozioł i nie znalazła się w siatce.
Cztery minuty później goście mieli pierwszą od dłuższego czasu obiecującą akcję. Obrona Jagiellonii nieco zaspała, a w związku z tym niezłą sposobność do strzału otrzymał Berisha, który jednak uderzył wysoko w trybuny. "Żółto-Czerwoni" mogli więc odetchnąć z ulgą.
Niedługo potem Wdowik dał rozpęd kolejnemu atakowi ekipy z Chorten Areny, co zaowocowało ostatecznie strzałem Pietuszewskiego, który jednak wpadł wprost w ręce bramkarza klubu z Albanii. Po chwili w okolicach 16. metra próbował czarować jeszcze Pozo, ale bez konkretnego skutku. Wkrótce potem zszedł on na ławkę, a zastąpił go Alejandro Cantero.
Następny fragment gry nie był przesadnie atrakcyjny - "kąsać" próbował jeszcze Pululu, ale po raz kolejny został on zneutralizowany przez defensorów rywali i ostatecznie opuścił murawę w 72. minucie, zostając zastąpionym przez Dimitrisa Rallisa.
Jednocześnie wydawało się, ze inicjatywa stopniowo przechodziła na stronę Dinama Tirana - aż do 75. minuty, kiedy to z atakiem skrzydłem ruszył Cantero. Jego płaskie uderzenie zablokował jeden z obrońców, a następne Rallis zmarnował dobitkę, trafiając wprost w leżącego już na murawie bramkarza.
W 79. minucie murawę przymusowo musiał opuścić Taras Romanczuk - wyglądało na to, że złapał on kontuzję mięśniową. Tym samym "Jaga" została pozbawiona swego kapitana - opaskę przejął Imaz, a cała scena bez dwóch zdań mogła wzbudzić niepokój w sercach kibiców "Dumy Podlasia" przed rewanżem z Dinamem.
Gospodarze z czasem zaczęli opadać trochę z sił, nawet pomimo kilku zmian wprowadzonych przez Siemieńca. W 88. minucie arbiter podyktował rzut wolny na korzyść Jagiellonii, który kombinacyjnie próbował rozegrać Aziel Jackson - ostatecznie nic z tego ataku nie wyszło, a niedługo potem dogodną okazję na zdobycie gola miał z kolei Fjoart Jonuzi - Abramowicz jednak pozostał czujny i doskonale zatrzymał tę "bombę".
Jeszcze przed końcowym gwizdkiem z dystansu uderzał Jackson - ale trafił ponad poprzeczką. Ostatecznie rezultat się nie zmienił - Jagiellonia zatriumfowała pewnie nad Dynamem i zrobiła wielki krok w stronę fazy ligowej Ligi Konferencji.
El. Ligi Konferencji. Kiedy rewanżowe starcie Jagiellonii i Dinama?
Druga odsłona współzawodnictwa między "Jagą" i rywalami z Albanii odbędzie się 28 sierpnia o godz. 20.45. Faza ligowa Ligi Konferencji zostanie tymczasem zainaugurowana 2 października.











