Kolejny popis Pululu stał się faktem. Snajper wprowadza Jagiellonię do kolejnej rundy Ligi Konferencji
Jagiellonia Białystok nie zmarnowała przewagi z trudem wywalczonej z pierwszego, wyjazdowego meczu z serbskim FK Novi Pazar. W rewanżu na swoim stadionie polski zespół nie pozostawił żadnych wątpliwości i po wygranej 3:1 mógł zacząć świętować awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Po raz kolejny bohaterem "Jagi" okazał się Afimico Pululu, który strzelił dwie bramki. Jedno trafienie dołożył natomiast Taras Romanczuk. Serbowie w końcówce odpowiedzieli jedynie honorowym trafieniem.

Początek sezonu nie był łatwy dla Jagiellonii Białystok. Nowy sezon Ekstraklasy rozpoczęli od kompromitującej porażki 0:4 z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. W ostatni weekend również nie brakowało nerwów, lecz tym razem wszystko zakończyło się happy endem. Jagiellonia pomimo szybkiego gola Dawida Drachala musiała gonić Widzew Łódź. Rezultat 2:1 dla Łodzian utrzymywał się praktycznie do końca podstawowego czasu gry.
Wydawało się, że "Jaga" na swoim terenie przegra drugi mecz ligowy z rzędu. Wtedy przyszedł nieprawdopodobny zryw gospodarzy, w czym pomogli również i przeciwnicy. Najpierw wyrównującą bramkę strzelił Jesus Imaz. Chwilę później po fatalnym błędzie duetu Rafał Gikiewicz - Mateusz Żyro cenne trzy punkty Jagiellonii dał najlepszy snajper klubu Afimico Pululu.
Nerwowo było również w Serbii. W pierwszym meczu z FK Novi Pazar Jagiellonia również szybko strzeliła gola i wydawało się, że pójdzie im jak z płatka. Radość po debiutanckim trafieniu Dimitrisa Rallisa trwała jednak krótko, bo zaledwie dziesięć minut później rezultat spotkania wyrównał Ejike Opara.
W drugiej połowie było kilka takich momentów, że to Serbowie byli bliscy wyjścia na prowadzenie. Byłaby to duża niespodzianka, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę kapitalny poprzedni sezon Jagiellonii w Lidze Konferencji. Do tego finalnie nie doszło, a po raz kolejny swój zespół uratował Pululu. Angolski napastnik decyzją Adriana Siemieńca wypadł z podstawowej jedenastki, jednak z roli dżokera wywiązał się znakomicie. Dzięki jego trafieniu w ostatniej akcji meczu Jagiellonia wygrała w Serbii 2:1.
W porównaniu z pierwszym meczem Adrian Siemieniec zestawiając skład Jagiellonii na rewanż dokonał kilku zmian. Najważniejszą z nich jest pojawienie się na pozycji napastnika Afimico Pululu. Angolczyka zabrakło w wyjściowej jedenastce na dwa ostatnie spotkania, jednak tym razem to on, a nie Dimitris Rallis zyskał zaufanie szkoleniowca. Prócz niego nowymi twarzami w składzie Jagiellonii są Bartłomiej Wdowik, Dawid Drachal oraz Alejandro Cantero. Dwóch ostatnich w Serbii pojawiło się na murawie w drugiej połowie.
Pierwsza połowa dla Jagiellonii. Zabrakło jednak konkretu, przewaga w dwumeczu wciąż była minimalna
Ci, którzy spodziewali się szturmu Serbów na bramkę Jagiellonii, przeżyli srogi zawód. Goście ograniczali się do konstruowania ataku pozycyjnego, a za stwarzanie zagrożenia pod bramką przeciwnika wzięli się piłkarze Jagiellonii. Już w pierwszym kwadransie dwukrotnie piłkę do bramki skierować mógł Pululu. Najlepszy strzelec Jagiellonii w 11. minucie zmarnował kapitalną okazję. Z prawej strony boiska dogrywał mu Norbert Wojtuszek, a Pululu strzelając wślizgiem okropnie spudłował mając przed sobą praktycznie pustą bramkę.
Drugi raz napastnik "Jagi" zagroził golkiperowi Serbów w 16. minucie. Gdy bramkarz odbił przed siebie piłkę po strzale Drachala, to Pululu najszybciej dobiegł do futbolówki. Kąt był jednak na tyle ostry, że Zeljko Samcovic skutecznie interweniował. Z pierwszego fragmentu meczu warto wyróżnić również niecelne uderzenie z rzutu wolnego Cantero.
W kolejnych fazach pierwszej połowy "Jaga" stwarzała kolejne sytuację, jednak wciąż brakowało tej jednej, która wyprowadziłaby gospodarzy na prowadzenie. Bramkarz Noviego Pazaru Samcovic zanotował kolejne udane interwencje po próbach Tarasa Romanczuka oraz Jesusa Imaza.
Po przerwie nastąpiło przełamanie. Dokonać tego nie mógł nikt inny niż Afimico Pululu
Jagiellonii udało się przełamać nieskuteczność już pięć minut po przerwie. A gola dla Białostoczan nie mógł strzelić inny zawodnik, niż niezawodny w ostatnich dniach Pululu. W 50. minucie świetnym przechwytem na środku boiska popisał się Drachal. Przytomne zachowanie środkowego pomocnika "Jagi" umożliwiło wyjście z szybkim kontratakiem. Po chwili wszystko przebiegło według doskonale znanego schematu. Futbolówka trafiła do Imaza, a ten po chwili wypatrzył dobrze ustawionego Pululu. Snajper Jagiellonii ze stoickim spokojem wykończył akcję i wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie 1:0.
Niewiele zabrakło, by w 64. minucie Drachal do świetnego przechwytu dorzuciłby jeszcze udział przy kolejnym trafieniu dla "Jagi". Sprowadzony latem do Białegostoku piłkarz dynamicznie wbiegł w pole karne serbskiego zespołu. Pomocnik pokusił się o próbę oddania strzału, który został zablokowany. Niewykluczone, że lepszym rozwiązaniem byłoby w tym przypadku odegranie do zdecydowanie lepiej ustawionego Imaza.
To niepowodzenie nie zniechęciło Drachala, który w 71. minucie wywalczył rzut karny dla Jagiellonii. W polu karnym nieprzepisowo powstrzymywał go Ahmed Hadzimujovic. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze pod nieobecność Imaza (zszedł z boiska kilka minut wcześniej) podszedł Pululu. Snajper po raz kolejny nie zawiódł i dał Jagiellonii prowadzenie 2:0.
W ostatnich fragmentach meczu "Jaga" próbowała strzelić kolejne gole. Ciekawy, lecz finalnie niecelny strzał oddał wprowadzony z ławki Louka Prip. W międzyczasie kontaktowego gola strzelił FK Novi Pazar. W 85. minucie po uderzeniu Adema Ljajicia Sławomir Abramowicz odbił piłkę do boku. Dopadł do niej niepilnowany przez defensorów Jagiellonii Abdulsamed Abdullahi i pewnie dobił futbolówkę do pustej bramki.
Chwilę później Abramowicza uderzeniem z dystansu zaskoczyć próbował Ljajić. Finalnie jednak Serbom nie udało się doprowadzić do wyrównania, za to "Jaga" podwyższyła prowadzenie. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry po wrzutce z rzutu rożnego i małym zamieszaniu w polu karnym futbolówkę do bramki wepchnął Taras Romanczuk. Jagiellonia po zwycięstwie 3:1 zameldowała się w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.













