Kolejna kompromitacja Legii. W Armenii trwa feta. Zwracają uwagę przede wszystkim na jedno
Trwa koszmar zawodników i kibiców Legii Warszawa. Zdobywca ostatniego Pucharu Polski poleciał do Armenii, by walczyć o utrzymanie szans na grę wiosną w rozgrywkach Ligi Konferencji. Po udanym początku "Wojskowi" ponownie zawiedli i ostatecznie przegrali 1:2. Ten rezultat znacznie przybliżył armeński klub do historycznego wyczynu. W tamtejszych mediach trwa świętowanie, a zwraca się uwagę szczególnie na jedno.

Legia Warszawa pogrążona jest w niewyobrażalnym kryzysie. Nie pomogło odejście Edwarda Iordanescu. Inaki Astiz jako tymczasowy trener nie odmienił zespołu, który w tym momencie znajduje się w strefie spadkowej Ekstraklasy. "Wojskowi" po raz ostatni smak zwycięstwa w lidze czuli jeszcze we wrześniu.
Sytuacja Legii w europejskich pucharach nie była dużo lepsza. Na dorobek punktowy stołecznego klubu składały się tylko trzy punkty wywalczone z Szachtarem Donieck. Ten sukces "Wojskowi" zawdzięczają tylko i wyłącznie Rafałowi Augustyniakowi - po jego dwóch kapitalnych uderzeniach z dystansu Legia wygrała w Krakowie 2:1 z Ukraińcami.
Do Armenii Legia leciała więc na "musiku". Ewentualna porażka ze zdecydowanie słabszym na papierze FC Noah w praktyce kończyłaby nadzieję polskiego klubu na grę w europejskich pucharach na wiosnę.
Dla Legii ten mecz rozpoczął się w absolutnie wymarzony sposób. Katastrofalny błąd w defensywie gospodarzy z łatwością wykorzystał Mileta Rajović. Mocno krytykowany w ostatnim czasie Duńczyk przełamał serię spotkań bez gola, co mogło być dla części kibiców bardzo dobrym prognostykiem.
Po przerwie jednak wszystko, co polski zespół sobie zbudował, załamało się. Dwanaście minut po wznowieniu gry po przerwie klub z Armenii wyrównał. Kacpra Tobiasza pewnym uderzeniem pokonał aktywny od początku meczu Matheus Aias. To był jednak dopiero początek koszmaru. Decydujący cios padł w 84. minucie. Fatalne błędy defensywy "Wojskowych" wykorzystał Nardin Mulahusejnović. Legia tym samym przegrała w Armenii 1:2, co jest dla tego klubu rezultatem wręcz kompromitującym.
Feta w Armenii. Wprost piszą o historycznym sukcesie
W dalekiej Armenii natomiast rozpoczęto świętowanie. Tamtejsze media oczywiście odnotowały zwycięstwo FC Noah. Portal "armsport.am" pisze o "historycznym" zwycięstwie armeńskiego zespołu w starciu z Legią. Wtóruje im "asekose.am" zaznaczające, że triumf ich pupili nad polskim klubem był "zdecydowany".
FC Noah pokonując Legię, zanotował drugą wygraną w tej edycji Ligi Konferencji. Wcześniej na swoim terenie zwyciężyli 1:0 chorwacką Rijekę. Drużyna z Armenii ma na koncie osiem punktów i jest już bardzo bliska tego, by wiosną zagrać w fazie play off Ligi Konferencji. Dla tamtejszego futbolu byłoby to historyczne osiągnięcie - jeszcze nigdy klub z Armenii nie grał wiosną w europejskich pucharach.
Dużo uwagi temu faktowi poświęcił portal "The Armenian Report". W artykule traktującym o porażce Legii przytoczono bardzo wymowne słowa Gevorga Malakyana, które idealnie oddają wagę zwycięstwa FC Noah dla tamtejszego futbolu.
- Gratuluję wszystkim ormiańskim kibicom tego zwycięstwa. To było historyczne zwycięstwo. Ormiański klub nigdy wcześniej nie grał w europejskich barażach, a to wspaniała okazja, by zapisać się w historii i wyznaczyć nowy standard - powiedział Malakyan cytowany przez "The Armenian Report".
FC Noah w ostatniej serii spotkań zagra w Lublinie z Dynamem Kijów. Legia natomiast na zakończenie rywalizacji w fazie ligowej Ligi Konferencji podejmie u siebie Lincoln Red Imps z Gibraltaru.
Zobacz również:














