Hajto nie wytrzymał po meczu Lecha. Jemu oberwało się najmocniej. "Nie wymagam"
Lech Poznań pokonał Szachtar Donieck 2:1, ale pożegnał się z Ligą Konferencji na etapie 1/8 finału. Poznaniacy mają czego żałować, bo w pierwszej połowie zdominowali ukraiński zespół. Po meczu Tomasz Hajto nie zostawił suchej nitki na niektórych piłkarzach mistrza Polski. Szczególnie mocno oberwało się dwóm obrońcom.

Lech Poznań przed rewanżem z Szachtarem Donieck był w trudnym położeniu. Podopieczni Nielsa Frederiksena przegrali pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Konferencji 1:3. Tymczasem rewanżowe starcie w Krakowie pokazało, że mogą odwrócić losy dwumeczu. Kolejorz do przerwy prowadził 2:0 po golach Mikaela Ishaka. W drugiej połowie goście spuścili nieco z tonu, a na dodatek piłkę do własnej bramki wpakował Joao Moutinho. Tym samym Lech wygrał 2:1, ale odpadł z dalszej rywalizacji.
- Byliśmy lepszym zespołem i uważam, że mogliśmy wygrać wyżej niż 2:1. Szachtar zdobył szczęśliwego gola, po dwóch rykoszetach, ale ostatecznie to my mieliśmy zdecydowanie więcej sytuacji. Jesteśmy rozczarowani, że nie awansowaliśmy do kolejnej rundy i nie będziemy kontynuować swojej przygody w Lidze Konferencji - mówił po meczu trener Kolejorza.
Hajto nie wytrzymał po meczu Szachtar - Lech. Mocne słowa
Piłkarze Lecha zagrali dobry mecz, ale po spotkaniu w język nie gryzł się Tomasz Hajto, który wyraził swoje opinie w pomeczowym studiu. - Mecz pokazał, że jeśli grasz mądrze taktycznie i jesteś agresywny to możesz wygrać. Szachtar w pierwszej połowie został całkowicie zdominowany. Lech grał w pierwszej połowie rewelacyjnie - rozpoczął spokojnie swój wywód na antenie Polsatu Sport.
Później nie było już tak kolorowo. - Nam brakuje konsekwencji, a w drugiej połowie się rzucamy. Jak widzisz po 10 minutach, że nie udało ci się strzelić na 3:0 to cofnij się i czekaj na dogrywkę albo kontratak. W niskim pressingu dłużej siłę utrzymasz niż jak będziesz szedł na wymianę ciosów - przyznał.
Hajto jest przekonany, że Lecha było stać na to, aby doprowadzić do dogrywki albo rzutów karnych. - Jeśli w karnych odpadniesz to można powiedzieć, że nie ma się do nikogo pretensji, bo to loteria - stwierdził i porównał Lecha do Jagiellonii Białystok, która w 1/16 finału rozgrywek odpadła z Fiorentiną.
Robisz dokładnie to, co Jagiellonia. Odrabiasz straty i myślisz, że pójdziesz za ciosem i strzelisz kolejne gole. No nie. Tak się nie da grać w pucharach z zespołem, który ma solidnych zawodników
Ekspert Polsatu zwrócił szczególną uwagę na dwóch piłkarzy Lecha: Joela Pereirę, który na boisku pojawił się w drugiej połowie, zastępując Roberta Gumnego, oraz Antonio Milicia. - Bramka padła ze strony na która wszedł Pereira. On słabo broni i źle się ustawia. To zawodnik ofensywny, a w defensywie gra słabo. Dlatego Gumny był w pierwszym składzie, bo lepiej broni - ocenił.
Z kolei do Milicia miał pretensje o zachowanie w końcówce spotkania. - Nie powinien rzucać autu. Nie wymagam, by dokładnie kopał nogami, ale rękami jest dużo łatwiej. W 95. minucie bierze piłkę i rzuca na klatkę zawodnika Szachtara - grzmiał Hajto i dodał: - Jakbym był nawet nie trenerem, a piłkarzem, to bym mu założył "Nelsona" jeszcze na murawie - wypalił. Nelson to zapaśniczy chwyt klamrowy, który używany jest w MMA do obezwładnienia przeciwnika.














