Gorzka porażka Lecha Poznań, ale co się stało potem. Włączyli kamery i się zaczęło. Zero litości
Lech Poznań przegrał drugi mecz z rzędu w fazie ligowej Ligi Konferencji. Mistrzowie Polski ulegli Rayo Vallecano 2:3, choć do przerwy prowadzili 2:0. Wielu ekspertów nie pozostawiło suchej nitki na poznaniakach. Szczególnie oberwało się trenerowi Nielsowi Frederiksenowi oraz przede wszystkim obrońcom Kolejorza.

Mecz Rayo Vallecano - Lech Poznań był bardzo interesujący. Do przerwy mistrzowie Polski prowadzili 2:0 po golach Luisa Palmy i Antoniego Kozubala. Gospodarze po przerwie ruszyli do odrabiania strat i w doliczonym czasie gry strzelili gola na wagę zwycięstwa (3:2). Hiszpańskie media napisały wprost, że była to "brutalna remontada". Lech był chwalony głównie za grę w pierwszej połowie. Po zmianie stron gry defensywa mistrzów Polski się kompletnie posypała.
Co się dzieje ze Skrzypczakiem? Hajto wypalił wprost
Wielu ekspertów nie zostawiło suchej nitki na Nielsie Frederiksenie i jego podopiecznych. Tomasz Hajto w studio Polsatu Sport za cel obrał sobie Joela Pereirę i Mateusza Skrzypczaka, czyli dwóch defensorów, którzy mieli dużo wspólnego ze straconymi przez Kolejorza bramkami.
Ja nie wiem, czy ten Pereira to bardziej prawy napastnik? Bo bronić kompletnie nie umie. Co z tego, że zrobił asystę, jak zawinił przy trzech bramkach razem ze Skrzypczakiem? Co z tego, że ładnie biega. Obrońca jest od tego, żeby przede wszystkim bronić, tak się nawet nazywa
Hajto w mocnych słowach ocenił także postawę Skrzypczaka, który jeszcze kilka miesięcy temu był najlepszym obrońcą PKO BP Ekstraklasy, ale po powrocie do Lecha obniżył loty. - To, co dzieje się ze Skrzypczakiem po odejściu z Jagiellonii, to naprawdę ręce padają. To cień zawodnika, którego chwaliłem i polecałem do pierwszej reprezentacji. Najwyraźniej nie radzi sobie z presją w Lechu. Źle się ustawia, jest pogubiony, wychodzą jego wszystkie mankamenty - dodał.
Ostry atak na trenera Lecha. "To wstyd"
Po meczu oberwało się nie tylko piłkarzom Lecha, ale także trenerowi. Mocno skrytykował go Artur Wichniarek. - To wstyd, że trener nie widzi kolejnego beznadziejnego występu Agnero. I on nie pada ofiarą trenera, tylko młody chłopak z Lecha. Zmiana Lismana wpłynęła negatywnie na już źle wyglądającego Lecha - przyznał w "Kanale Sportowym".
Lech Poznań na półmetku fazy ligowej Ligi Konferencji jest w bardzo trudnej sytuacji. Poznaniacy zajmują 23. miejsce z dorobkiem zaledwie trzech "oczek".













