Gol w 120. minucie i istne szaleństwo. Lewandowski jednym z bohaterów. "Mam gęsią skórkę"
Lech Poznań rozpoczyna fazę ligową Ligi Konferencji. Kolejorz na inaugurację zmierzy się z Rapidem Wiedeń. Austriackie kluby wywołują pozytywne wspomnienia wśród kibiców poznańskiego klubu. W pierwszej kolejności na myśl przychodzi mecz z Austrią Wiedeń z 2008 roku. Wówczas jednym z bohaterów był Robert Lewandowski, który do dzisiaj wspomina tamto spotkanie.

Lech Poznań rozpoczyna zmagania w fazie ligowej Ligi Konferencji. Poznaniacy w sezonie 2022/23 dotarli do ćwierćfinału tych rozgrywek i powtórzenie tego wyczynu byłoby niewątpliwym sukcesem. Los sprawił, że jesienią zagrają z Rapidem Wiedeń, Lincolnem Red Imps, Rayo Vallecano, FC Lausanne-Sport, FSV Mainz i Sigmą Ołomuniec. - Nie mogę obiecać, że zajmiemy lokatę w czołowej ósemce, ale na pewno stać nas to, by zakwalifikować się do baraży i grać dalej w Lidze Konferencji na wiosnę - zapowiada trener Niels Frederiksen.
Poznaniacy w swojej historii rozegrali wiele pamiętnych pojedynków, które są często wspominane. Na tej liście znajdują się m.in. mecze z Juventusem Turyn, Manchesterem City i Austrią Wiedeń. I właśnie przy okazji czwartkowego starcia z Rapidem Wiedeń warto przypomnieć, co działo się w eliminacjach do rozgrywek Pucharu UEFA w sezonie 2008/2009.
Lech Poznań - Austria Wiedeń. Ten mecz przeszedł do historii
W pierwszym meczu, który odbył się w Wiedniu górą byli gospodarze (2:1). To był jednak korzystny wynik dla podopiecznych Franciszka Smudy, których czekał rewanż na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. - Na swoim boisku nie odpuścimy im nawet milimetra. Będą leciały wióry. Nasza zasada na ten mecz to walka i ofensywa - mówił przed meczem ówczesny szkoleniowiec Lecha, Franciszek Smuda.
Kolejorz świetnie rozpoczął mecz i już w 10. minucie wyszedł na prowadzenie za sprawą Hernana Rengifo. 1:0 to był wynik, który premiował gospodarzy awansem. W 62. minucie goście odpowiedzieli trafieniem z rzutu karnego.
Młody Lewandowski jednym z bohaterów Lecha. Do dzisiaj wspomina tamto spotkanie
Lech dwoił się i troił, aby strzelić drugiego gola, który doprowadzi do dogrywki. Swoje szanse miał m.in. Robert Lewandowski. I to właśnie młody napastnik zanotował asystę przy golu Sławomira Peszki na 2:1. 20-letni Lewandowski w końcu dopiął swojego i na początku dogrywki zdecydował się na strzał z 25 metrów, który dał poznaniakom prowadzenie 3:1.
To nie był jednak koniec emocji. Do końca meczu pozostawało 12 minut, które kibice zapamiętali na długie lata. W 100. minucie Matthias Hattenberger strzelił drugiego gola dla Austrii, która była bliżej awansu. Czas uciekał coraz szybciej, a na zegarze wybiła już ostatnia 120. minuta. Wtedy goście niecelnie próbowali wybić piłkę z własnego pola karnego. Ta spadła pod nogi Rafała Murawskiego, a ten świetnie przymierzył i uszczęśliwił wypełniony stadion w stolicy Wielkopolski. Dzięki temu zwycięstwu Lech po raz pierwszy w dziejach zameldował się w fazie grupowej międzynarodowych rozgrywek. Duży w tym udział miał Lewandowski, który stawiał wówczas pierwsze kroki pierwszej drużynie Lecha.
- Dramaturgia tego meczu i emocje były niesamowite. Do dzisiaj jak oglądam urywki z tego spotkania to mam gęsią skórkę i wspomnienia wracają bardzo szybko - mówił Lewandowski w 2022 roku w wywiadzie dla Lech TV. - Takie mecze zdarzają się może raz w karierze, że strzelamy w 120. minucie gola dającego awans - dodał.
Lech w fazie grupowej Pucharu UEFA zmierzył się z AS Nancy, CSKA Moskwa, Deportivo La Coruna i Feyenoordem Rotterdam. Zwycięstwo, dwa remisy i porażka sprawiły, że zajął trzecie miejsce i awansował do 1/16 finału. Tam nieznacznie uległ Udinese Calcio (2:2, 1:2) i odpadł z rozgrywek. To jednak wydarzenia na inną opowieść.











