Euforia w Białymstoku. Egzekutor LK znów w akcji. Potężny awans stał się faktem
W ramach 4. kolejki Ligi Konferencji Jagiellonia Białystok podejmowała u siebie fińskie Kuopion Palloseura. Pierwsza połowa przebiegała całkowicie pod dyktando podopiecznych Adriana Siemieńca. Do pełni szczęścia zabrakło w niej tylko gola. Wszystko zmieniło się na początku drugiej połowy, kiedy to do bramki gości trafił Afimico Pululu. Gol dominatora poprzedniej edycji LK dał polskiej ekipie potężny awans w tabeli europejskiego trofeum.

Dotychczas Jagiellonia Białystok notowała dość mieszane występy w ramach tegorocznej Ligi Konferencji. Po zwycięstwie z Hamrun, "Duma Podlasia" zanotowała bowiem przyzwoicie wyglądający remis ze Strasbourgiem oraz nieco gorzej wyglądający remis z Shkendiją. To pozwoliło podopiecznym trenera Adriana Siemieńca uplasować się na 20. pozycji w tabeli europejskiego trofeum. Wciąż gwarantowało ono grę w dalszej fazie turnieju, lecz zdecydowanie znajdowała się poniżej oczekiwań ekipy.
27 listopada Jagiellonia miała szczęście rozgrywać mecz przed własną publicznością. W Białymstoku zameldowali się tego dnia piłkarze fińskiego KuPS, którzy przed meczem z polską ekipą wywalczyli sobie 17. pozycję w tabeli. Ewentualna wygrana pozwoliłaby więc białostoczanom na zaliczenie awansu.
Dominacja Jagiellonii. W pierwszej połowie zabrakło kropki nad "i"
Pierwsze minuty czwartkowego starcia zdecydowanie należały do Jagiellonii. Już na samym początku meczu idealną okazję do strzelenia bramki miał siejący postrach w poprzedniej edycji LK Afimico Pululu. Napastnik znalazł się w polu karnym i próbował uderzyć piłkę po długim słupku, lecz jego kalkulacja nie była do końca poprawna. Futbolówka minęła słupek i opuściła plac gry.
Ataki białostoczan nasilały się jednak z każdą chwilą. W okolicy 15. minuty strach w szeregu gości zasiał natomiast Alejandro Pozo. Hiszpan znalazł się w podobnej sytuacji, jak chwilę temu jego kolega z ataku. On jednak zdecydował się na strzał po krótki słupku. Na jego nieszczęście uderzeni zostało zablokowane przez obrońcę, a idący za nim rzut rożny nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.
Serca kibiców zabiły równie mocno, kiedy to piłka trafiła kilka chwil później pod nogi Tarasa Romanczuka. Pomocnik pokusił się o potężny strzał sprzed pola karnego, lecz również on nie dał rady wstrzelić się w bramkę rywali. Niemiej ataki ze strony gospodarzy wciąż nie traciły na intensywności.
Niebezpiecznie zrobiło się dopiero w okolicy 22. minuty. Wówczas goście po raz pierwszy doszli do głosu. Piłkę w okolicy pola karnego otrzymał bowiem kompletnie niepilnowany Jaakko Oksanen. Jego błędem była jednak próba oddania nieprzygotowanego strzału, która zakończyła się utratą naprawdę dobrej okazji.
Najbliżej zdobycia gola był jednak Oskar Pietuszewski, który dość niespodziewanie otrzymał "patelnie" w okolicy piątego metra. Zadaniem "polskiego Yamala", jak zwykło się w ostatnim czasie nazywać uzdolnionego nastolatka, było "jedynie" odpowiednie dołożenie nogi. Niestety nie wywiązał on się z tego, marnując niemal stuprocentową sytuację.
Chwilę później idealnym rajdem z piłką popisał się natomiast Norbert Wojtuszek. Po szybkiej wymianie podań z Pululu znalazł się on w dogodnej pozycji do oddania strzału. Tym razem jednak na wysokości zadania stanął bramkarz drużyny gości, który świetną paradą wyratował bezbramkowy remis.
W kolejnych minutach zabójcze tempo zaczęło powoli spadać. Ataki nie były już tak intensywne, co przełożyło się na utrzymanie bezbramkowego remisu aż do przerwy.
Pululu znów to zrobił. Postrach LK daje białostoczanom komplet punktów
Początek drugiej połowy również upływały pod znakiem dominacji gospodarzy. To, co nie udało się w pierwszej odsłonie. Stało się rzeczywistością nieco ponad 5. minut po starcie drugiej odsłony. Po dośrodkowaniu z lewej strony pola karnego piłka trafią pod nogi Afimico Pululu. Tym razem napastnik podjął lepszą próbę strzału. Futbolówka zrykoszetowała od nogi obrońcy, trafiając do siatki. Długo wyczekiwana chwila stała się faktem.
Od tego zdarzenia tempo gry wyraźnie zmalało, co nie oznacza, że białostoczanie nie mieli ochoty na podwyższenie prowadzenia. Wciąż mieli kilka swoich okazji, lecz w tej części meczu nieco większą aktywnością przy piłce wykazywali się również goście z Finlandii.
Kibice na moment zamarli w 90. minucie, kiedy to rozkojarzeni obrońcy gospodarzy nie zdołali zablokować ataku piłkarzy KuPS. Napastnik gości oddał strzał, który odbił się rykoszetem od defensora "Jagi". Gdyby piłka zmierzała w światło bramki, Sławomir Abramowicz nie miałby najmniejszych szans na udaną interwencję. Wszyscy odetchnęli jednak z ulgą, kiedy odbita futbolówka minimalnie minęła słupek.
Gol Afimico Pululu z początku drugiej połowy zapewnił białostoczanom upragnione 3 punkty, co uplasowało zespół na 9. miejscu w tabeli fazy ligowej europejskiego trofeum. To awans o zawrotne 11 pozycji względem stanu sprzed meczu.












