Górnik Zabrze w poprzednim sezonie dokonał rzeczy niezwykłej. Drużyna, na którą nikt nie stawiał, zdobyła Puchar Polski oraz tytuł wicemistrza Polski i zaczęła się szykować do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Nowy właściciel Lukas Podolski zaczął korzystać ze swoich kontaktów i sprowadzać ciekawych zawodników. Choćby Petera Federico, który miał w CV Real Madryt.
Mecz Górnika z Ferencvaros, to było rozczarowanie
Po przegranej w dwumeczu z naszpikowanym gwiazdami Fenerbahce (0:1, 1:1) nikt nie rozdzierał szat. Zwłaszcza że rewanżowe spotkanie w Zabrzu zostało okrzyknięte najlepszym meczem Górnika od wielu lat. Po końcowym gwizdku piłkarze tak uwierzyli w siebie, że zdawali się mówić: "dawać nam tu Ferencvaros". A jednak z Węgrami w eliminacjach Ligi Europy też nie wyszło (0:1, 1:1) i jeśli teraz Górnik przegra dwumecz z Monaco, to pucharowe granie skończy się szybko i boleśnie.
- Mecz z Ferencvarosem był dla mnie rozczarowaniem - mówi nam Józef Dankowski, który z Górnikiem zdobył cztery tytuły, grał w pucharowych meczach "Trójkolorowych" z Realem Madryt i Bayernem Monachium. Dankowski był częścią wielkiego Górnika lat 80. i marzy mu się powtórka. - I jak oglądałem mecz z Fenerbahce, to wydawało mi się, że szczęście jest blisko. Było dużo dobrego grania, niewiele zabrakło do dogrywki. Głupio stracony gol sprawił, że już nas w Lidze Mistrzów nie ma. Z Ferencvarosem zrobiliśmy jednak to samo. Powtórzyliśmy błędy z meczu z Turkami - zauważa Dankowski.
Eksperyment Podolskiego. Innej drogi nie ma
4-krotny mistrz Polski mówi, że to, co oglądamy w Górniku, to jest eksperyment na żywym organizmie wykonywany przez nowego właściciela. - Lukas doskonale zdaje sobie sprawę z oczekiwań w stosunku do Górnika, dlatego zmienia zespół i kupuje nowych zawodników. Drużyna rozbudziła nadzieję wynikami w poprzednim sezonie, pojawiło się ciśnienie i presja. Nie wszyscy sobie z tym radzą, ale to musi się zmienić, bo te prawie 30 tysięcy na trybunach nie zmieni swojego podejścia - komentuje Dankowski.
Te nowe nazwiska jeszcze bardziej rozbudzają wyobraźnię i podkręcają oczekiwania, ale z tym też związany jest główny problem. - Taki eksperyment na żywym organizmie wymaga czasu. To nie da się tak od razu. Stąd też biorą się te głupie i proste błędy, przez które Górnik odpadł z Fenerbahce i Ferencvarosem. Tu był karny, tam gol samobójczy, tego zdecydowanie można było uniknąć. Być może trzeba delikatnie zmienić proporcje, bo Górnik stawia na ofensywę i piękne granie, ale potem brakuje z tyłu - zastanawia się Dankowski.
- Liczę jednak, że w dwumeczu z Monaco zaprocentują już te cztery zagrane wcześniej. Jest też ten nowy napastnik Janis Antiste, którego polecił Miroslav Klose. Wiążę z nim wielkie nadzieje. Być może uda się go potwierdzić i zagra, chociaż w jednym meczu. Górnik zdecydowanie musi próbować nowych rozwiązań personalnych - przekonuje Dankowski, który mimo pochwał po Fenerbahce i słów o wielkim meczu uważa, że wciąż jest wiele do poprawy.
Podolski i Gasparik chcą grać lepiej. Jak z Fenerbahce
- Górnik musi się zmieniać. Mecz z Fenerbahce był dobry, ale być może ci świeżo przetransferowani piłkarze pozwolą złapać więcej jakości. Tej z Turkami zabrakło. Trzy, cztery akcje mogłyby być rozwiązane lepiej, jakby tacy lepsi zawodnicy wtedy zagrali. Kluczowe znaczenie ma jednak czas i doświadczenie. Powiem na przykładzie bramkarza. Schulze potrafi zanotować dwie, trzy świetne interwencje, a potem zdarza mu się niewytłumaczalny błąd. Pamiętajmy, że on wcześniej grał w trzeciej lidze niemieckiej. Potrzebuje kolejnych spotkań, by nabrać tej mądrości - przekonuje Dankowski.
Jeśli jednak Górnik wyeliminuje te małe błędy, jeśli nowy napastnik zrobi różnicę, jeśli doświadczenie zdobyte w czterech ostatnich spotkaniach wreszcie zaprocentuje, to Monaco może się nieźle zdziwić. - Ważne, że ludzie w Górniku widzą, co jest grane i wyciągają wnioski. Robi to Podolski, dokładając wciąż nowych piłkarzy, robi to również trener Michal Gasparik, który mimo zachwytów nad Górnikiem po meczu z Fenerbahce wciąż zmienia skład. Niewykluczone, że to przyniesie efekt już z Monaco. Osobiście jestem optymistą. Wszystko, co dobre rodzi się w bólach - przypomina Dankowski.
A my tylko dodajmy, że porównując składy rewanżowych spotkań z Fenerbahce i Ferencvarosem, można zauważyć aż trzy zmiany. Trener Gasparik znalazł miejsce dla Petera Federico i Bernardo, którzy doszli w trakcie sezonu. Wrócił też do Maksyma Chłania, choć Taofeek Ismaheel z Fenerbahce zachwycił. Eksperyment jednak trwa, więc można się spodziewać kolejnych roszad. - Żeby tylko ta pucharowa przygoda Górnika trwała. Byłoby szkoda, jakby już teraz odpadli, bo jak te transfery w końcu odpalą, to Górnik będzie groźny dla każdego - kończy Dankowski.












