Długa kontuzja, trudny powrót, a teraz szansa na wielki finał. "Wyczerpujące psychicznie"
Maxi Oyedele może zostać jednym z najmłodszych polskich piłkarzy, który wystąpi w finale europejskiego pucharu. W rewanżowym meczu półfinału Ligi Konferencji (godz. 21, transmisja Polsat Sport Extra 2) jego RC Strasbourg musi jednak najpierw odrobić jedną bramkę straty w rywalizacji z Rayo Vallecano.

Jedno jest pewne - Oyedele nie przebije Nikoli Zalewskiego. W sezonie 2021/2022 jako zawodnik AS Roma zagrał w finale Ligi Konferencji i jego drużyna triumfowała. Miał wtedy nieco ponad 20 lat. Oyedele w tym roku skończy 22.
Wychowanek Manchesteru United stoi przed szansą, by zagrać w finale Ligi Konferencji, a inny wychowany w Anglii reprezentant Polski - Matty Cash może awansować do decydującego meczu w Lidze Europy. Co ciekawe, obie drużyny - Strasbourg i Aston Villa - Polaków przegrały pierwsze mecze na wyjeździe 0:1, ale mają w zanadrzu rewanż na własnym boisku.
Kariera Oyedele przez ostatnie dwa lata nabrała wielkiego tempa. W dorosłej piłce (pomijam 4 ligę angielską) zadebiutował we wrześniu 2024 roku. Miał 19 lat, 10 miesięcy i 13 dni, kiedy zagrał w Ekstraklasie (w Legii). Zaledwie trzy tygodnie później miał już za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji Polski. Michał Probierz powołał go na mecz Ligi Narodów i od razu wstawił do podstawowego składu na mecz z Portugalią.
Liga Konferencji. Debiut i poważna kontuzja Oyedele
Przygoda z Ekstraklasą trwała krótko, bo 11 miesięcy. Talent Oyedele dostrzegli we Francji i przed tym sezonem Strasbourg wydał na Polaka 6 milionów euro. Zdążył zagrać raz - w kwalifikacjach Ligi Konferencji, ale w Ligue 1 nie zadebiutował, bo doznał poważnej kontuzji. Opuścił 27 spotkań i pauzował niemal pół roku.
W klubowych mediach mówił o długim i trudnym powrocie na boisko. - Kiedy sztab medyczny podaje ci konkretną datę i ciężko pracujesz, ale kiedy nadchodzi ten dzień, zdajesz sobie sprawę, że jeszcze nie jesteś gotowy, to jest to bardzo wyczerpujące psychicznie - podkreślał Oyedele. - W trakcie rehabilitacji starałem się być jak najbardziej aktywny, żeby nie czuć pustki. Trzeba zachować pozytywne nastawienie, nawet gdy wszystko skłania do negatywnego myślenia.
Wrócił do zdrowia dopiero na początku roku, a pierwszy mecz we francuskiej ekstraklasie rozegrał 27 lutego. Szybko przekonał do siebie trenera Strasburga. Miesiąc od debiutu w Ligue 1 był już w podstawowym składzie i zdobył pierwszą bramkę. - Chciałem ciężko trenować, zaimponować trenerowi i czekać na swoją kolej. Właśnie w ten sposób podszedłem do tego powrotu - dodał Oyedele. - Ten gol to była wspaniała chwila, ale najważniejsze było zwycięstwo. Strzelenie bramki dodaje pewności siebie.
Trener Gary O'Neil chętniej stawia na Polaka w lidze niż w europejskich pucharach. Z ostatnich czterech meczów ekstraklasy trzy rozegrał w pełnym wymiarze, a w jednym został zdjęty po godzinie. W Lidze Konferencji na cztery spotkania trzykrotnie był zmiennikiem, a tylko raz znalazł się w wyjściowym składzie. W pierwszym meczu z Rayo Vallecano wszedł na boisko dopiero w piątej minucie doliczonego czasu i jeszcze zdążył dostać żółtą kartkę.
RC Strasbourg ma do odrobienia jedną bramkę z pierwszego spotkania. W teorii to nie problem, bo w ćwierćfinale z FSV Mainz przegrał 0:2, by u siebie wygrać 4:0. - Do tego etapu droga nie była łatwa, a im bliżej finału, tym staje się trudniejsza. Rayo Vallecano okazało się najbardziej wymagającym przeciwnikiem - przyznaje trener O'Neil. - W tym sezonie osiągnęliśmy już wiele wspaniałych rzeczy, ale ten mecz będzie kolejnym krokiem naprzód. Zdaję sobie sprawę, że to wyjątkowy moment dla klubu. To nie jest ostatnia przeszkoda, bo mam nadzieję, że przed nami jeszcze jedna.
















