Czas na kolejne batalie polskich klubów w Europie. Stawka jest większa, niż mogłoby się wydawać
Już w czwartek kolejny krok w kierunku fazy ligowej Ligi Konferencji może zrobić Jagiellonia Białystok. Ich zmagania z serbskim FK Novi Pazar będzie można obserwować na kanale Polsat Sport oraz na platformie Polsat Box Go. Kolejne mecze rozegrają również dwa pozostałe polskie kluby - Legia Warszawa i Raków Częstochowa. Stawką tych spotkań jest nie tylko awans do kolejnej rundy, ale również i windowanie pozycji polskiej federacji w rankingu krajowym UEFA.

Przed nami kolejny gorący czwartek w europejskich pucharach. Trzy polskie kluby wieczorem będą walczyły o awans do kolejnej rundy. Jest to szczególnie istotne nie tylko z powodu ambicji występów jesienią na międzynarodowej arenie. Polskie drużyny walczą również w imieniu całej federacji o jak najlepszy współczynnik w rankingu UEFA. Jest to szczególnie istotne, gdyż popis Jagiellonii i Legii Warszawa w poprzedniej edycji Ligi Konferencji sprawił, że w następnym sezonie w Europie będzie miało okazję pokazać się aż pięć polskich klubów. Jest to bezprecedensowa sytuacja w historii naszej ligi.
Legię czeka już czwarty bój. W Warszawie zmierzą się z wymagającymi Czechami
Legia Warszawa do rywalizacji w Europie przystąpiła najwcześniej. Z tego powodu czwartkowy rewanżowy mecz z Banikiem Ostrawa będzie dla zdobywcy Pucharu Polski już czwartym starciem w dopiero rozpoczynającym się sezonie Ligi Europy. "Legioniści" w pierwszej rundzie mieli małe problemy z kazachskim FK Aktobe, lecz finalnie zdołali wywalczyć awans dzięki dwóm zwycięstwom 1:0.
Pierwsze starcie w Ostrawie przyniosło bardzo dużo emocji. Banik dwukrotnie wychodził na prowadzenie i wydawało się, że do Warszawy przyjedzie z zaliczką co najmniej jednego gola. Sytuację w końcówce spotkania uratował Jean-Pierre Nsame. Francuski napastnik, jeszcze do niedawna wypychany z warszawskiego klubu, w 88. minucie strzałem głową dał Legii remis 2:2.
Jeżeli warszawskiemu klubowi uda się przebrnąć przez Banik Ostrawa, to w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy zmierzy się z lepszym z pary NK Celje - AEK Larnaka. W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami padł remis 1:1. Gdyby jednak Legia w czwartek poniosła klęskę, to pozostaje jeszcze rywalizacja w Lidze Konferencji. W trzeciej rundzie eliminacji tych rozgrywek potencjalnym rywalem Legii najprawdopodobniej będzie Austria Wiedeń, która w pierwszym spotkaniu pokonała 2:0 gruziński Spaeri Tbilisi.
Raków Częstochowa z solidną zaliczką przed rewanżem. Oby to nie uśpiło ich czujności
Raków Częstochowa znakomicie rozpoczął eliminację Ligi Konferencji. W drugiej rundzie trafił się pozornie wymagający rywal w postaci słowackiego MSK Zilina. Zespół prowadzony przez znanego z polskich boisk Pavola Stano chciał napsuć krwi wicemistrzowi Polski. W pierwszej połowie gra Rakowa nie wyglądała najlepiej, lecz w drugiej odsłonie podopieczni Marka Papszuna wrzucili wyższy bieg strzelając aż trzy gole. Słowakom z pewnością nie pomógł fakt, że od 63. minuty musieli grać w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartkę zobaczył środkowy defensor Jan Minarik.
Wygrana 3:0 w Częstochowie sprawia, że Raków ze względnym spokojem może zerkać w kierunku kolejnej rundy eliminacji. Bez względu na ostateczne rozstrzygnięcie, wicemistrza Polski czeka wyjazd na Węgry. Bo właśnie tam z przyczyn politycznych swoje spotkania rozgrywać muszą potencjalni rywale polskiego klubu - białoruski Torpedo Żodzino i izraelskie Maccabi Hajfa. Pierwszy mecz pomiędzy tymi ekipami zakończył się remisem 1:1, przez co sprawa wciąż pozostaje otwarta.
Z perspektywy Rakowa paradoksalnie znacznie korzystniejszy byłby dwumecz z Maccabi, o czym na łamach swojej strony informował Jan Sikorski. Izraelski zespół ma wysoki współczynnik w rankingu UEFA wynoszący 18.000. To oznacza, że w nadchodzącym losowaniu IV rundy eliminacji Raków mógłby liczyć na rozstawienie i potencjalnie znacznie słabszego rywala. Dwumecz z Białorusinami oczywiście nie da rozstawienia - Torpedo ma znacznie niższy współczynnik niż Raków, który samodzielnie również nie ma szans na uprzywilejowaną pozycję. A stawką jest uniknięcie potencjalnej potyczki z takimi rywalami jak m.in. Crystal Palace, Fiorentina, Rayo Vallecano, Mainz czy AZ Alkmaar.
Jagiellonia musi zagrać lepiej niż w Serbii
Najwięcej emocji w poprzedni czwartek przyniosło starcie Jagiellonii Białystok z serbskim FK Novi Pazar. Po świetnym początku i trafieniu Dimitrisa Rallisa coś w grze polskiego zespołu się załamało. Efektem tego była wyrównująca bramka dla gospodarzy, a także kilka groźnych akcji pod bramką strzeżoną przez Sławomira Abramowicza. W jednej z ostatnich akcji meczu "Jagę" uratował Afimico Pululu. Snajper klubu z Białegostoku w doliczonym czasie gry strzelił gola na 2:1, co znacznie poprawiło sytuację jego klubu przed rewanżem.
W Białymstoku Jagiellonia będzie faworytem, lecz trudno spodziewać się, że serbski zespół łatwo odpuści perspektywę gry w kolejnej rundzie eliminacji. Rewanżowe spotkanie Jagiellonii Białystok oraz pozostałe mecze tego klubu w europejskich pucharach będzie można obserwować na kanale Polsat Sport oraz na platformie Polsat Box Go.
Zwycięzca tego dwumeczu w trzeciej rundzie może trafić na sensacyjnego przeciwnika. Niedawne losowanie sprawiło, że potencjalnym rywalem Jagiellonii będzie duński Silkeborg albo islandzki KA Akureyri. Pierwszy mecz zakończył się niespodziewanym remisem 1:1, a znacznie niżej notowany zespół gola na wagę remisu strzelili już w doliczonym czasie gry. Na trudnym terenie w Islandii Duńczykom może być bardzo trudno o wywalczenie przepustki do trzeciej rundy eliminacji.
W przypadku Jagiellonii kwestia rozstawienia w czwartej rundzie eliminacji Ligi Konferencji jest znacznie bardziej skomplikowana. By "Jaga" mogła w losowaniu trafić na teoretycznie słabszego przeciwnika, musi liczyć nie tylko na swoje zwycięstwo, ale również i korzystne rozstrzygnięcia na innych stadionach.
Jest o co grać. Polska z szansami na poprawienie swoich notowań w rankingu krajowym UEFA
Na zakończenie zmagań w sezonie 2024/25 polska federacja zajmowała 15. w rankingu krajowym UEFA. Oznacza to, że w sezonie 2026/27 w europejskich pucharach zagrać będzie mogło aż pięć polskich klubów - dwa w eliminacjach Ligi Mistrzów, jeden w eliminacjach Ligi Europy oraz dwa w kwalifikacjach Ligi Konferencji.
Nowy sezon Polska zaczęła natomiast na 13. lokacie. Stało się tak przez to, że odpadł nam dość słaby sezon 2020/21, gdy zarobiliśmy "zaledwie" cztery punkty. Dobra postawa polskich klubów sprawiła, że już na tak wczesnym etapie zarobiliśmy 1.375 punktów. Na ten moment strata do zajmującej 12. lokatę Norwegii wynosi 1,212 punktów.
To sprawia, że jest o co grać. Potencjalna 12. pozycja na koniec sezonu sprawi, że dwa polskie kluby będą mogły grać w Lidze Europy, a mistrz Polski do eliminacji Ligi Mistrzów przystąpi dopiero w ostatniej rundzie. A to daje gwarancję gry w fazie ligowej LE.
Ważne jest, by polskie kluby zbyt szybko nie odpadły z rywalizacji. Każda wygrana rywalizacja jest na wagę złota, bo dokłada małą cegiełkę do dorobku całej polskiej federacji. A już niejednokrotnie przekonaliśmy się, jak duże odgrywa to znaczenie.
Zobacz również:














